Ewa Zarzycka dla "TS": Niech wyjeżdżają?
16.10.2017 19:42

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Niefortunne „niech wyjeżdżają” posłanki Józefy Hrynkiewicz rzucone w kontekście protestu rezydentów sprawiło, że wylano na panią poseł wiadro pomyj. Ale każdy, kto wiedzę o tym, co dzieje się w Polsce, czerpie nie tylko z jedynie słusznych stacji radiowych czy telewizyjnych, widzi, że tego typu emocje budzi w tzw. zwykłych ludziach każdy protest lekarzy, bez względu na to, czy to jeszcze rezydenci, czy już lekarze pełną gębą. Nie dlatego, że Polacy lekarzy nie lubią, chociaż już im bezkrytycznie nie ufają i nie traktują jak ostatecznej wyroczni. Ani nie dlatego, że zaślepia ich zawiść, bo każdego medyka traktują jak bogacza, a ich żądania „chcemy więcej zarabiać” doprowadzają ludzi czekających niekiedy latami na wizytę i różnie podczas nich traktowanych – do furii.
Ewa Zarzycka
Powodem jest sytuacja w całej służbie zdrowia, w której pacjent jest na ostatnim szczebelku jej drabiny, wisząc na nim w charakterze świadczeniobiorcy, nie człowieka chorego. Służba zdrowia od lat jest stajnią Augiasza i nie zmieniła się w nią dziś ani nawet wczoraj. W tej stajni zaś nie tylko lekarze mają swoje niewygodne boksy. Przeciwnie - te dla nich są najwygodniejsze. Najbardziej zadbane. O te, w których "mieszkają" pielęgniarki, rehabilitanci czy laboranci, nadzorcy owej stajni troszczą się o wiele mniej. A tam, gdzie wyznaczono kąt dla pozostałych pracowników służby zdrowia, nikt już nie zagląda.
Są, a jakby ich nie było. I nawet gdyby zaczęli głodować nie rotacyjnie, a jak jeden mąż, jednocześnie, tych, którzy padną, po cichu się uprzątnie, a na ich miejsce wrzuci się nowych, jak ich poprzednicy żałośnie opłacanych. Ich protest nie będzie żadnym newsem, bo to problem zupełnie niemedialny. Żadna posłanka ani żaden poseł nie rozdziera szat dlatego, że pielęgniarki, rehabilitanci, laboranci, też przecież wykształceni, po studiach, mając dość nędznych pensji i pogardliwego traktowania, emigrują. Niepowiedziane wprost "niech wyjeżdżają" jest tu oczywistą oczywistością. I nikogo nie oburza.
To nic, że i oni, i pozostali pracownicy służby zdrowia chcą pracować w Polsce, na godnych warunkach. I że o to głośno się upominają. To nic, że bez nich lekarz jest jak generał bez wojska. Dla tych, którzy decydują, liczą się tylko lśniące epolety i generalskie gwiazdki. Owszem, innowacyjność jest w cenie i co ważniejszy polityk, tym częściej o niej mówi, przez przypadki odmienia. Ale nie zwalnia to ich od myślenia i umiejętności odróżnienia między innowacyjnością a głupotą.
Tak jak armia złożona z samych dowódców żadnej wojny nie wygra, tak szpital - szerzej służba zdrowia, w której ważni będą tylko lekarze, a władza tylko na ich oczekiwania będzie nastawiała ucha, żadnemu choremu nie pomoże. A i sama zemrze.
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (42/2017) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.
Powodem jest sytuacja w całej służbie zdrowia, w której pacjent jest na ostatnim szczebelku jej drabiny, wisząc na nim w charakterze świadczeniobiorcy, nie człowieka chorego. Służba zdrowia od lat jest stajnią Augiasza i nie zmieniła się w nią dziś ani nawet wczoraj. W tej stajni zaś nie tylko lekarze mają swoje niewygodne boksy. Przeciwnie - te dla nich są najwygodniejsze. Najbardziej zadbane. O te, w których "mieszkają" pielęgniarki, rehabilitanci czy laboranci, nadzorcy owej stajni troszczą się o wiele mniej. A tam, gdzie wyznaczono kąt dla pozostałych pracowników służby zdrowia, nikt już nie zagląda.
Są, a jakby ich nie było. I nawet gdyby zaczęli głodować nie rotacyjnie, a jak jeden mąż, jednocześnie, tych, którzy padną, po cichu się uprzątnie, a na ich miejsce wrzuci się nowych, jak ich poprzednicy żałośnie opłacanych. Ich protest nie będzie żadnym newsem, bo to problem zupełnie niemedialny. Żadna posłanka ani żaden poseł nie rozdziera szat dlatego, że pielęgniarki, rehabilitanci, laboranci, też przecież wykształceni, po studiach, mając dość nędznych pensji i pogardliwego traktowania, emigrują. Niepowiedziane wprost "niech wyjeżdżają" jest tu oczywistą oczywistością. I nikogo nie oburza.
To nic, że i oni, i pozostali pracownicy służby zdrowia chcą pracować w Polsce, na godnych warunkach. I że o to głośno się upominają. To nic, że bez nich lekarz jest jak generał bez wojska. Dla tych, którzy decydują, liczą się tylko lśniące epolety i generalskie gwiazdki. Owszem, innowacyjność jest w cenie i co ważniejszy polityk, tym częściej o niej mówi, przez przypadki odmienia. Ale nie zwalnia to ich od myślenia i umiejętności odróżnienia między innowacyjnością a głupotą.
Tak jak armia złożona z samych dowódców żadnej wojny nie wygra, tak szpital - szerzej służba zdrowia, w której ważni będą tylko lekarze, a władza tylko na ich oczekiwania będzie nastawiała ucha, żadnemu choremu nie pomoże. A i sama zemrze.
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (42/2017) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 16.10.2017 19:42
Ewa Zarzycka dla "TS": Obywatelski obowiązek
02.10.2017 20:00

Komentarzy: 0
To nieprawda, Szanowni Państwo, że politycy to nie są normalni ludzie, jak mawia często tzw. ulica (nie mając bynajmniej na względzie ich, polityków, nadzwyczajności). Jak każdy z nas mają chwile słabości. Dopada ich na przykład nieokiełznana potrzeba zwierzeń, rozmowy „pa duszam”. Gdy przypadek sprawi, że znajdziesz się wtedy, Czytelniku, w pobliżu takiego polityka w potrzebie, twym obywatelskim obowiązkiem jest swym ramieniem mu służyć, by mógł się na nim wypłakać, wyżalić, o knowaniach wrogów opowiadając i o swej ciężkiej, acz niedocenianej pracy na rzecz Ojczyzny umiłowanej.
Czytaj więcej
Ewa Zarzycka dla "TS": Piekło dyskryminacji
25.09.2017 20:00

Komentarzy: 0
Kilkaset lat temu pewien francuski mieszczanin dowiedział się, że mówi prozą. Przeżył prawie 40 lat, nic o tym nie wiedząc, był to więc dla biedaka nie lada wstrząs. Poczułam to samo, gdy Franciscus Cornelis Gerardus Maria Timmermans, pierwszy wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej, komisarz ds. lepszej regulacji, rządów prawa i Karty Praw Podstawowych, Człowiek Roku „Gazety Wyborczej”, etc., etc., powiedział, że mój rząd mnie dyskryminuje.
Czytaj więcej
Ewa Zarzycka dla "TS": Chodź, opowiem ci bajeczkę…
18.09.2017 22:55

Komentarzy: 0
To nieprawda, że bajki są tylko dla dzieci, choć gdyby zapytać dorosłych ludzkich osobników, czy je lubią, zapewne większość zaprzeczy. Co naturalnie nie przeszkadza im śledzić z zapartym tchem serialu „Gra o tron”, czy po raz kolejny czytać książki z wiedźmińskiej sagi Sapkowskiego. Przecież to nie jest bajka o Czerwonym Kapturku czy Kopciuszku – powiedzą, gdy im ktoś upodobanie do elfów, rycerzy, smoków i magii wypomni.
Czytaj więcej
Ewa Zarzycka dla "TS": Katalog politycznej poprawności
11.09.2017 20:00

Komentarzy: 0
Niedawno w mojej skrzynce pocztowej znalazłam najnowszą ofertę „Ikei”. Ucieszyłam się, bo przyszła mi ochota mieszkanie przemeblować. Z postępem i najnowszymi trendami we wzornictwie się zaprzyjaźnić. „Ikea” to międzynarodowy koncern, który głównie produkuje i sprzedaje meble oraz wszystko, co jest potrzebne do domu – tekstylia, garnki, dywany, szklanki , kieliszki itp. A katalog to spis rzeczy ułożonych w określonym porządku, np. towarów sprzedawanych przez jakąś firmę, z cenami.
Czytaj więcej
Ewa Zarzycka dla "TS": Być jak Katon
04.09.2017 19:49

Komentarzy: 0
Marek Porcjusz Katon – polityk, pisarz i mówca rzymski, zwykł był każde swoje wystąpienie w Senacie, bez względu na jego temat, kończyć słowami: „Poza tym uważam, że Kartaginę należy zniszczyć”. Politycznie poprawni, gdyby wówczas tacy byli, zjedliby go za to, zarzucili brak obiektywizmu (wszak Katon jako żołnierz z Kartaginą walczył), nacjonalizm i w ogóle szczucie. Ale mleko się już rozlało, poprawni sprawę przespali i Katon wraz ze swoim powiedzeniem jest we wszystkich encyklopediach. Mało tego – co rusz jakiś polityk usiłuje oblec się w jego szaty, pouczając, oceniając, krytykując całokształt i moralne zepsucie, kreując się na męża surowego acz sprawiedliwego, prawego, zatroskanego jedynie stanem państwa i społeczeństwa.
Czytaj więcej