Szukaj
Konto

85. rocznica pogromów lwowskich. "Dla nas, Żydów, to było straszne ukraińskie święto"

Pogrom Lwowski 1941, Żydówka uciekająca przed Ukraińcami
Źródło: Wikipedia | Autor: Nieznany | Licencja: domena publiczna | Pogrom Lwowski 1941, Żydówka uciekająca przed Ukraińcami
Mija 85 lat od pogromów lwowskich, podczas których zamordowano tysiące żydowskich mieszkańców miasta. Artykuł przypomina relacje polskich i żydowskich świadków oraz historyczne okoliczności jednej z najtragiczniejszych zbrodni lata 1941 roku.
Co musisz wiedzieć:
  • 85 lat od pogromów lwowskich. W 1941 roku, po wkroczeniu wojsk niemieckich do Lwowa, doszło do dwóch fal pogromów ludności żydowskiej, w których zginęły tysiące osób. Historycy uznają je za jedne z najtragiczniejszych pogromów w okupowanej Europie.
  • Sprawcy i przebieg wydarzeń. Artykuł przypomina, że pogromy zostały zainicjowane przez Niemców po odkryciu zbrodni NKWD, a w przemocy uczestniczyli członkowie ukraińskiej milicji, formacji współpracujących z III Rzeszą oraz część miejscowego tłumu.
  • Relacje świadków jako świadectwo historii. Tekst opiera się na licznych wspomnieniach polskich i żydowskich świadków oraz ocalałych, dokumentujących skalę przemocy, upokorzeń i zbrodni popełnionych na ludności żydowskiej podczas pogromów we Lwowie.
Kolejna, już 85. rocznica pogromów we Lwowie. Filip Friedman - historyk, badacz Zagłady pisał o nich po wojnie: „Lwowska orgia przemocy z jej czterema tysiącami zabitych i niezliczoną rzeszą rannych jest jednym z najstraszniejszych pogromów dokonanych w Europie”.
 
22 czerwca 1941 roku III Rzesza zaatakowała Sowiecką Rosję. 30 czerwca Niemcy weszli do okupowanego przez Rosjan Lwowa. Nim Sowieci uciekli ze Lwowa przed Niemcami, wymordowali tysiące "wrogów ludu", przetrzymywanych w więzieniach NKWD - przede wszystkim Ukraińców, Polaków, ale także Żydów. 
 
Artykuł powstał w oparciu o relacje świadków zgromadzone m.in. przez Żydowski Instytut Historyczny, archiwum Oneg Szabat, pamiętniki mieszkańców Lwowa oraz prace historyka Filipa Friedmana.
 
 

Pogromy lwowskie

Niemcy obwinili za te zbrodnie Żydów i zainicjowali pogrom ludności żydowskiej, tzw. "pogrom więzienny" (30 czerwca - 2 lipca 41).  Jego sprawcami byli członkowie nowo powstałej milicji ukraińskiej oraz motłoch miejski. Wspomagały ich oddziały niemieckie i funkcjonariusze niemiecko-ukraińskiego batalionu Nachtigall, którego zastępcą dowódcy był Roman Szuchewycz - przyszły naczelny dowódca UPA. Po trzech tygodniach Niemcy wywołali drugi pogrom - tzw. "dni Petlury". Nawet gdyby winnymi śmierci więźniów byli faktycznie  w wyjątkowy sposób funkcjonariusze NKWD, którzy byli Żydami, jest oczywiste, że ofiarami pogromu byli inni Żydzi, którzy z NKWD nie mieli nic wspólnego - cywile, kobiety, dzieci, starcy, zwykli ludzie, tacy jak Ukraińcy czy Polacy, tylko Żydzi.
 
Ten pogrom był dowodem na to, do czego prowadzą dwa czynniki: generalizacja wedle kryteriów narodowościowych i odpowiedzialność zbiorowa. Giną niewinni ludzie tylko dlatego, że o zbrodnię oskarżono innych ludzi tej samej narodowości. Lwowski żydowski sklepikarz, nienawidzących komunizmu, płaci życiem za winy Żydów w NKWD.
 
Dlatego mądra i odważna Zofia Nałkowska swój zbiór relacji o zbrodniach niemieckich ("Medaliony") opatrzyła mottem "Ludzie ludziom zgotowali ten los", choć mogła napisać "Niemcy ludziom"...  Sprawcami pogromów lwowskich byli przede wszystkim Ukraińcy. Ale nie "ogólni", abstrakcyjni Ukraińcy występujący w imieniu narodu ukraińskiego, tylko konkretni ludzie - konkretni mordercy i bandyci, którzy już dawno nie żyją.
 
Oto relacje z pogromów, przekazane przez ofiary i naocznych świadków - polskich i żydowskich.
 

Alma Heczkowa (polska mieszkanka Lwowa, autorka pamiętnika):

"Wypadki rozgrywające się na ulicach miasta były tak zaskakujące, tak niepojęte, że w tym tłumie ludzi szłam jak manekin. Jak można zaszeregować taki obraz? W krzakach leżał zabity koń, a wokół niego grupa Żydów oraz dwóch wrzeszczących Ukraińców w niemieckich mundurach. Jeden z Żydów trzymał ogon koński podniesiony do góry, a inni Żydzi, ustawieni w kolejce, podchodzili i całowali konia w odbytnicę. Nie zapomnę tego widoku, nie mogłam na to patrzeć. Poszłam przed siebie. Ulicą Jagiellońską szła młoda Żydówka z rozwianym włosem, w oczach obłęd i ten śmiech, straszny śmiech. W chwilę później przed kinem „Marysieńka" słyszę głos z bramy, koło której przechodziłam: chody siuda tytej!" Nie wiedziałam, do kogo odnoszą się słowa, oglądnęłam się. Byłam sama. W bramie stał Ukrainiec w mundurze niemieckim i mówi do mnie:
- „ty jesteś Żydówka"
- odpowiedziałam - "co panu przyszło do głowy"
- "masz kręcone włosy!"
- "przecież to jest trwała ondulacja"
- "no to idź!"
Odpowiadając, nie miałam nawet czasu, aby się zastanawiać, o co mu chodzi. Czy ja się wówczas przestraszyłam? Chyba jeszcze nie, bo nie zdawałam sobie sprawy z tego, o co mu chodzi.
(...)
Kiedy szłam wśród tłumu, ulicą Legionów w kierunku Teatru Wielkiego, zobaczyłam żydowskie małżeństwo w średnim wieku, z córką. Cała trójka trzymała się za ręce, a za nimi Ukrainiec w niemieckim mundurze pałką bił ich kolejno po głowie, tam i z powrotem. Dlaczego on ich bije? Nic z tego nie rozumiem. Żołnierz nie wstydzi się coś takiego robić? W głowie waliło mi tylko jedno słowo, „dlaczego"?
(...)
Sceny, jakie rozgrywały się przed naszymi oczami były makabryczne. Przed główną bramą wejściową na teren więzienia ustawili się Niemcy w podwójny szpaler. W tym „korytarzu", wywlekani z domów biegli Żydzi trzymając ręce nad głowami. Bito ich pałkami niemiłosiernie, gdzie popadło. Przed samą bramą kazano im czołgać się na kolanach, nie zaprzestając katowania. Pokrwawieni, zmasakrowani, już na stojąco wpadali do bramy."
 
1 lipca 1941 roku:
 
„To, czego byliśmy mimowolnymi świadkami przechodziło wszelkie pojęcie o człowieczeństwie. (...) Z bocznych uliczek milicjanci ukraińscy doprowadzali wciąż nowe grupy Żydów. Popychano ich, bito czym popadło, kopano. (...) Najstraszniejszy był jednak tłum gapiów, rekrutujący się z tzw. mętów społecznych. Ten tłum ryczał ze śmiechu, wył, klaskał w dłonie, gdy jakaś ofiara padała z zakrwawioną twarzą na bruk”.
 

Nieznany świadek (relacja z archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego):

„W nocy ludzie spali w piwnicach, bojąc się każdego szmeru. Od pierwszych dni uzbrojone bandy petlurowców zaczęły urządzać Żydom pogromy [...] na innych ulicach również wdzierano się do żydowskich mieszkań i wyciągano stamtąd wszystkich, których zastano. Ten, którego zabrano z mieszkania, już nigdy nie ujrzał światła dnia”.
 

Gene Gutowski, wówczas nastolatek, wiele dekad później producent filmów Romana Polańskiego:

"Rozwścieczony tłum, złożony głównie z Ukraińców, noszących na rękach niebiesko-żółte opaski, nadal wyładowywał furię na bezbronnych kobietach i mężczyznach, bijąc ich metalowymi prętami i siekierami. Niemieccy żołnierze i esesmani biernie śledzili przebieg wydarzeń. Wszędzie leżały zakrwawione ciała rannych, zabitych i umierających. 
(...) 
Widziałem mężczyzn, głównie ortodoksyjnych Żydów z brodami i pejsami, zasłaniających głowy rękami, aby uchronić je przed ciosami. Widziałem młode matki usiłujące osłonić martwe już ciała dzieci. Tłum rozwścieczonych morderców wykrzykiwał wulgarne obelgi, powtarzane przez zachwyconych widzów."
 

Janina Hescheles (wówczas 10-letnia dziewczynka, ukrywana we Lwowie).

 
Opisała w swoim pamiętniku moment, w którym ukraińscy milicjanci i tłum wdarli się na podwórze jej kamienicy:
 
„Zaczęli walić do bramy. Przyszli Ukraińcy z żółto-niebieskimi opaskami. Kazali wszystkim Żydom wyjść na podwórze. (...) Zaczęli nas bić. Jeden z nich uderzył mamę w twarz, aż upadła. Potem pędzili nas ulicami. Ludzie stali na chodnikach i śmiali się, rzucali w nas kamieniami. Krzyczeli: »Oto wasi obrońcy, bolszewicy!«”
 

Tamara Branitsky (młoda Żydówka ze Lwowa):

„Złapali mnie na ulicy Kopernika. Milicjant ukraiński popchnął mnie w stronę grupy innych kobiet. Kazano nam na kolanach szorować bruki własnymi ubraniami, a tłum dookoła szalał z radości. Kopali nas, pluli na nas. Starsze kobiety mdlały, a wtedy bito je jeszcze mocniej, krzycząc, że udają. Niemieccy żołnierze stali obok, robili zdjęcia i śmiali się razem z tłuszczą”.
 

Rózia Wagner (ukrywająca się w mieszkaniu):

 
„Siedzieliśmy wciśnięci w najciemniejszy kąt pokoju, nie odważając się nawet głośniej odetchnąć. Przez okno widać było puste ulice, na których od czasu do czasu słychać było tylko przeraźliwe krzyki łapanych ludzi. Baliśmy się wyjść choćby po wodę. Dla nas, Żydów, to było straszne »ukraińskie święto«, czas całkowitej bezkarności morderców”. 
 

Maria Grabska (polska mieszkanka Lwowa):

 
„Najbardziej przerażające było to, że ci ludzie, którzy jeszcze parę dni temu żyli obok siebie jako sąsiedzi, nagle stracili ludzkie oblicze. Widziałam, jak młodzi chłopcy, lwowskie batiary i ukraińscy wyrostkowie, ciągnęli za brodę starego ortodoksyjnego Żyda. Kopali go jak piłkę, a wokół stały kobiety z dziećmi na rękach, przyglądając się temu jak darmowemu widowisku w cyrku”.
 
Lwowski uchodźca (z archiwum grupy „Oneg Szabat” pod kierownictwem Emanuela Ringelbluma):
 
„Milicja ukraińska chodziła z gotowymi listami od domu do domu. Oficjalnym pretekstem było poszukiwanie ukrytych komunistów lub zmuszanie do pracy przy oczyszczaniu więzień z trupów po bolszewikach. W rzeczywistości brano każdego, kto wyglądał na Żyda. Ludzi wyprowadzano w bieliźnie, tak jak stali. Na podwórzach kamienic dochodziło do dantejskich scen, gdzie sąsiedzi sami wskazywali milicjantom, pod którym numerem mieszkają Żydzi”. 
 

Polka, Kazimiera Poraj w dzienniku pod datą 1 lipca 1941 r.:

 
„To, co widziałam dzisiaj na rynku, to można było chyba zobaczyć tylko w czasach starożytnych; może tak postępowali dzicy ludzie! 
(...) Stałam na rogu ulicy Halickiej i rynku, patrzyłam jak Niemcy męczą i znęcają się nad biedną ludnością. Kazali ludziom zamiatać plac ubraniami, tym, co kto miał na sobie: bluzkami, sukienkami, a nawet kapeluszami. Niemcy postawili dwa ręczne wózki, jeden na rogu ulicy Krakowskiej, drugi od ul. Halickiej. Ludzie od ul. Krakowskiej musieli nosić pobite szkło gołymi rękami do wózka [na] ulicy Halickiej a od Halickiej do Krakowskiej. Odbywało się to pod razami pałek i drutów elektrycznych. Droga od ulicy Halickiej do Krakowskiej była oblana krwią płynącą z rąk ludzkich. Stałam przylepiona do muru i hamowałam nawet oddech. A ze wszystkich stron dochodziły okrzyki i docinki ukraińskich nacjonalistów, hitlerowskich lokai, pod adresem biednej ludności. Gdy już wszystko szkło zostało zebrane przez tych nieszczęśliwych ludzi, wówczas podeszli dwaj ukraińscy SS-owcy i wywrócili wózki na obu rogach. Od ulicy Halickiej (jak raz przede mną) przy wózku stała staruszka około 70 lat. Gdy wózek wywrócono, staruszka uklękła zdejmując z głowy białą chusteczkę, by szkło pozbierać do chusteczki, a potem wysypać na wózek, przy czym pokazała oprawcom skrwawione dłonie. A gdy nachyliła się, by wziąć szkło do rąk, jeden z oprawców podszedł z tyłu i kopnął ją tak mocno, że upadła twarzą i rękoma i na kupę szkła. Widocznie była już tak osłabiona, że nie mogła utrzymać się na kolanach. Inni «zamiatacze» podnieśli staruszkę, z jej twarzy ciekła krew. Na ten widok zerwałam się jak szalona, pobiegłam ulicą Halicką i coś krzyczałam, ale nie wiem co.
(...)
Banda Ukraińców i Niemców łapie piękną żydowską dziewczynę o długich, czarnych włosach. Napadają na nią jak dzikie zwierzęta, ciągną ją za włosy po kamiennym ulicznym bruku. Nieszczęsna dziewczyna krzyczy zdławionym głosem. Bandyci biją ją bestialsko, kopią po całym ciele. Strasznie zakrwawioną wloką do lokalu. Leży tam już wielu Żydów, starych, młodych, mężczyzn i kobiet. Wielu jest już martwych, inni błagają o litość, krzycząc «zastrzelcie nas», lecz zdziczali bandyci kopią nieszczęśników, biją kolbami karabinów i kijami. Wielu zabiją na miejscu. Część wywożą autami w nieznanym kierunku i tam rozstrzeliwują.
 
Po innych ulicach jeżdżą niemieckimi autami petlurowcy [w asyście] Niemców. Zatrzymują się obok żydowskich mieszkań i wyłapują młodych, czasem też starych ludzi; krzyczą, że biorą ich na roboty. W rzeczywistości wlecze się tych młodych ludzi do piwnic i tam są przez petlurowców straszliwie bici po głowach grubymi kijami, cały dzień bez przerwy. Kiedy nieszczęśnik omdlewa od razów, polewa się go zimną wodą, żeby otrzeźwiał, i bije dalej. Nieliczni uchodzą z życiem."
 

Kurt Lewin (syn lwowskiego rabina):

"Szczególnie bałem się elegancko ubranego człowieka w pięknej, wyszywanej koszuli. Bił on Żydów laską okutą żelazem. Z czasem zaczął uderzać tylko w głowy. Z każdym uderzeniem zdzierał pasy skóry. Niektórym ludziom wyłupiał oczy, wyrywał uszy. Gdy laska się złamała, natychmiast chwycił duży, zwęglony kawałek drewna (...)."

 

[Paweł Jędrzejewski jest publicystą Tysol.pl i Forum Żydów Polskich]

[Tytuł, lead, sekcje "Co musisz wiedzieć", "Dlaczego ta rocznica jest ważna" i śródtytuły od Redakcji]

 
 

Dlaczego ta rocznica jest ważna?

 
  • To przypomnienie jednej z największych zbrodni na ludności żydowskiej dokonanych na terenach II Rzeczypospolitej po rozpoczęciu niemieckiej okupacji. Pogromy lwowskie pozostają ważnym elementem historii Zagłady i pokazują, do jakich tragedii prowadzą propaganda, odpowiedzialność zbiorowa oraz nienawiść etniczna.
  • Pamięć o pogromach pozostaje przedmiotem sporów historycznych i politycznych. Część środowisk historycznych oraz przedstawicieli polskich władz od lat zwraca uwagę, że współczesna polityka pamięci Ukrainy w ograniczonym stopniu podejmuje debatę o udziale części ukraińskich formacji i nacjonalistów w zbrodniach na ludności żydowskiej i polskiej podczas II wojny światowej. Temat ten pozostaje jednym z najtrudniejszych punktów dialogu polsko-ukraińskiego.
  • Rzetelna pamięć historyczna ma znaczenie dla przyszłości relacji między narodami. Historycy podkreślają, że trwałe pojednanie wymaga nie tylko upamiętnienia własnych ofiar, ale również gotowości do otwartej rozmowy o trudnych kartach własnej historii, uznania odpowiedzialności sprawców oraz godnego upamiętnienia wszystkich ofiar, niezależnie od ich narodowości.
 
Komentarzy: 0
Data publikacji: 29.06.2026 21:50
Źródło: tysol.pl