Stanisław Januszewski: Jest oczywiste, że Polska potrzebuje elit, ale dlaczego to mają być Niemcy?
27.12.2017 17:47

Komentarzy: 0
Udostępnij:
A inny pieszczoch liberalnego salonu Donald Tusk, który na skinienie niemieckiej kanclerz porzucił polskie premierostwo i w te pędy pobiegł jej służyć w Brukseli – to ma być polska elita?
Lider KOD Krzysztof Łoziński rozeźlił się okropnie z powodu sytuacji w kraju, a generalnie chodzi mu o chamstwo: "Wszystko to, co się obecnie dzieje, to nobilitacja chamstwa, to bydło na salonach". Ale jest problem, bo to jednak owe "salony" wypromowały alimenciarza i specjalistę od lewych faktur na strażnika praworządności, a handlarza kobietami uczyniły jedną z twarzy Komitetu Obrońców Demokracji.
Zamiast więc ekscytować się "wszystkim, co się obecnie dzieje", pan Krzysztof powinien zapłonąć oburzeniem z konkretnego powodu, a mianowicie chlewu, który na jego własnym podwórku sprokurował liberalny salon. W chlewie zaś bydło jest absolutnie na miejscu, więc niech się Łoziński nie napręża estetycznie, bo wychodzi na tęgiego błazna.
Nowy szef KOD poucza również Polaków, że "elity są potrzebne", gdyż bez nich społeczeństwo będzie ślepe i głuche. Ten bardzo piękny aforyzm pomaga zrozumieć sens staropolskiego porzekadła o wyważaniu otwartych drzwi, lecz nic poza tym. Polacy bowiem i bez Łozińskiego rozumieją konieczność posiadania elit, a problem widzą w salonach, które tak admiruje Łoziński. Chamstwem na salonach III RP wydają się być raczej ich gospodarze i bywalcy, a nie przypadkowi goście.
Bo kogóż nam stręczą elity, których broni lider KOD? Szczerbatego łachudrę wzywającego do łamania prawa i to ramię w ramię z postsowiecką bezpieką? Czyż to nie "opiniotwórcza" Gazeta Wyborcza na spółkę z innymi liberalnymi mediami wyswatała narodowi Bronisława Komorowskiego - największą miernotę w dziejach Polski, jaka kiedykolwiek stanęła na czele państwa? A kto uczynił człowiekiem roku komsomolca Chodorkowskiego, co to nachapał się miliardów pod egidą KGB, a gdy wierzgnął swoim mocodawcom, to za sprawą tych "elit" przeistoczył się w ikonę obywatelskich wolności?
A inny pieszczoch liberalnego salonu Donald Tusk, który na skinienie niemieckiej kanclerz porzucił polskie premierostwo i w te pędy pobiegł jej służyć w Brukseli - to ma być polska elita? Także znany dziennikarz Marcin Meller, publicznie deklarujący, że "chce do Niemiec"? On też ma robić za polską elitę? A razem z nim były minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, który podjął się roli adwokata niemieckiej dominacji w Europie, choć go nikt nie prosił? A zresztą może i prosił, kto go tam wie. Czy do polskiego creme de la creme zaliczymy także tych publicystów, co na blogach niemieckich gazet plują na Polskę?
Niech się Łoziński wypcha takimi elitami, to może będzie ładnie pachniał, ale Polsce nic po nich. Rodacy bowiem potrzebę istnienia elity w Polsce doceniają, lecz jednego nie potrafią zrozumieć - dlaczego to mają być Niemcy?
Zamiast więc ekscytować się "wszystkim, co się obecnie dzieje", pan Krzysztof powinien zapłonąć oburzeniem z konkretnego powodu, a mianowicie chlewu, który na jego własnym podwórku sprokurował liberalny salon. W chlewie zaś bydło jest absolutnie na miejscu, więc niech się Łoziński nie napręża estetycznie, bo wychodzi na tęgiego błazna.
Nowy szef KOD poucza również Polaków, że "elity są potrzebne", gdyż bez nich społeczeństwo będzie ślepe i głuche. Ten bardzo piękny aforyzm pomaga zrozumieć sens staropolskiego porzekadła o wyważaniu otwartych drzwi, lecz nic poza tym. Polacy bowiem i bez Łozińskiego rozumieją konieczność posiadania elit, a problem widzą w salonach, które tak admiruje Łoziński. Chamstwem na salonach III RP wydają się być raczej ich gospodarze i bywalcy, a nie przypadkowi goście.
Bo kogóż nam stręczą elity, których broni lider KOD? Szczerbatego łachudrę wzywającego do łamania prawa i to ramię w ramię z postsowiecką bezpieką? Czyż to nie "opiniotwórcza" Gazeta Wyborcza na spółkę z innymi liberalnymi mediami wyswatała narodowi Bronisława Komorowskiego - największą miernotę w dziejach Polski, jaka kiedykolwiek stanęła na czele państwa? A kto uczynił człowiekiem roku komsomolca Chodorkowskiego, co to nachapał się miliardów pod egidą KGB, a gdy wierzgnął swoim mocodawcom, to za sprawą tych "elit" przeistoczył się w ikonę obywatelskich wolności?
A inny pieszczoch liberalnego salonu Donald Tusk, który na skinienie niemieckiej kanclerz porzucił polskie premierostwo i w te pędy pobiegł jej służyć w Brukseli - to ma być polska elita? Także znany dziennikarz Marcin Meller, publicznie deklarujący, że "chce do Niemiec"? On też ma robić za polską elitę? A razem z nim były minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, który podjął się roli adwokata niemieckiej dominacji w Europie, choć go nikt nie prosił? A zresztą może i prosił, kto go tam wie. Czy do polskiego creme de la creme zaliczymy także tych publicystów, co na blogach niemieckich gazet plują na Polskę?
Niech się Łoziński wypcha takimi elitami, to może będzie ładnie pachniał, ale Polsce nic po nich. Rodacy bowiem potrzebę istnienia elity w Polsce doceniają, lecz jednego nie potrafią zrozumieć - dlaczego to mają być Niemcy?

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Tagi
Data publikacji: 27.12.2017 17:47
Rafał Woś: Na cholerę nam takie elity?
23.09.2024 20:39

Komentarzy: 0
Mam wrażenie, że zwykli wyborcy uśmiechniętej Polski zachowują jeszcze w wazeliniarstwie i bezwarunkowej tuskoufności jako taki umiar. Problem polega na tym, że w tym samym czasie samozwańczym elitom dziennikarskim, prawniczym i kulturowym antypisu puściły już jednak wszelkie hamulce.
Czytaj więcej
Prof. Legutko: Nieszczęściem Polski jest to, że część jej elit nienawidzi własnego narodu
17.06.2023 08:25

Komentarzy: 0
Nieszczęściem Polski jest to, że część jej elit nienawidzi własnego narodu, pogardza nim i chce, żeby rządził nim ktoś obcy; dlatego tak kochają Unię Europejską - mówi w rozmowie z PAP eurodeputowany PiS, profesor Ryszard Legutko.
Czytaj więcej
Onet uderza w liberalne elity
26.04.2023 22:47
Niemiecka europoseł: Kryzys w Europie jest skutkiem kupionych niemieckich elit
16.01.2023 17:53

Komentarzy: 0
– Niektórzy w niemieckim rządzie wciąż wydają się dość nieczuli wobec wschodnioeuropejskich partnerów. Gdybyśmy wcześniej posłuchali wschodnich Europejczyków, moglibyśmy uratować wiele istnień ludzkich na Ukrainie – twierdzi niemiecka europoseł Viola von Cramon z partii Zieloni.
Czytaj więcej
„Time”: Jak stworzyć w Brukseli władzę niezależną od interesów Francji i Niemiec?
01.08.2022 15:00

