Rosemann: Dobre bo polskie czyli Tusk w Brukseli

To czy Tusk zostanie w Brukseli interesuje mnie w zasadzie jedynie z tego powodu, że pozostając w Brukseli nie będzie w Warszawie. Natomiast fakt zajmowania przez niego eksponowanego czy jakiegokolwiek innego stanowiska w strukturach Unii mało mnie obchodzi.
Wrzutka związana z rzeczywistą czy wydumaną możliwością zgłoszenia kandydatury europosła PO Jacka Saryusz-Wolskiego na przewodniczącego Rady Europejskiej jakoś nieszczególnie zwiększyła moje zainteresowanie tym, czy Donald Tusk ostanie się na wspomnianym stanowisku na kolejne dwa lata czy też nie. No może trochę, gdy pojawiły się głosy, że autorem wrzutki był sam Tusk i gdy zaczęto mówić, że w związku z pogłoskami frakcja socjalistyczna myśli o własnym kandydacie miast godzić się na Tuska. Wtedy pochyliłem się z bardzo specyficznym rodzajem podziwu nad subtelnością takiej gry.
To czy Tusk zostanie w Brukseli interesuje mnie w zasadzie jedynie z tego powodu, że pozostając w Brukseli nie będzie w Warszawie. Natomiast fakt zajmowania przez niego eksponowanego czy jakiegokolwiek innego stanowiska w strukturach Unii mało mnie obchodzi. Chciałem tu napisać o powiewaniu i wielkim kalafiorze ale to uchybiłoby powadze tekstu.
Jeśli ktoś oburzy się w tym momencie moją "niepatriotyczną" postawą to zapytam czemu miałby mnie Tusk w Brukseli zajmować czy choćby interesować. Interesowałby mnie gdybym z jego pobytem mógł wiązać jakieś nadzieje czy oczekiwania. Ale nie wiążę. I nie tylko dlatego, że nie dał mi na to szansy przez dwa ostatnie lata. Ja generalnie z Tuskiem żadnych nadziei nie wiążę i nie wiązałem wtedy, gdy (po ciężkiej walce naszej dyplomacji ja wówczas się chwalono) obejmował wspomniane stanowisko.
Obrońcy Tuska pewnie zwrócą mi uwagę, że stanowisko w strukturach Unii obejmuje się nie po to, żeby realizować jakieś oczekiwania rodaków obejmującego. Z tym pewnie się zgodzę. Tak więc Tusk wysiadł, bo powinien był wysiąść, z tramwaju Polska na przystanku Bruksela. Zatem nie tylko nie powinienem jako Polak liczyć na to, że Tusk będzie realizował jakieś polskie interesy ale nawet nie wolno mi tak myśleć.
Tylko, że w takiej sytuacji z punktu widzenia moich interesów obojętne jest, czy szefem Rady Europejskiej będzie Tusk, jakiś Mokinaki, Kristew, Hawranek czy inny Ionesco. Bo każdy z nich powinien całkowicie odciąć się od swych korzeni i stać Europejczykiem. Przynajmniej na czas sprawowania urzędu.
Tak więc z perspektywy moich, rosemanna-Polaka interesów sprawowanie przez Tuska jakiegokolwiek urzędu w Unii jest całkiem obojętne.
Ale, co pewnie zasugerują zwolennicy Tuska-"prezydenta UE", powinno mi zależeć na Tusku w Brukseli bo to prestiż dla Polski i duma dla Polaków. Proszę mi wybaczyć ale widzę to inaczej. Posłużę się przykładem by zobrazować jak.
Kiedy Robert Lewandowski świetnie gra i strzela gole dla reprezentacji Polski to jestem może nie dumny bo aż tak emocjonalnie nie reaguję na rywalizację sportową, ale z cała pewnością zadowolony. I odczuwam do Lewandowskiego wiele sympatii. Kiedy natomiast strzela gole dla Bayernu Monachium, nawet po trzy w meczu, jest mi to całkiem obojętne. Prestiż zaś spływa wówczas na samego pana Roberta oraz pewnie na jego rodzicieli. I tyle.
Pozostaje jeszcze ta duma, że Polak w Brukseli.
Pamiętam jak bodaj w latach 80-tych XX wieku Teresa Orłowska, znana bardziej jako Terese Orlowski stała się najbardziej chyba wówczas znaną na świecie Polką. Myślę, że znało ją wielu, którzy nigdy nie słyszeli o Lechu Wałęsie i nie kojarzyli, że Jan Paweł II to Karol Wojtyła. Sądzę, że do dziś w Europie niektórzy ją kojarzą choć nazwisko Tusk im nic nie mówi. Ale jakoś nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby być dumnym z Teresy Orlowski choć na swój sposób bardziej była "królową" swej branży niż Tusk jest tym "królem Europy".
Jeśli mam być dumny z tego, że Tusk, angażując (jak przyznawali trochę nierozsądnie ludzie z jego otoczenia) niemal cały wysiłek naszej dyplomacji, załatwił sobie intratną posadę w Brukseli, z czego niewiele albo zgoła nic pozytywnego dla mnie nie wynika, to naprawdę prędzej byłbym skłonny odczuwać dumę z kogoś takiego jak Orlowski, która dla osiągnięcia swojej pozycji nie używała państwowych służb lecz wywalczyła ją sama.
To czy Tusk zostanie w Brukseli interesuje mnie w zasadzie jedynie z tego powodu, że pozostając w Brukseli nie będzie w Warszawie. Natomiast fakt zajmowania przez niego eksponowanego czy jakiegokolwiek innego stanowiska w strukturach Unii mało mnie obchodzi. Chciałem tu napisać o powiewaniu i wielkim kalafiorze ale to uchybiłoby powadze tekstu.
Jeśli ktoś oburzy się w tym momencie moją "niepatriotyczną" postawą to zapytam czemu miałby mnie Tusk w Brukseli zajmować czy choćby interesować. Interesowałby mnie gdybym z jego pobytem mógł wiązać jakieś nadzieje czy oczekiwania. Ale nie wiążę. I nie tylko dlatego, że nie dał mi na to szansy przez dwa ostatnie lata. Ja generalnie z Tuskiem żadnych nadziei nie wiążę i nie wiązałem wtedy, gdy (po ciężkiej walce naszej dyplomacji ja wówczas się chwalono) obejmował wspomniane stanowisko.
Obrońcy Tuska pewnie zwrócą mi uwagę, że stanowisko w strukturach Unii obejmuje się nie po to, żeby realizować jakieś oczekiwania rodaków obejmującego. Z tym pewnie się zgodzę. Tak więc Tusk wysiadł, bo powinien był wysiąść, z tramwaju Polska na przystanku Bruksela. Zatem nie tylko nie powinienem jako Polak liczyć na to, że Tusk będzie realizował jakieś polskie interesy ale nawet nie wolno mi tak myśleć.
Tylko, że w takiej sytuacji z punktu widzenia moich interesów obojętne jest, czy szefem Rady Europejskiej będzie Tusk, jakiś Mokinaki, Kristew, Hawranek czy inny Ionesco. Bo każdy z nich powinien całkowicie odciąć się od swych korzeni i stać Europejczykiem. Przynajmniej na czas sprawowania urzędu.
Tak więc z perspektywy moich, rosemanna-Polaka interesów sprawowanie przez Tuska jakiegokolwiek urzędu w Unii jest całkiem obojętne.
Ale, co pewnie zasugerują zwolennicy Tuska-"prezydenta UE", powinno mi zależeć na Tusku w Brukseli bo to prestiż dla Polski i duma dla Polaków. Proszę mi wybaczyć ale widzę to inaczej. Posłużę się przykładem by zobrazować jak.
Kiedy Robert Lewandowski świetnie gra i strzela gole dla reprezentacji Polski to jestem może nie dumny bo aż tak emocjonalnie nie reaguję na rywalizację sportową, ale z cała pewnością zadowolony. I odczuwam do Lewandowskiego wiele sympatii. Kiedy natomiast strzela gole dla Bayernu Monachium, nawet po trzy w meczu, jest mi to całkiem obojętne. Prestiż zaś spływa wówczas na samego pana Roberta oraz pewnie na jego rodzicieli. I tyle.
Pozostaje jeszcze ta duma, że Polak w Brukseli.
Pamiętam jak bodaj w latach 80-tych XX wieku Teresa Orłowska, znana bardziej jako Terese Orlowski stała się najbardziej chyba wówczas znaną na świecie Polką. Myślę, że znało ją wielu, którzy nigdy nie słyszeli o Lechu Wałęsie i nie kojarzyli, że Jan Paweł II to Karol Wojtyła. Sądzę, że do dziś w Europie niektórzy ją kojarzą choć nazwisko Tusk im nic nie mówi. Ale jakoś nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby być dumnym z Teresy Orlowski choć na swój sposób bardziej była "królową" swej branży niż Tusk jest tym "królem Europy".
Jeśli mam być dumny z tego, że Tusk, angażując (jak przyznawali trochę nierozsądnie ludzie z jego otoczenia) niemal cały wysiłek naszej dyplomacji, załatwił sobie intratną posadę w Brukseli, z czego niewiele albo zgoła nic pozytywnego dla mnie nie wynika, to naprawdę prędzej byłbym skłonny odczuwać dumę z kogoś takiego jak Orlowski, która dla osiągnięcia swojej pozycji nie używała państwowych służb lecz wywalczyła ją sama.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 01.03.2017 20:40
Komentarze
Karol Nawrocki po decyzji ws. Zełenskiego: Tak wyobrażam sobie rolę prezydenta
30.06.2026 15:51

Komentarzy: 0
Prezydent Karol Nawrocki opublikował w mediach społecznościowych obszerny wpis, w którym odniósł się do krytyki po decyzji o odebraniu Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Zdaniem głowy państwa część jego politycznych przeciwników najpierw ostro atakowała jego decyzję, by po kilku dniach zacząć prezentować podobne stanowisko wobec działań władz Ukrainy. "Cieszy mnie to!" – napisał prezydent.
Czytaj więcej
Nowe otwarcie polsko-kazachskie?
30.06.2026 15:39

Komentarzy: 0
Po upadku żelaznej kurtyny każdy z krajów bloku wschodniego na swój sposób przechodził transformację, nierzadko przypłacając zmiany nierozliczeniem dawnej nomenklatury, zubożeniem społeczeństwa i emigracją. O ile nasze zbiorowe doświadczenie nie było łatwe, o tyle w jeszcze trudniejszej sytuacji były republiki postradzieckie, nagle wyzwolone spod moskiewskiego buta. Wśród nich były państwa nie tylko takie, jak niepokorna Litwa, która przez kilka dekad stanowiła wieczną „piątą kolumnę”, a następnie jako pierwsza wybiła się na niepodległość, lecz również kraje, które swoją państwowość uzyskały dopiero w ramach ZSRR, a niepodległość w 1991 roku. Ostatni ogłosił ją spadkobierca chanatu kazachskiego, Kazachstan – w Polsce w zasadzie nieznany poza środowiskami sybirackimi.
Czytaj więcej
Gen. Polko studzi entuzjazm po zakupie okrętów. "Marynarka Wojenna jest w głębokiej zapaści"
30.06.2026 14:12

Komentarzy: 0
Nasze zdolności na Bałtyku są ważne; trudno, żeby Marynarka Wojenna była zaniedbywana, abyśmy byli Kopciuszkiem w elitarnym gronie państw Morza Bałtyckiego - ocenił b. dowódca GROM gen. Romana Polko. Jak dodał, Polska musi odbudować Marynarkę Wojenną od podstaw. Zauważył, że szwedzkie okręty podwodne są budowane z opóźnieniami.
Czytaj więcej
Euro w Polsce? Jest nowy raport Komisji Europejskiej
28.06.2026 17:43

Komentarzy: 0
Komisja Europejska opublikowała najnowszy raport konwergencji, z którego wynika, że Polska nadal nie spełnia większości warunków niezbędnych do przyjęcia wspólnej waluty. Dokument pokazuje, że perspektywa wejścia do strefy euro pozostaje odległa, a rząd nie przedstawił harmonogramu działań w tym kierunku.
Czytaj więcej
Płk Ray Wojcik: Myślę, że NATO i USA rozważają rozmieszczenie w Polsce broni jądrowej
28.06.2026 17:12

Komentarzy: 0
Czy Polska powinna zostać objęta programem rozmieszczenia broni jądrowej NATO? O możliwość przeniesienia części zdolności nuklearnych do naszego kraju oraz państw bałtyckich zapytano płk. Raya Wojcika w programie TVP World. Wojskowy ocenił, że taka opcja powinna być analizowana, a Rosja powinna wiedzieć, że Zachód ją rozważa.
Czytaj więcej