Prof. Marek Jan Chodakiewicz dla "TS": Flynn odszedł, Rosja została

Wygląda na to, że doktryna polityczna wobec Rosji wypracowana przez generała Michaela Flynna pozostanie po jego odejściu. Ma na celu zachęcić Rosjan z jednej strony do głębszego zaangażowania się na Bliskim Wschodzie, a z drugiej do odpuszczenia sobie, przynajmniej do pewnego stopnia, Europy Wschodniej i Środkowej. To pozwoli USA wycofać się z tych miejsc i przerzucić się na Daleki Wschód. Niektórzy twierdzą jednak, że odejście Flynna oznacza zarzucenie przez Donalda Trumpa tej linii politycznej. To fałszywa konkluzja. Aby pojąć moskiewską politykę nowego amerykańskiego prezydenta, należy najpierw zrozumieć amerykański kontekst kulturowy, a następnie wytłumaczyć podejście Białego Domu do Kremla.
Po pierwsze, wewnętrzne preferencje ideologiczne zabarwiają podejście USA do Federacji Rosyjskiej. To, co liberałowie nienawidzą w Moskwie, konserwatyści zwykle kochają. I vice versa. Konserwatyści amerykańscy cieszą się z widocznej restauracji chrześcijaństwa i tradycyjnych wartości w Rosji. Prawicowy nie rozumieją, że Putin traktuje je instrumentalnie, cynicznie. Rosyjski przywódca jest moralnym relatywistą, który stosuje dialektykę marksistowską, aby utrzymać się u władzy. Odrzuciwszy kulturowy nihilizm w Rosji lat dziewięćdziesiątych, Putin wyposażył się we wszystkie instrumenty i instytucje, które ten trend negują. Przede wszystkim przejął Cerkiew, patriotyzm oraz fałszywą tradycję, które są - w jego wykonaniu - pomieszaniem wybranych narracji Białych i Czerwonych z historii swego nieszczęśliwego kraju.
Większość amerykańskich obserwatorów zupełnie tego nie rozumie. Zamiast zdyscyplinowanej analizy, mamy triumf uczuć.
Nie słychać było skowytu wściekłości ze strony "The New York Times" i "The Washington Post" po tym, gdy alterglobalistyczna grupa rockowa Pussy Riot zbezcześciła cerkiew w Moskwie, organizując na nią najazd i "wybekiwując" obsceniczne piosenki. Liberalni komentatorzy piali z zachwytu nad rzekomo antyputinowską odwagą szansonistek. Cichutko było bardzo po tym, jak radykalna aktywistka Femenu ścięła krzyż na cmentarzu ofiar komunizmu pod Kijowem. I to uznano za dzielną akcję antyputinowską. Media liberalne nie chwyciły za pióra, by potępić lewackie protesty w St. Petersburgu. W latach dwudziestych w tamtejszej obrabowanej katedrze stworzono "Muzeum ateizmu". Teraz putinowska rada miejska oddała ją Cerkwi, co wywołało masową histerię miejscowych kulturowych marksistów. Na Zachodzie uznano, że należy chwalić opozycję za "antyputynizm". Tymczasem Putin udaje, że szanuje chrześcijaństwo, a Cerkwi przywrócił rolę propagandowego pasa transmisyjnego w służbie państwu rosyjskiemu. Dlatego rosyjscy liberałowie sprzeciwiają się Cerkwi, (traktując to???) jako sposób na dokopanie Putinowi. Lewacy są wściekli, ich towarzysze w Ameryce współczują im.
Z drugiej strony konserwatyści amerykańscy w większości są w szampańskich humorach, że postępowcom jest źle. Sympatyzują z Cerkwią. Trudno się więc dziwić, że dla wielu Putin jest herosem, który goi stare rany, przywraca sprawiedliwość i prymat dobra, zawracając Rosję i innych na prostolinijną drogę tradycji. Gdy to wszystko odniesie się do amerykańskiej polityki zagranicznej, staje się jasne, że zarówno liberałowie, jak i konserwatyści staczają bitwy w swojej wojnie kulturowej, używając Rosji jako wymówki. Dlatego, z jednej strony kapiąc wściekłą pianą z powodu rzekomej "kradzieży" amerykańskich wyborów przez Rosję, większość liberałów udaje święcie oburzonych patriotów, którzy stają się rycerzami bezpieczeństwa narodowego poprzez stawanie w opozycji do Putina. Z drugiej strony, wbrew jasnym dowodom rosyjskiej propagandy i cyberwojny wielu konserwatystów głupio odrzuca każde oskarżenie o mieszanie się Moskwy w amerykański system wyborczy. A Kreml gardzi i liberałami, jako płaczliwymi mięczakami, i konserwatystami, jako użytecznymi idiotami.
#NOWA_STRONA#
Dobre wieści są takie, że Flynn doskonale o tym wie. Odwrotnie niż George W. Bush, były doradca do spraw bezpieczeństwa narodowego spojrzał gospodarzowi Kremla w oczy i nie dostrzegł tam żadnej duszy, a tylko stalową bezwzględność i żelazną wolę dominacji.
Flynn nie ma żadnych iluzji co do Putina. Chce go użyć. Moskale mają umierać, a Jankesi im w tym pomagać. Ściślej: Rosjanie mają zwalczać terrorystów na lądzie, a Amerykanie z powietrza i pomagać logistycznie. W ten sposób Rosja ma wpaść po szyję w bagno Syrii i wykrwawić się jak Związek Sowiecki w Afganistanie. Federacja Rosyjska stanie się w ten sposób za słaba, aby wtrącać się w cokolwiek, a w tym także w Międzymorze. W międzyczasie USA usunie dyplomatyczne łańcuchy paraliżujące ich bezpieczeństwo narodowe i wesprze swych sojuszników w odnowionym NATO, gdzie - jak powiedział Trump - "everyone pays his fair share". I wtedy Waszyngton będzie się mógł rozprawić z Pekinem. Wygląda to na błyskotliwą strategię. Czy zadziała? Pożyjemy, zobaczymy.
Na razie fragmenty strategii Flynna widać od czasu do czasu. Trump otwarcie kwestionuje traktat "New START", który podpisał Barack Obama, dając Rosji przewagę w broni nuklearnej. Ponadto jednoznacznie podkreśla, że Krym należy do Ukrainy i Moskwa powinna go zwrócić. Podobnie prawią amerykańscy dyplomaci. Putin ma nadzieję, że to wszystko na pokaz. My mamy nadzieję, że nie.
Marek Jan Chodakiewicz
Waszyngton, 24 lutego 2017
www.iwp.edu
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (09/2017) dostępnego także w wersji cyfrowej tutaj
Większość amerykańskich obserwatorów zupełnie tego nie rozumie. Zamiast zdyscyplinowanej analizy, mamy triumf uczuć.
Nie słychać było skowytu wściekłości ze strony "The New York Times" i "The Washington Post" po tym, gdy alterglobalistyczna grupa rockowa Pussy Riot zbezcześciła cerkiew w Moskwie, organizując na nią najazd i "wybekiwując" obsceniczne piosenki. Liberalni komentatorzy piali z zachwytu nad rzekomo antyputinowską odwagą szansonistek. Cichutko było bardzo po tym, jak radykalna aktywistka Femenu ścięła krzyż na cmentarzu ofiar komunizmu pod Kijowem. I to uznano za dzielną akcję antyputinowską. Media liberalne nie chwyciły za pióra, by potępić lewackie protesty w St. Petersburgu. W latach dwudziestych w tamtejszej obrabowanej katedrze stworzono "Muzeum ateizmu". Teraz putinowska rada miejska oddała ją Cerkwi, co wywołało masową histerię miejscowych kulturowych marksistów. Na Zachodzie uznano, że należy chwalić opozycję za "antyputynizm". Tymczasem Putin udaje, że szanuje chrześcijaństwo, a Cerkwi przywrócił rolę propagandowego pasa transmisyjnego w służbie państwu rosyjskiemu. Dlatego rosyjscy liberałowie sprzeciwiają się Cerkwi, (traktując to???) jako sposób na dokopanie Putinowi. Lewacy są wściekli, ich towarzysze w Ameryce współczują im.
Z drugiej strony konserwatyści amerykańscy w większości są w szampańskich humorach, że postępowcom jest źle. Sympatyzują z Cerkwią. Trudno się więc dziwić, że dla wielu Putin jest herosem, który goi stare rany, przywraca sprawiedliwość i prymat dobra, zawracając Rosję i innych na prostolinijną drogę tradycji. Gdy to wszystko odniesie się do amerykańskiej polityki zagranicznej, staje się jasne, że zarówno liberałowie, jak i konserwatyści staczają bitwy w swojej wojnie kulturowej, używając Rosji jako wymówki. Dlatego, z jednej strony kapiąc wściekłą pianą z powodu rzekomej "kradzieży" amerykańskich wyborów przez Rosję, większość liberałów udaje święcie oburzonych patriotów, którzy stają się rycerzami bezpieczeństwa narodowego poprzez stawanie w opozycji do Putina. Z drugiej strony, wbrew jasnym dowodom rosyjskiej propagandy i cyberwojny wielu konserwatystów głupio odrzuca każde oskarżenie o mieszanie się Moskwy w amerykański system wyborczy. A Kreml gardzi i liberałami, jako płaczliwymi mięczakami, i konserwatystami, jako użytecznymi idiotami.
#NOWA_STRONA#
Dobre wieści są takie, że Flynn doskonale o tym wie. Odwrotnie niż George W. Bush, były doradca do spraw bezpieczeństwa narodowego spojrzał gospodarzowi Kremla w oczy i nie dostrzegł tam żadnej duszy, a tylko stalową bezwzględność i żelazną wolę dominacji.
Flynn nie ma żadnych iluzji co do Putina. Chce go użyć. Moskale mają umierać, a Jankesi im w tym pomagać. Ściślej: Rosjanie mają zwalczać terrorystów na lądzie, a Amerykanie z powietrza i pomagać logistycznie. W ten sposób Rosja ma wpaść po szyję w bagno Syrii i wykrwawić się jak Związek Sowiecki w Afganistanie. Federacja Rosyjska stanie się w ten sposób za słaba, aby wtrącać się w cokolwiek, a w tym także w Międzymorze. W międzyczasie USA usunie dyplomatyczne łańcuchy paraliżujące ich bezpieczeństwo narodowe i wesprze swych sojuszników w odnowionym NATO, gdzie - jak powiedział Trump - "everyone pays his fair share". I wtedy Waszyngton będzie się mógł rozprawić z Pekinem. Wygląda to na błyskotliwą strategię. Czy zadziała? Pożyjemy, zobaczymy.
Na razie fragmenty strategii Flynna widać od czasu do czasu. Trump otwarcie kwestionuje traktat "New START", który podpisał Barack Obama, dając Rosji przewagę w broni nuklearnej. Ponadto jednoznacznie podkreśla, że Krym należy do Ukrainy i Moskwa powinna go zwrócić. Podobnie prawią amerykańscy dyplomaci. Putin ma nadzieję, że to wszystko na pokaz. My mamy nadzieję, że nie.
Marek Jan Chodakiewicz
Waszyngton, 24 lutego 2017
www.iwp.edu
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (09/2017) dostępnego także w wersji cyfrowej tutaj

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 01.03.2017 19:27
Komentarze
Europejski system bezpieczeństwa bez USA? „Bardzo niebezpieczna opcja”
01.10.2026 22:31

Komentarzy: 0
Budowa europejskiego systemu bezpieczeństwa bez udziału Stanów Zjednoczonych byłaby „bardzo niebezpieczną” opcją – ocenił Kyryło Budanow, szef Biura Prezydenta Ukrainy. W rozmowie z Euronews mówił również o przyszłej współpracy obronnej Ukrainy z państwami europejskimi, nowych systemach zwalczania rosyjskich dronów oraz możliwości uruchamiania wspólnej produkcji uzbrojenia.
Czytaj więcej
Rosja grozi NATO bronią jądrową. Putin ostrzega ws. ataku na Królewiec
01.10.2026 21:16

Komentarzy: 0
Rosja ponownie zaostrza retorykę wobec państw NATO. Władimir Putin oświadczył, że w przypadku bezpośredniego ataku na obwód królewiecki pojawi się kwestia wykorzystania „wszystkich rodzajów uzbrojenia”, jakimi dysponuje Rosja. Niemal równocześnie rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow ostrzegł część państw Sojuszu przed – jak to określił – „militaryzmem” i przygotowywaniem się do konfrontacji z Moskwą.
Czytaj więcej
Kubilius ostrzega Rosję. „Atak na fabrykę broni w Europie może uruchomić art. 5 NATO”
01.10.2026 17:34

Komentarzy: 0
Unijny komisarz ds. obrony i przestrzeni kosmicznej Andrius Kubilius odpowiedział na rosyjskie groźby wobec europejskich zakładów produkujących uzbrojenie dla Ukrainy. Stwierdził, że jeśli Rosja uderzyłaby w europejskie fabryki, „byłby to artykuł 5”. Dzień wcześniej rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa nazwała takie zakłady potencjalnymi celami wojskowymi Rosji.
Czytaj więcej
Ukraiński generał ostrzega. „Polska została wybrana jako poligon”
30.09.2026 22:44

Komentarzy: 0
Ukraiński generał Wiktor Nazarow uważa, że Polska może stać się miejscem kolejnych rosyjskich prowokacji. Wskazuje na położenie naszego kraju, granice z Rosją i Białorusią oraz kluczową rolę Polski w dostarczaniu pomocy wojskowej Ukrainie. Według Nazarowa Polska została wybrana jako „poligon” do testowania prowokacji i ich eskalowania. Generał nie przedstawił jednak dowodów na istnienie konkretnego rosyjskiego planu w tej sprawie.
Czytaj więcej
Rosja grozi bronią jądrową. Rutte: Putin wie, że nigdy nie wygra z NATO
30.09.2026 20:25

Komentarzy: 0
Sekretarz generalny NATO Mark Rutte ocenił w środę, że nie ma obecnie bezpośredniego zagrożenia dla terytorium Sojuszu. Odniósł się do doniesień o rosyjskiej groźbie użycia broni jądrowej w przypadku próby odcięcia Kaliningradu. Jego zdaniem Władimir Putin wie, że Rosja nie byłaby w stanie wygrać konfrontacji z NATO. Rutte zapewnił, że Sojusz jest przygotowany do obrony całego swojego terytorium.
Czytaj więcej