Patrick Edery:Dlaczego Polacy powinni wspierać „żółte kamizelki”, tak jak Francuzi wspierali Solidarność

Już teraz Francję łączy z Polską coraz mniej na poziomie wartości. Wyobraźmy sobie Francję w 2050! Jeśli francuski ruch konserwatywny będzie nadal represjonowany i izolowany przez „technokraturę”, oblicze Francji całkowicie się zmieni. W 2050 roku Polska pozostanie sama, wciśnięta między oś Paryż-Berlin i Moskwę. Węgry nie będą w stanie wiele zrobić. A USA? Trump nie jest wieczny, a Ameryka coraz bardziej porzuca Europę na rzecz Pacyfiku.
Obecny francuski ustrój nie ma nic wspólnego z komunistycznym reżimem z czasów zimnej wojny. Ale we Francji istnieje dyktatura poprawności politycznej a nawet szerzej - dyktat jedynej słusznej linii politycznej, której przemoc nie jest fizyczna, ale moralna. Patrząc z zewnątrz trudno uświadomić sobie, czym jest to, co nazywam francuską "technokraturą". Jest to nomenklatura złożona z wysokich urzędników i ludzi mediów, którzy mieszkają w tych samych dzielnicach, jeżdżą na wakacje w te same miejsca, wysyłają swoje dzieci do tych samych szkół i nie spotykają już "przeciętnych Francuzów". Urzędnicy ci i media, którzy z poza małymi wyjątkami są albo lewicowi, albo liberalni wprowadzili prawdziwą "dyktaturę myśli". Ich opinie są narzucane społeczeństwu jako idee uniwersalne. Jeśli myślisz inaczej, natychmiast zostajesz zdyskredytowany, nazwany szaleńcem, kłamcą lub promującym teorie spiskowe. Udało im się wprowadzić swój język, swoistą "nowomowę", co pozwala im narzucić "właściwy" sposób myślenia a jednocześnie zidentyfikować tych, którzy myślą inaczej i usunąć ich z debaty publicznej.
Specyfiką francuską jest, że prawie wszyscy wysocy urzędnicy państwowi, ministrowie i prezydenci Republiki ukończyli tę samą szkołę: Ecole Nationale d'Administration (ENA) czyli Krajową Szkołę Administracji. Jej absolwenci tworzą zamknięty klan tzw. "enarchów", obsadzających kluczowe stanowiska w państwie (szkołę ukończyli m.in. Giscard d'Estaing, Jacques Chirac, Lionel Jospin, Alain Juppé i Emmanuel Macron). Stąd też politycy z lewicy i z prawicy myślą identycznie, np. wszyscy absolwenci ENA, wbrew wszelkiej logice, wyznają zgodnie kult "tandemu francusko-niemieckiego", podczas gdy Niemcy narzucają Francji swoją hegemonię. Ponadto we francuskich mediach głównego nurtu praktycznie nie ma pluralizmu. 90% mediów reprezentuje opinie tylko 40% Francuzów: socjalistów i liberałów. Jednocześnie, za sprawą najwyższych podatków wśród krajów rozwiniętych i wszechpotężnej biurokracji, francuscy urzędnicy państwowi narzucają swoją strategię gospodarczą francuskim firmom, które nie mogą się rozwijać bez dotacji.
To przeciw tej "technokraturze" buntują się "żółte kamizelki", część sprzeciwia się również niekontrolowanej imigracji. Socjologicznie "żółte kamizelki" są bardzo bliskie wyborcom PiS. Są to ludzie z małych miast i wsi, często drobni handlowcy, ludzie przywiązani do wartości. I dlatego ten ruch eksploduje niespodziewanie. Większość protestujących, czekała od dawna na zmiany, które poprawiłyby ich sytuację materialną, zbyt dumni by prosić o pomoc, a dziś znaleźli się niemal na skraju przepaści.
Po bliższym przyjrzeniu się, "żółte kamizelki" są ruchem kontrrewolucyjnym, w opozycji do rewolucji maja '68. We Francji rewolta studencka z maja 1968 roku przyniosła rewolucję obyczajową, wywróciła do góry nogami system wartości i doprowadziła do upadku francuskiego Kościoła. Znamienne jest, że wszyscy przywódcy demonstracji z 1968 roku domagają się dzisiaj, aby "żółte kamizelki" były traktowane z największą stanowczością. We Francji i poza jej granicami wiele osób stara się zdyskredytować ten ruch przedstawiając go jako skrajnie prawicowy lub skrajnie lewicowy. Otóż, nie jest on ani jednym, ani drugim, jest ruchem konserwatywnym. Tymczasem we Francji nie ma obecnie prawdziwej partii konserwatywnej. To również z tego powodu ruch ten nie posiada lidera a lewica próbuje go infiltrować i przejąć.
W latach osiemdziesiątych wielu intelektualistów i zwykłych obywateli francuskich wspierało Solidarność. Będąc wtedy dzieckiem, pamiętam jak matka zabierała mnie do Paryża na demonstracje poparcia dla Solidarności. To wsparcie dla Solidarności okazało się tez ważne dla nas, Francuzów, ponieważ dzięki walce Solidarności zniknęło egzystencjalne zagrożenie dla Francji jakim był wybuch wojny nuklearnej ze Związkiem Radzieckim.
Dzisiaj, mamy sytuację odwrotną, w interesie Polaków jest wspieranie ruchu "żółtych kamizelek", zanim nasze dwa kraje oddalą się zbytnio od siebie. Już teraz Francję łączy z Polską coraz mniej na poziomie wartości. Wyobraźmy sobie Francję w 2050! Jeśli francuski ruch konserwatywny będzie nadal represjonowany i izolowany przez "technokraturę", oblicze Francji całkowicie się zmieni. W 2050 roku Polska pozostanie sama, wciśnięta między oś Paryż-Berlin i Moskwę. Węgry nie będą w stanie wiele zrobić. A USA? Trump nie jest wieczny, a Ameryka coraz bardziej porzuca Europę na rzecz Pacyfiku.
Ruch "żółtych kamizelek" z pewnością będzie spowolniony ze względu na nadchodzące Święta. Protesty powinny jednak zostać wznowione w nowego roku przed wyborami europejskimi. W międzyczasie ruch "żółtych kamizelek" musi się zorganizować i stworzyć struktury. Któż lepiej mógłby im w tym pomóc jeśli nie Polacy mający doświadczenie Solidarności?
Specyfiką francuską jest, że prawie wszyscy wysocy urzędnicy państwowi, ministrowie i prezydenci Republiki ukończyli tę samą szkołę: Ecole Nationale d'Administration (ENA) czyli Krajową Szkołę Administracji. Jej absolwenci tworzą zamknięty klan tzw. "enarchów", obsadzających kluczowe stanowiska w państwie (szkołę ukończyli m.in. Giscard d'Estaing, Jacques Chirac, Lionel Jospin, Alain Juppé i Emmanuel Macron). Stąd też politycy z lewicy i z prawicy myślą identycznie, np. wszyscy absolwenci ENA, wbrew wszelkiej logice, wyznają zgodnie kult "tandemu francusko-niemieckiego", podczas gdy Niemcy narzucają Francji swoją hegemonię. Ponadto we francuskich mediach głównego nurtu praktycznie nie ma pluralizmu. 90% mediów reprezentuje opinie tylko 40% Francuzów: socjalistów i liberałów. Jednocześnie, za sprawą najwyższych podatków wśród krajów rozwiniętych i wszechpotężnej biurokracji, francuscy urzędnicy państwowi narzucają swoją strategię gospodarczą francuskim firmom, które nie mogą się rozwijać bez dotacji.
To przeciw tej "technokraturze" buntują się "żółte kamizelki", część sprzeciwia się również niekontrolowanej imigracji. Socjologicznie "żółte kamizelki" są bardzo bliskie wyborcom PiS. Są to ludzie z małych miast i wsi, często drobni handlowcy, ludzie przywiązani do wartości. I dlatego ten ruch eksploduje niespodziewanie. Większość protestujących, czekała od dawna na zmiany, które poprawiłyby ich sytuację materialną, zbyt dumni by prosić o pomoc, a dziś znaleźli się niemal na skraju przepaści.
Po bliższym przyjrzeniu się, "żółte kamizelki" są ruchem kontrrewolucyjnym, w opozycji do rewolucji maja '68. We Francji rewolta studencka z maja 1968 roku przyniosła rewolucję obyczajową, wywróciła do góry nogami system wartości i doprowadziła do upadku francuskiego Kościoła. Znamienne jest, że wszyscy przywódcy demonstracji z 1968 roku domagają się dzisiaj, aby "żółte kamizelki" były traktowane z największą stanowczością. We Francji i poza jej granicami wiele osób stara się zdyskredytować ten ruch przedstawiając go jako skrajnie prawicowy lub skrajnie lewicowy. Otóż, nie jest on ani jednym, ani drugim, jest ruchem konserwatywnym. Tymczasem we Francji nie ma obecnie prawdziwej partii konserwatywnej. To również z tego powodu ruch ten nie posiada lidera a lewica próbuje go infiltrować i przejąć.
W latach osiemdziesiątych wielu intelektualistów i zwykłych obywateli francuskich wspierało Solidarność. Będąc wtedy dzieckiem, pamiętam jak matka zabierała mnie do Paryża na demonstracje poparcia dla Solidarności. To wsparcie dla Solidarności okazało się tez ważne dla nas, Francuzów, ponieważ dzięki walce Solidarności zniknęło egzystencjalne zagrożenie dla Francji jakim był wybuch wojny nuklearnej ze Związkiem Radzieckim.
Dzisiaj, mamy sytuację odwrotną, w interesie Polaków jest wspieranie ruchu "żółtych kamizelek", zanim nasze dwa kraje oddalą się zbytnio od siebie. Już teraz Francję łączy z Polską coraz mniej na poziomie wartości. Wyobraźmy sobie Francję w 2050! Jeśli francuski ruch konserwatywny będzie nadal represjonowany i izolowany przez "technokraturę", oblicze Francji całkowicie się zmieni. W 2050 roku Polska pozostanie sama, wciśnięta między oś Paryż-Berlin i Moskwę. Węgry nie będą w stanie wiele zrobić. A USA? Trump nie jest wieczny, a Ameryka coraz bardziej porzuca Europę na rzecz Pacyfiku.
Ruch "żółtych kamizelek" z pewnością będzie spowolniony ze względu na nadchodzące Święta. Protesty powinny jednak zostać wznowione w nowego roku przed wyborami europejskimi. W międzyczasie ruch "żółtych kamizelek" musi się zorganizować i stworzyć struktury. Któż lepiej mógłby im w tym pomóc jeśli nie Polacy mający doświadczenie Solidarności?

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Tagi
Data publikacji: 19.12.2018 19:48
Komentarze
Marine Le Pen skazana. Zakaz ubiegania się o funkcje publiczne
07.07.2026 14:54

Komentarzy: 0
Liderka francuskiej prawicy Marine Le Pen została we wtorek skazana przez sąd apelacyjny w Paryżu na trzy lata więzienia, w tym dwa zawieszeniu. Sąd orzekł także wobec niej zakaz ubiegania się o funkcje publiczne na okres 45 miesięcy, w tym 30 w zawieszeniu.
Czytaj więcej
Wybuchy w Damaszku podczas wizyty Macrona
07.07.2026 10:42

Komentarzy: 0
W stolicy Syrii, Damaszku, gdzie we wtorek składa wizytę prezydent Francji Emmanuel Macron, doszło do eksplozji - powiadomiły agencje AFP i Reutera. Krótko potem Macron spotkał się w pałacu prezydenckim w Damaszku z przywódcą Syrii Ahmedem al-Szarą.
Czytaj więcej
Francuzi mają dość licznych ataków na tle pedofilskim. Wyszli na ulice ponad 110 miast
05.07.2026 13:37

Komentarzy: 0
Jak poinformował portal France24, dziesiątki tysięcy ludzi protestowało w sobotę we Francji na rzecz wprowadzenia kompleksowego prawa mającego na celu zwalczanie przemocy seksualnej.
Czytaj więcej
Katastrofa cywilnego samolotu we Francji
28.06.2026 13:53

Komentarzy: 0
We Francji zginęło w niedzielę 11 osób znajdujących się na pokładzie cywilnego samolotu, który rozbił się w miejscowości Tomblaine koło Nancy na północnym wschodzie kraju. Na miejsce katastrofy udaje się szef francuskiego MSW Laurent Nunez.
Czytaj więcej
40 osób nie przeżyło fali upałów we Francji. I nie zabiło ich słońce
25.06.2026 18:56

Komentarzy: 0
Ekstremalne upały we Francji przynoszą tragiczne skutki. Od 18 czerwca w całym kraju utonęło co najmniej 40 osób, które szukały ochłody w wodzie. Francuskie służby alarmują, że rekordowe temperatury i kąpiele w niestrzeżonych miejscach doprowadziły do serii śmiertelnych wypadków.
Czytaj więcej