Marcin Królik: Wyłączmy aborcjonistów, póki jeszcze czas

Jeśli pozwolimy Biedroniowi i jego towarzyszom wdrożyć ich pomysły, dojdzie jeszcze do tego, że będziemy dziękować matkom, że zamiast skorzystać z przysługującego im prawa do swobodnego dysponowania własnym ciałem, raczyły nas urodzić.
To prawda, że na tematach światopoglądowych można sporo ugrać dość niskim kosztem. Wystarczy je wrzucić i rozwibrowanie emocji mamy zagwarantowane. To o wiele łatwiejsze niż nudne debaty o gospodarce czy służbie zdrowia. Oczywiście te kwestie też można sprowadzić do poziomu bruku, co minione dni ponad wszelką wątpliwość udowodniły, przynajmniej jeśli chodzi o onkologię, niemniej jest to mimo wszystko dużo trudniejsze. Aborcja czy przywileje dla homoseksualistów to natomiast niezawodne samograje.
Prawdopodobnie tacy politycy jak Robert Biedroń czy Krzysztof Śmiszek wojują nimi, bo nie mają nic szczególnie ciekawego do powiedzenia o czymkolwiek innym. Czy to jednak oznacza, że możemy te sprawy uznać za klasyczne tematy zastępcze? Chyba nie do końca. Szczególnie że taka, dajmy na to, partia Razem coś o gospodarce czy podatkach mówi - i mniejsza w tej chwili, czy się z tym zgadzamy - a mimo to uporczywie piłuje również temat aborcji. I chyba dość oczywiste, dlaczego tak jest. To po prostu nieodłączny składnik lewicowego etosu.
Kwestie związane z obroną życia są ważne z cywilizacyjnego i antropologicznego punktu widzenia. I lewica to doskonale wie. I to nawet jeżeli niektórzy pokarani przez Boga posiadaniem lewicowych poglądów sami siebie oszukują, że dziecko w łonie matki to zlepek komórek vel płód, ewentualnie po prostu część jej ciała, do swobodnego dysponowania którym jakoby ma ona prawo. Dla lewicy walka o zabijanie ludzi przed narodzeniem to nic innego jak element krucjaty przeciw Kościołowi, z którym oni zakaz takich praktyk utożsamiają.
W gruncie rzeczy to płytkie, nielogiczne i bardziej napędzane głęboko zakorzenionym resentymentem wobec chrześcijaństwa, stanowiącego w lewicowym ujęciu synonim opresji, niż troską o los kobiet. A najzabawniejsze - choć może należałoby to raczej uznać za przerażające - jest to, że niektórzy z nich, a przynajmniej ci szeregowi, szczerze w te banialuki wierzą. Zresztą prawdopodobnie Biedroń i Śmiszek też. To siedzi w nich tak głęboko, że już nawet nie zauważają własnych manipulacji.
Kolejne próby przeforsowania tego szaleństwa - właśnie takie jak ta najnowsza, kiedy w Dniu Kobiet Biedroń wywrzaskiwał puste slogany o ich rzekomym piekle, prezentując projekt liberalizacji dostępu do aborcji oraz antykoncepcji - mają o wiele bardziej dalekosiężne skutki niż samym lewicowcom się wydaje. Oni sami zaklinają rzeczywistość, powtarzając, że przecież nikogo do aborcji nie zmuszają, a ich celem jest jedynie umożliwienie wolności wyboru. Sęk jednak w tym, że nawet uchylenie takiej furtki zmienia subtelne aksjologiczne powietrze wokół nas.
A ujmując rzecz prościej: część kobiet, które w innych okolicznościach może dwa razy przemyślałyby decyzję o zabiciu swojego dziecka, w sytuacji, gdy jest to w pełni dopuszczalne, nie będzie mieć takich dylematów. Tak to niestety działa. Język wpływa na świadomość, kształtuje ją. Jeśli powiemy ludziom, że pod pewnymi warunkami wolno kraść, to niektórzy z nich jak najbardziej oprą się pokusie, ale inni, słabsi moralnie lub po prostu zdesperowani, już niestety niekoniecznie.
I to jest właśnie miara hipokryzji lewicy w ich "trosce" o kobietę. Bo jeśli sprowadzić ich rozumowanie do najprostszej postaci, wyjdzie nam, że wolą, by w sytuacji krytycznej dopuściła się morderstwa, niż by ktoś okazał jej wsparcie, które umożliwi uratowanie i jej i dziecka. To znamienne, że Biedroń i jego towarzysze więcej mówią o prawie do aborcji niż o pomysłach na systemowe rozwiązania, jak pomóc kobietom w ciężkim, różnie pojętym, położeniu. Wolą - tak niestety wychodzi - by rodzice pozbyli się dziecka z zespołem Downa, niż by ułatwić im opiekę nad nim, wyedukowanie go itp.
Osobliwy to, przyznają Państwo, sposób na bronienie najsłabszych. Lewica jakoś bardzo selektywnie podchodzi do kategorii słabości. Kryteria, którymi się w tym względzie kieruje, wynikają - powtórzmy jeszcze raz - bardziej z jej obsesyjnej nienawiści do chrześcijańskiego systemu wartości, niż z uznania, że każdemu, bez względu na jego status, należy się szacunek. Bo albo postępujemy konsekwentnie i ujmujemy się za każdym, nawet nienarodzonym lub umierającym, albo zaczynamy kombinować przy definicjach. Trzeciej drogi nie ma.
Efekty już w tej chwili widać w krajach, gdzie obowiązuje liberalne prawodawstwo aborcyjne. Tam już nie wystarczy prawo do zabicia dziecka po trzech miesiącach - tam dyskutuje się o aborcji aż do chwili narodzin. Nie wspominając już o drugiej stronie tego medalu, czyli eutanazji. Układ jest tutaj banalnie prosty - jeśli zdehumanizujemy człowieka w fazie prenatalnej, absolutnie nic nie stoi na przeszkodzie, by z czasem analogicznej operacji dokonać na osobach starych, niedołężnych czy niepełnosprawnych.
Nie podobna oczekiwać, że ta swoista taktyka salami lub, jak niektórzy wolą, stopniowego gotowania żaby nie zadziała również u nas, gdy pozwolimy Biedroniowi i jego towarzyszom wdrożyć ich pomysły. Dojdzie jeszcze do tego, że będziemy dziękować matkom, że zamiast skorzystać z przysługującego im prawa do swobodnego dysponowania własnym ciałem, raczyły nas urodzić. A z biegiem czasu starcy i chorzy być może będą wdzięczni rodzinom, że okazały im łaskę pozostania przy życiu. Ktoś wątpi, że tak będzie?
Odeślijmy więc lewicę na śmietnik historii, póki jest czas. Odetnijmy tym ludziom polityczny tlen, nim płomień ich chorej, antyludzkiej ideologii rozpali się tak silnie, że strawi wszystko. Dziecku bawiącemu się zapałkami na stacji benzynowej nie bije się braw, że takie kreatywne - jemu się te zapałki zabiera. Również dla jego własnego dobra.
Marcin Królik
Prawdopodobnie tacy politycy jak Robert Biedroń czy Krzysztof Śmiszek wojują nimi, bo nie mają nic szczególnie ciekawego do powiedzenia o czymkolwiek innym. Czy to jednak oznacza, że możemy te sprawy uznać za klasyczne tematy zastępcze? Chyba nie do końca. Szczególnie że taka, dajmy na to, partia Razem coś o gospodarce czy podatkach mówi - i mniejsza w tej chwili, czy się z tym zgadzamy - a mimo to uporczywie piłuje również temat aborcji. I chyba dość oczywiste, dlaczego tak jest. To po prostu nieodłączny składnik lewicowego etosu.
Kwestie związane z obroną życia są ważne z cywilizacyjnego i antropologicznego punktu widzenia. I lewica to doskonale wie. I to nawet jeżeli niektórzy pokarani przez Boga posiadaniem lewicowych poglądów sami siebie oszukują, że dziecko w łonie matki to zlepek komórek vel płód, ewentualnie po prostu część jej ciała, do swobodnego dysponowania którym jakoby ma ona prawo. Dla lewicy walka o zabijanie ludzi przed narodzeniem to nic innego jak element krucjaty przeciw Kościołowi, z którym oni zakaz takich praktyk utożsamiają.
W gruncie rzeczy to płytkie, nielogiczne i bardziej napędzane głęboko zakorzenionym resentymentem wobec chrześcijaństwa, stanowiącego w lewicowym ujęciu synonim opresji, niż troską o los kobiet. A najzabawniejsze - choć może należałoby to raczej uznać za przerażające - jest to, że niektórzy z nich, a przynajmniej ci szeregowi, szczerze w te banialuki wierzą. Zresztą prawdopodobnie Biedroń i Śmiszek też. To siedzi w nich tak głęboko, że już nawet nie zauważają własnych manipulacji.
Kolejne próby przeforsowania tego szaleństwa - właśnie takie jak ta najnowsza, kiedy w Dniu Kobiet Biedroń wywrzaskiwał puste slogany o ich rzekomym piekle, prezentując projekt liberalizacji dostępu do aborcji oraz antykoncepcji - mają o wiele bardziej dalekosiężne skutki niż samym lewicowcom się wydaje. Oni sami zaklinają rzeczywistość, powtarzając, że przecież nikogo do aborcji nie zmuszają, a ich celem jest jedynie umożliwienie wolności wyboru. Sęk jednak w tym, że nawet uchylenie takiej furtki zmienia subtelne aksjologiczne powietrze wokół nas.
A ujmując rzecz prościej: część kobiet, które w innych okolicznościach może dwa razy przemyślałyby decyzję o zabiciu swojego dziecka, w sytuacji, gdy jest to w pełni dopuszczalne, nie będzie mieć takich dylematów. Tak to niestety działa. Język wpływa na świadomość, kształtuje ją. Jeśli powiemy ludziom, że pod pewnymi warunkami wolno kraść, to niektórzy z nich jak najbardziej oprą się pokusie, ale inni, słabsi moralnie lub po prostu zdesperowani, już niestety niekoniecznie.
I to jest właśnie miara hipokryzji lewicy w ich "trosce" o kobietę. Bo jeśli sprowadzić ich rozumowanie do najprostszej postaci, wyjdzie nam, że wolą, by w sytuacji krytycznej dopuściła się morderstwa, niż by ktoś okazał jej wsparcie, które umożliwi uratowanie i jej i dziecka. To znamienne, że Biedroń i jego towarzysze więcej mówią o prawie do aborcji niż o pomysłach na systemowe rozwiązania, jak pomóc kobietom w ciężkim, różnie pojętym, położeniu. Wolą - tak niestety wychodzi - by rodzice pozbyli się dziecka z zespołem Downa, niż by ułatwić im opiekę nad nim, wyedukowanie go itp.
Osobliwy to, przyznają Państwo, sposób na bronienie najsłabszych. Lewica jakoś bardzo selektywnie podchodzi do kategorii słabości. Kryteria, którymi się w tym względzie kieruje, wynikają - powtórzmy jeszcze raz - bardziej z jej obsesyjnej nienawiści do chrześcijańskiego systemu wartości, niż z uznania, że każdemu, bez względu na jego status, należy się szacunek. Bo albo postępujemy konsekwentnie i ujmujemy się za każdym, nawet nienarodzonym lub umierającym, albo zaczynamy kombinować przy definicjach. Trzeciej drogi nie ma.
Efekty już w tej chwili widać w krajach, gdzie obowiązuje liberalne prawodawstwo aborcyjne. Tam już nie wystarczy prawo do zabicia dziecka po trzech miesiącach - tam dyskutuje się o aborcji aż do chwili narodzin. Nie wspominając już o drugiej stronie tego medalu, czyli eutanazji. Układ jest tutaj banalnie prosty - jeśli zdehumanizujemy człowieka w fazie prenatalnej, absolutnie nic nie stoi na przeszkodzie, by z czasem analogicznej operacji dokonać na osobach starych, niedołężnych czy niepełnosprawnych.
Nie podobna oczekiwać, że ta swoista taktyka salami lub, jak niektórzy wolą, stopniowego gotowania żaby nie zadziała również u nas, gdy pozwolimy Biedroniowi i jego towarzyszom wdrożyć ich pomysły. Dojdzie jeszcze do tego, że będziemy dziękować matkom, że zamiast skorzystać z przysługującego im prawa do swobodnego dysponowania własnym ciałem, raczyły nas urodzić. A z biegiem czasu starcy i chorzy być może będą wdzięczni rodzinom, że okazały im łaskę pozostania przy życiu. Ktoś wątpi, że tak będzie?
Odeślijmy więc lewicę na śmietnik historii, póki jest czas. Odetnijmy tym ludziom polityczny tlen, nim płomień ich chorej, antyludzkiej ideologii rozpali się tak silnie, że strawi wszystko. Dziecku bawiącemu się zapałkami na stacji benzynowej nie bije się braw, że takie kreatywne - jemu się te zapałki zabiera. Również dla jego własnego dobra.
Marcin Królik

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 09.03.2020 14:06
Komentarze
Aborcja nawet w 9. miesiącu ciąży. Gubernator podpisała ustawę
11.08.2026 12:06

Komentarzy: 0
Aborcja nawet w dziewiątym miesiącu ciąży będzie prawnie możliwa w stanie Massachusetts. Demokratyczna gubernator Maura Healey podpisała budzącą sprzeciw ustawę.
Czytaj więcej
Bezprecedensowy proces: surogatka walczy o dziecko, którego aborcji chcą rodzice
10.08.2026 17:10

Komentarzy: 0
Przed amerykańskim sądem toczy się bezprecedensowy proces, odsłaniający ciemną stronę surogacji, która wiąże się z traktowaniem ludzi jako towaru na zamówienie. Biologiczni rodzice domagali się aborcji dziecka, u którego wykryto uleczalną wadę serca, czego stanowczo odmówiła matka zastępcza, deklarując, że przejmie nad nim opiekę i zapewni mu odpowiednie leczenie kardiologiczne.
Czytaj więcej
Abdul B. zabił Polkę w zamachu. Niemiecka lewica obwinia prawicę
27.07.2026 19:32

Komentarzy: 0
Abdul B. wjechał w tłum podczas Parady Równości w Berlinie. Zginęła Polka, a 29 osób zostało rannych. Niemiecka lewicowa partia Die Linke nie wspomniała o islamizmie, a jedynie ostrzegła przed... prawicą i konserwatystami.
Czytaj więcej
Zamordyzm o smaku "uśmiechniętej" lewicy
22.07.2026 21:55

Komentarzy: 0
Jeżeli aktor założy koszulkę z tęczowym hasłem – jest odważny. Jeżeli piosenkarka poprze lewicową kampanię – jest zaangażowana społecznie. Jeżeli piłkarz założy czapkę z patriotycznym sloganem – trzeba sprawdzić jego majątek i wywłaszczyć. Lewica jest tak zacietrzewiona, że nawet uradowany i żartujący piłkarz im przeszkadza.
Czytaj więcej
Katolicka nauczycielka zwolniona po deklaracji bycia pro-life
16.07.2026 19:51

Komentarzy: 0
Sarah Morse, do niedawna ucząca historii w szkole średniej w Arbroath w hrabstwie Angus w Szkocji, twierdzi, że została zwolniona po tym, jak podczas lekcji powiedziała uczniom, że jako katoliczka sprzeciwia się aborcji.
Czytaj więcej