Szukaj
Konto

Profesora Baumana (od lewaków) niszczenie Polski

15.01.2026 18:47
Tadeusz Płużański
Źródło: Tygodnik Solidarność / rys. Barbara Sadowska
Komentarzy: 0
Zygmunt Bauman, wynoszony przez lewicowe elity do rangi wielkiego myśliciela, w rzeczywistości przez całe życie promował idee podważające państwa narodowe, usprawiedliwiał ideologiczne eksperymenty niszczące Europę, a własną komunistyczną przeszłość zdołał ukryć przed odpowiedzialnością.
Co musisz wiedzieć
  • Tekst przedstawia Zygmunta Baumana jako ideologa lewicy, którego poglądy autor uważa za szkodliwe dla państw narodowych i dla Polski.
  • Autor krytykuje Baumana za popieranie idei osłabiania granic, Unii Europejskiej oraz akceptację masowej imigracji do Europy.
  • Przypomina także komunistyczną przeszłość Baumana jako funkcjonariusza aparatu represji i zarzuca mu uniknięcie odpowiedzialności za dawne działania.

 

Lewacki autorytet

Dziewięć lat minęło od śmierci - 9 stycznia 2017 r. w brytyjskim Leeds - profesora od lewaków, czyli Zygmunta Baumana, a jego myśli do dziś zapładniają lewackie elity eurokołchozu. I tak w jednym z ostatnich swoich wywiadów (dla nas egzotycznego brazylijskiego tygodnika "Valor") Bauman jako lewacki prorok przestrzegał:

"Miejmy nadzieję, że bałagan wywołany przez całą awanturę z Brexitem w Zjednoczonym (póki co) Królestwie może stać się najlepszą trzeźwiącą miksturą dla zaczadzonych na tyle, że dających wiarę podszeptom plemiennego eurosceptycyzmu w innych krajach wspólnoty".

Dalej Bauman, lewacki autorytet, mówi o jakichś "antyunijnych buntownikach", tajemniczych "mocach uwolnionych spod politycznej kontroli" i współczesnych państwach, które

"stają się niczym więcej niż nieco większymi sąsiedztwami, zamkniętymi w nieprecyzyjnie zarysowanych, nieszczelnych i nieefektywnie chronionych granicach".

To tylko próbka pseudonaukowego bełkotu Baumana. Co więcej, takie niszczenie państw narodowych, w tym Polski, wcale go nie martwiło. Tak jak profesora od lewaków nie przerażała inwazja na Europę islamistów, którą uważał za słuszną konieczność, uzasadniając to historycznie:

"«Porządek» ustanowiony po roku 1945 bezpowrotnie zapadł się w historię wraz z Murem Berlińskim. […] Dziś żyjemy w świecie wielocentrycznym; brak w zasięgu wzroku mocy, które w pojedynkę lub koalicji byłyby zdolne lub chętne go znów «uporządkować»".

Oczywiście mógłbym wskazać Baumanowi wiele takich dewastujących "mocy". Ale nie o prawdę tu chodzi, tylko usprawiedliwianie przez Baumana różnorakiego zła. Pod koniec życia Bauman wiedział, że wychwalanie zbrodniarza Stalina nawet w jego lewackim środowisku nie jest już do końca modne. Nie przekonywał już, że ten "porządek" - dopowiedzmy - sowiecki, był wspaniały, a sam ochoczo go budował. Ale zgodnie ze swoją teorią (także praktyką) akceptował innych dewastatorów Polski.

Rozmycie winy

Baumana zapewne najbardziej cieszyło coś jeszcze innego: że Polska i jej wymiar sprawiedliwości były zbyt słabe, aby postawić go przed sądem. Ale ktoś może spytać: Dlaczego właściwie ów "myśliciel" powinien zostać oskarżony, a nawet skazany? Przecież to profesor, socjolog? Lewacy do dziś nie przyjmują do wiadomości, że Zygmunt Bauman był wcześniej… ubekiem. I gdyby Polska była normalnym (nie unurzanym w komunizmie) krajem z normalnymi (nie unurzanymi w komunizmie) sądami i prokuraturą, stanąłby przed sądem za wiele swoich w komunizm uwikłań.

Za to, że pracował w sowieckiej milicji w Moskwie, która bezpośrednio podlegała NKWD. Potem za to, że był oficerem politycznym "ludowego" Wojska Polskiego, a na koniec agentem krwawej Informacji Wojskowej. Ale w pookrągłostołowej Polsce powinien odpowiedzieć przynajmniej za jedno - służbę w zbrodniczym Korpusie Bezpieczeństwa Wewnętrznego, o czym przesądza dokument z 1950 r.:

"Przez 20 dni dowodził grupą, która wyróżniła się schwytaniem wielkiej ilości bandytów [członków polskiego podziemia niepodległościowego]. Odznaczony Krzyżem Walecznych".

Zygmunt Bauman, jak wiemy, przed sądem nie stanął. Także dzięki głoszonym przez siebie, a wygodnym dla innych komunistycznych zbrodniarzy i ich obrońców teoriom o płynnej nowoczesności - czyli rozmyciu jednostkowych win.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 15.01.2026 18:47
Źródło: Tygodnik Solidarność nr. 2/2026