Szukaj
Konto

Państwo nieopiekuńcze – o zapaści domów pomocy społecznej

02.04.2026 15:25
Państwo nieopiekuńcze – o zapaści domów pomocy społecznej
Źródło: Pixabay | Autor: geralt | Licencja: Public Domain | Sylwetka starej kobiety i starego mężczyzny na tle chmur
Komentarzy: 0
System opieki długoterminowej w Polsce od lat znajduje się w bardzo trudnej sytuacji. Każdy, kto ma jakikolwiek kontakt z Domami Pomocy Społecznej, widzi, że nakładające się problemy eskalowały w ciągu ostatnich dwóch lat.
Co musisz wiedzieć:
  • Autor ocenia, że system Domów Pomocy Społecznej w Polsce znajduje się w głębokim kryzysie – brakuje infrastruktury, personelu i środków, co prowadzi do pogarszania jakości opieki i łamania praw mieszkańców.
  • Główne przyczyny problemów to niskie wynagrodzenia, odpływ pracowników, nierówne zasady finansowania względem placówek medycznych oraz rosnące zapotrzebowanie wynikające ze starzenia się społeczeństwa.
  • Bez znaczącego zwiększenia nakładów i reform systemowych grozi dalsza zapaść opieki długoterminowej, co autor interpretuje jako dowód na niewydolność i „nieopiekuńczy” charakter państwa.

W tym czasie dwie kontrole przeprowadziła też Najwyższa Izba Kontroli. W 2024 roku zbadała stan przestrzegania praw mieszkańców DPS z niepełnosprawnościami intelektualnymi oraz przewlekle psychicznie chorych. W 2025 roku NIK przyjrzała się natomiast finansowaniu DPS. W tym roku ukazał się zaś raport Banku Gospodarstwa Krajowego i Krajowej Izby Domów Opieki pt. „Rynek opieki długoterminowej w Polsce”. Wszystkie te źródła pokazują na jak dramatyczną sytuację skazujemy najsłabszą część naszych obywateli.

 

Zła infrastruktura 

Wiele DPS boryka się z poważnymi problemami infrastrukturalnymi. Pokoje mieszkańców nie są wystarczająco duże. Brakuje wind dostosowanych dla osób z niepełnosprawnościami. Toalety i łazienki są źle wyposażone (często nie mają pochwytów czy zasłon w kabinach prysznicowych) i jest ich za mało. Prawie w połowie placówek nie działają prawidłowo systemy przyzywowo-alarmowe. Nie wystarcza samochodów (i kierowców), by umożliwić wszystkim mieszkańcom transport i realizowanie swoich podstawowych praw społecznych czy kulturalnych. Mieszkańcy zresztą często nie wiedzą, jakie w ogóle są ich prawa i wolności, więc ich nie bronią.

Zła infrastruktura obniża znacząco jakość opieki, ale jeszcze bardziej przyczyniają się do tego ogromne niedobory wśród zatrudnionych pracowników. Brakuje w największym stopniu pielęgniarek i opiekunów medycznych. Nie garną się oni do pracy w DPS z prostego powodu – zarobki są zdecydowanie za niskie. Pielęgniarki w DPS mogą zarobić nawet dwukrotnie mniej niż ich koleżanki zatrudnione w szpitalach. Kilkadziesiąt procent więcej od nich zarabiają też osoby wykonujące bardzo podobną pracę w Zakładach Opiekuńczo-Leczniczych (ZOL) czy Zakładach Pielęgnacyjno-Opiekuńczych (ZPO). Dzieje się tak dlatego, że DPS (w przeciwieństwie do ZOL i ZPO) nie są częścią systemu ochrony zdrowia. A to oznacza, że nie obejmuje ich ustawa o minimalnych wynagrodzeniach pracowników medycznych.

 

Fatalne warunki pracy

W czerwcu 2024 roku na mocy nowelizacji ustawy płace pracowników m.in. w DPS zwiększono o dodatek w wysokości 1000 zł brutto miesięcznie. Podniósł on w zeszłym roku medianę całkowitego wynagrodzenia pracowników socjalnych w DPS do 5620 zł brutto. Jednak nie rozwiązało to w żaden sposób problemu niedoborów pielęgniarek i opiekunów medycznych.

W porównaniu z innymi placówkami praca w DPS jest bardzo ciężka zarówno psychicznie, jak i fizycznie. Nie chodzi tylko o to, że dotyczy ona osób przewlekle chorych, nierzadko leżących (13%), a w części borykających się z zaburzeniami psychicznymi. Odpływy pracowników za lepszymi warunkami materialnymi powodują, że większe obciążenia spadają na tych, którzy w DPS wciąż pracują. Nie są oni w stanie sprostać ani zewnętrznym normom, ani swoim własnym standardom, a niekiedy nawet zapewnić absolutnych podstaw opieki. To prowadzi ich do frustracji, przepracowania i szybkiego wypalenia zawodowego. A w efekcie także rezygnacji na rzecz pracy w innych instytucjach opieki. To klasyczny efekt spirali, którego ofiarami są najsłabsi, czyli sami mieszkańcy doświadczający coraz gorszego poziomu opieki, łamania ich praw, nadużyć, a niekiedy także przemocy.

Za mało pracowników zatrudnionych jest zresztą w całym systemie opieki długoterminowej obejmującym DPS, ZOL, ZPO, a także prywatne domy opieki całodobowej. Na 100 osób powyżej 65. roku życia to zaledwie 0,23 pracownika, czyli aż dwadzieścia razy mniej, niż wynosi średnia w krajach OECD (ok. 5). W zdecydowanie najgorszej sytuacji znajdują się właśnie DPS, które tracą pracowników na rzecz podmiotów leczniczych i prywatnych.

 

Tysiące oczekujących

W DPS znajduje się zdecydowanie za dużo osób względem aktualnych możliwości infrastrukturalnych i kadrowych, a kolejne tysiące (ponad 6 tys. w 2024 r.) czekają na przyjęcie. Średni czas oczekiwania wynosi pół roku, ale w niektórych placówkach przekracza nawet 2 lata. Te dane nie pokazują zresztą poziomu realnego zapotrzebowania. Z uwagi na różne zasady finansowania między DPS a ZOL/ZPO rodziny znacznie chętniej umieszczają swoich potrzebujących członków w placówkach medycznych. W wypadku wszystkich tych instytucji koszty pobytu pokrywa najpierw osoba w ich umieszczona (do wysokości 70% emerytury lub renty). Oczywiście, przy przeciętnej emeryturze wynoszącej ok. 4 tys. zł pokrywa to jedynie niewielką część kosztów, które średnio przekraczają 7 tys. zł miesięcznie. Tylko ok. 2 proc. pacjentów ma wystarczająco wysokie emerytury, by te koszty pokryć w całości. Dlatego kluczowa różnica dotyczy finansowania pozostałej części. W ZOL/ZPO dopłaca ją NFZ, podczas gdy w DPS spada ona najpierw na rodzinę, a następnie (gdy rodzina jest zbyt biedna) na gminę, w której zamieszkiwała dana osoba przed pobytem w DPS. Oznacza to, że rodziny zdecydowanie preferują system ZOL/ZPO, bo w nim nie muszą partycypować finansowo. To powoduje, że kolejka do tych placówek przekracza 20 tys. osób (co też jest liczbą zaniżoną, biorąc pod uwagę to, że część rodzin, dostrzegając niewydolność systemu, organizuje opiekę poza nim na własną rękę). Z tego ponad tysiąc oczekujących zajmuje miejsce w szpitalach, co tworzy jeszcze wyższe koszty i ogranicza dostęp do łóżek, także na intensywnej terapii. Gdyby zasady były te same dla DPS i ZOL/ZPO, to kolejka chętnych czekających na przyjęcie do DPS byłaby znacznie dłuższa. A i tak czeka się do nich wiele miesięcy. Oznacza to, że prawo gwarantujące miejsca osobom potrzebującym jest czysto fikcyjne.

Powyżej wskazany mechanizm dotyczy mieszkańców przyjętych do DPS po 2004 roku. Ci, którzy trafili tam wcześniej, nadwyżkę powyżej środków własnych powinni mieć opłaconą nie przez rodziny czy gminy, ale z dotacji z budżetu państwa. Niestety dotacje te nie pokrywają faktycznych kosztów utrzymania. Wynika to z tego, że wojewodowie, mimo wzrostu tych kosztów, nie zwiększali odpowiednio (a w niektórych wypadkach wcale) kwoty przekazywanej powiatom w ramach tej dotacji. W efekcie 70% DPS znajduje się obecnie na granicy bankructwa.

W całym systemie opieki długoterminowej brakuje dzisiaj około 33 tys. łóżek. W tej chwili (dane na 2024 rok) jest ich trochę powyżej 150 tys., z czego 112 tys. w domach pomocy społecznej i prywatnych domach opieki całodobowej (PDOC) oraz 39 tys. w ZOL i ZPO. To o jedną piątą za mało już dziś, a do 2040 roku, biorąc pod uwagę starzenie się polskiego społeczeństwa, potrzebne będzie podwojenie obecnej liczby miejsc. Nie mówiąc już o konieczności znaczącej poprawy jakości opieki – co oznacza zatrudnienie znacznie więcej niż dwukrotności obecnej liczby pracowników. W samych DPS w 2024 r. pracowało prawie 60 tys. osób. Mówimy więc tutaj o dziesiątkach koniecznych miejsc pracy w tym systemie.

 

Co trzeba zrobić?

Niezbędny jest zatem skokowy wzrost nakładów na domy pomocy społecznej pozwalający na budowę nowych ośrodków, poprawę infrastruktury istniejących, znaczące podwyżki płac pracowników oraz zwiększenie zatrudnienia. Żeby dorównać do średniej wydatków budżetowych w krajach OECD, na opiekę długoterminową powinniśmy wydawać o ok. 0,8% PKB więcej, czyli ponad 30 mld zł. Raporty NIK wskazują też na wiele problemów organizacyjnych, w tym m.in. różnice w interpretacjach przepisów przez różnych wojewodów, co skutkuje nierównym traktowaniem powiatów, a także niewystarczający nadzór ze strony starostów. Sam dostęp do DPS jest też bardzo nierówny geograficznie.

Rząd, mając świadomość dramatycznej sytuacji, zabrał się do tworzenia rozwiązań m.in. w ramach Międzyresortowego Zespołu ds. systemowych rozwiązań związanych z opieką nad osobami starszymi. Kieruje nią była minister ds. polityki senioralnej, a obecnie sekretarz stanu w KPRM Marzena Okła-Drewnowicz. Na efekty pracy zespołu wciąż czekamy. Równolegle istnieją dwa inne zespoły, które częściowo zajmują się tym samym: jeden w Ministerstwie Zdrowia (Zespół ds. Organizacji Profilaktyki i Opieki Zdrowotnej dla Osób Starszych), a drugi w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (Zespół ds. Reformy Systemu Pomocy Społecznej). Biorąc pod uwagę dotychczasowe doświadczenia napięć między resortami i koalicjantami (choćby w wypadku przepisów dotyczących Państwowej Inspekcji Pracy) zachodzi obawa, że nadmiar zespołów nie będzie prowadził do nadmiaru dobrych rozwiązań, ale paraliżu decyzyjnego oraz ucinania tych propozycji, które będą się wiązały z większymi kosztami dla budżetu.

 

Państwo nieopiekuńcze

Minister Okła-Drewnowicz stwierdziła, że problem DPS „nie jest tylko kwestią pieniędzy”. To prawda, ale do części problemów pozafinansowych przez resortowość dokłada się obecnie sam rząd. Przede wszystkim nie można jednak ukrywać, że kwestia finansowania ma tutaj charakter fundamentalny i jest to kolejna sfera (poza m.in. ochroną zdrowia czy polityką walki z ubóstwem), w której rażące niedofinansowanie prowadzi do dramatycznych skutków, w tym zagrożenia całkowitą dysfunkcjonalnością systemu. To kolejna abdykacja państwa z odpowiedzialności i kolejny dowód na to, że Polska jest obecnie państwem dobrobytu tylko dla nielicznych, a dla większości osób w trudnej sytuacji jest państwem skrajnie nieopiekuńczym.

[Niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 02.04.2026 15:25
Źródło: Tygodnik Solidarność nr 13/2026, oprac. Ludwik Pęzioł