Szukaj
Konto

[Wywiad]Przedstawiciele chorwackiego związku PPDIV-a: Nasze relacje z Solidarnością to prawdziwa przyjaźń

22.06.2019 13:43
[Wywiad]Przedstawiciele chorwackiego związku PPDIV-a: Nasze relacje z Solidarnością to prawdziwa przyjaźń
Źródło: Foto Marcin Żegliński
Komentarzy: 0
Podczas XXIII Spartakiady Przemysłu Spożywczego, która odbywa się w Ostrowie Pieckowski w okolicach Mrągowa gośćmi honorowymi są chorwaccy przyjaciele Solidarności – przyjezdni ze związku zawodowego PPDIV-a z firmy Jamnica.  O problemach chorwackiego świata pracy, relacjach z Solidarnością i chorwackim odbiorze projektu Trójmorza z Nikoliną Dasanović, Josipem Jurmanoviciem, Dubravko Dasoviciem i Dragicą Galović rozmawiał Mateusz Kosiński.
- Proszę opowiedzcie kilka słów o Waszym związku…

- Związek liczy około 15 tys. członków, którzy pracują w przemyśle spożywczym i tytoniowym. My reprezentujemy związek w firmie zajmującej się produkcją wody Jamnica. W zeszłym roku nasza firma obchodziła 190 rocznicę istnienia.

- Jak wyglądają Wasze relacje z Solidarnością?

- Nasza przyjaźń zaczęła się w 1992 r. od kontaktów personalnych między Josipem Paviciem a Mirosławem Nowickim, byłym przewodniczącym sekretariatu spożywców.

- Czy poza współpracą organizacji występują dobre relacje osobiste?

- Oczywiście. Jestem w Polsce już 10 raz. Z Mirosławem Nowickim, przyjaźnimy się tak bardzo, że byliśmy gośćmi na weselach swoich dzieci. To prawdziwa przyjaźń. Również od 2013 r. spotykamy się na spartakiadach. Niedawno w zawodach w Chorwacji brało udział 28 związkowców z Solidarności z Nestle i Cukrowni Krasnystaw.

- Jakie są największe problemy i wyzwania związków zawodowych w Chorwacji?

- Zdecydowanie relacje między pracodawcami i pracownikami, ustalanie kwestii związanych z wynagrodzeniem oraz długością czasu zawieranych umów, ale także przestrzeganie prawa związanego z nadgodzinami.

- Czy podobnie jak w Polsce w Chorwacji dominują duże centrale związkowe?

- Tak, mniejsze organizacje łączą się by być silniejszymi.

- Jak na chorwacki przemysł i rynek pracy wpłynęło wejście Waszego państwa do Unii Europejskiej?

- Wielu słabo opłacanych specjalistów w Chorwacji wyjechało do Niemiec, gdzie mogą liczyć na lepsze pieniądze. To odbija się na naszym rynku pracy bo trudniej o dobrego pracownika.

- W Polsce dużo się mówi o projekcie Trójmorza, czyli bloku państw Europy Środkowo-Wschodniej, również w kwestiach energetycznych. Czy temat jest popularny w Chorwacji?

- Musimy przyznać, że nie. Mamy rzeczywiście problem z gazem, ponieważ jesteśmy uzależnienie poprzez jedną linię od Rosji i dużo mówi się o zdywersyfikowaniu tego sektora, również przez LNG z USA. Wolimy jednak rozmawiać o związku niż o polityce (śmiech).

- Wróćmy więc do tematyki związkowej. Czy w Chorwacji obowiązuje pensja minimalna?

- Tak, wynosi nieco ponad 500 euro.

- W Polsce przez wiele lat poważnym problemem były "umowy śmieciowe", gdzie pracownik nie jest ubezpieczony i nie są odkładane składki. Czy mieliście podobne problemy?

- Nie, takie umowy są niedopuszczalne. Pracodawca, który zatrudnia pracownika jest zobligowany do opłacenia składki w ciągu dwóch dni, zarówno składki zdrowotnej i emerytalnej.

- A jak wyglądają Waszej relacje z chorwackim rządem?

- Niedawno rząd planował wydłużyć czas pracy, związki zebrały jednak 700 tys. podpisów przeciwko temu. Teraz rząd będzie musiał przemyśleć ten ruch…

- A jak wrażenia z wizyty na Spartakiadzie?

- Josip jest już po raz dziesiąty w Polsce. Oczywiście gdyby mi się nie podobało to nie wracałbym tak często (śmiech). Mam tu wielu prawdziwych przyjaciół, to świetny wyjazd.

Pomoc w tłumaczeniu: Kasia Nguyen Van



Komentarzy: 0
Data publikacji: 22.06.2019 13:43