Senat przyjął poprawki Solidarności ws. wsparcia dla przemysłu energochłonnego

- Senat przyjął ustawę o wsparciu dla przemysłu energochłonnego
- Przedsiębiorstwa z branż energochłonnych będą mogły liczyć na rekompensaty cen energii
- Presja związków zawodowych przyniosła efekty
– Tej zmiany domagały się i związki zawodowe i pracodawcy. Ustawa została poprawiona, ale wciąż jest w niej wiele mankamentów
– mówi Andrzej Karol, szef hutniczej „Solidarności”.
Ustawa wprowadza wsparcie dla znajdującego się w głębokim kryzysie przemysłu energochłonnego na wzór analogicznych programów funkcjonujących już m.in. we Włoszech i Niemczech. Komisja Europejska stworzyła uproszczoną procedurę dla tego typu pomocy publicznej, tzw. CISAF (Clean Industrial Deal State Aid Framework).
Przedsiębiorstwa z branż energochłonnych będą mogły liczyć na rekompensaty cen energii, które w UE są najwyższe na świecie. W standardowym wariancie dopłata może objąć maksymalnie 50 proc. zużycia energii elektrycznej w danym zakładzie, a jej wysokość wyniesie maksymalnie 50 proc. średniej ceny energii z poprzedniego roku. Obniżona cena energii nie może spaść poniżej 50 euro za MWh. Jednocześnie połowę środków uzyskanych w ramach programu wsparcia przedsiębiorstwa będą musiały przeznaczyć na „zielone inwestycje”.
Kluczowa poprawka
W pierwotnej wersji projektu ustawy, która trafiła do Senatu po głosowaniu w Sejmie, program wsparcia miał konstrukcję konkursu, co oznaczało, że finalnie pomoc trafiłaby jedynie do niewielkiej części przedsiębiorstw. To rozwiązanie spotkało się z ostrą krytyką zarówno ze strony pracodawców, jak i związków zawodowych.
– W Niemczech wsparcie otrzymuje cały przemysł energochłonny, u nas miał być konkurs. Zakłady, które z coraz większym trudem walczą o przetrwanie, którym powoli brakuje środków na wypłaty i bieżącą produkcję, miały przygotowywać plany inwestycyjne, co oczywiście trwa i generuje kolejne koszty. Na dodatek bez gwarancji, że dostaną jakiekolwiek wsparcie. W efekcie pieniądze dostałoby tylko kilka największych firm
– wyjaśnia Andrzej Karol.
Projekt w kształcie zawierającym krytykowane zapisy, przeszedł zarówno prace w Sejmie, jak i komisje senackie. Poprawki zmieniające formułę konkursu na proporcjonalne wsparcie dla wszystkich uprawnionych przedsiębiorstw zostały zgłoszone w ostatniej chwili, tuż przed głosowaniem . Ostatecznie poprawiony projekt został przyjęty przez Senat wieczorem 27 października niemal jednogłośnie.
– Bardzo dobrze się stało, że presja całego naszego środowiska przyniosła efekty
– podkreśla szef hutniczej „Solidarności”.
Za mało i za późno
Andrzej Karol dodaje jednak, że ustawa wciąż jest daleka od ideału. Kontrowersje budzi przede wszystkim wymóg przeznaczenia połowy środków uzyskanych w ramach wsparcia na „zielone inwestycje”.
– To nic innego, jak kolejne zmuszanie przemysłu do odnawialnych źródeł energii i innych elementów Zielonego Ładu. Przecież to właśnie Zielony Ład jest jedną z głównych przyczyn drogiej energii w Europie i kryzysu przemysłu. Przed wejściem w życie unijnej polityki klimatycznej europejski przemysł miał wiodącą pozycję na świecie. Dzisiaj przegrywamy już nie tylko z USA czy Chinami, ale z innymi krajami, które wcześniej nie stanowiły dla nas żadnej konkurencji. Bez forsowania od lat Zielonego Ładu, nasz przemysł nie potrzebowałby żadnego wsparcia, dałby sobie radę sam
– zaznacza przewodniczący.
Związkowcy i pracodawcy wskazują też, że polski program pomocy jest spóźniony, a jego budżet jest stanowczo za niski w porównaniu do wsparcia, jakie otrzymały zakłady przemysłowe w zachodnich krajach UE.
– U nas jest to 4,8 mld zł na cztery lata, a program ma ruszyć dopiero od początku przyszłego roku. W Niemczech wsparcie obowiązuje już od wielu miesięcy, a pula środków do 3,8 mld euro plus 6,5 mld euro, które trafiły do przemysłu poprzez inne instrumenty pomocowe. W efekcie w pierwszym półroczu tego roku produkcja stali w Niemczech wzrosła o 8 proc., a w Polsce spadła o 6 proc. Niemcy są obecnie głównym kierunkiem, z którego importujemy stal
– wskazuje Andrzej Karol.
– Musimy konkurować już nie tylko z przemysłem spoza Europy, który nie jest obciążony kosztami Zielonego Ładu, ale również z zakładami z innych państw UE, którym rządy zapewniły znacznie lepsze warunki funkcjonowania – dodaje.
Tylko część środków dla przemysłu
Ustawa przewiduje, że program wsparcia dla przemysłu energochłonnego ma być sfinansowany z podwyższonego podatku CIT dla największych podmiotów działających m.in. w obszarze wydobycia ropy i gazu, handlu paliwami oraz przesyłu i dystrybucji energii elektrycznej. Według prognoz dodatkowe wpływy do budżetu z tego tytułu mają przekroczyć 7 mld zł w latach 2027–2030. Oznacza to, że tylko część pieniędzy zostanie przeznaczona na wsparcie dla przemysłu. Reszta, czyli ponad 2 mld zł, zamiast trafić do zakładów energochłonnych, zasili budżet państwa.
Projekt ustawy o wsparciu przedsiębiorców sektorów energochłonnych z tytułu ponoszenia kosztów energii elektrycznej wróci teraz do Sejmu. Posłowie mogą utrzymać lub odrzucić poprawki wprowadzone przez Senat. Następnie ustawa trafi na biurko prezydenta Karola Nawrockiego.
Komentarze
Pracodawcy i Solidarność chcą referendum klimatycznego. Bartłomiej Mickiewicz: Rządowi udało się pogodzić ogień z wodą

„Restrukturyzacja, konsolidacja i dokapitalizowanie – to są ich pomysły”. Solidarność broni Azotów

Solidarność nie chce Zielonego Ładu. Trwa zbiórka podpisów

Solidarność chce referendum ws. Zielonego Ładu. Krzysztof Bosak: Cieszę się z tej akcji

Rafał Woś: Keep Calm and Żądaj Referendum


