Piotr Duda: Dość pustych obietnic. Po czyjej stronie są pracodawcy i OPZZ w sprawie podwyżek dla budżetówki?

- – Żądamy wzrostu płac w państwowej sferze budżetowej na poziomie minimum 15 proc. i oczekujemy od pozostałych uczestników negocjacji jasnych deklaracji, a nie ogólników, które niczego nie rozstrzygają – powiedział Piotr Duda, przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”.
- Odniósł się w ten sposób do przyjętego 10 lipca stanowiska strony pracowników i strony pracodawców Zespołu Problemowego ds. budżetu, wynagrodzeń i spraw socjalnych Rady Dialogu Społecznego w sprawie wzrostu wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej w 2027 r.
Pracodawcy krytykują rząd, ale sami nie mówią, czego chcą
10 lipca strona pracowników i strona pracodawców Zespołu Problemowego ds. budżetu, wynagrodzeń i spraw socjalnych RDS przyjęły wspólne stanowisko dotyczące wzrostu wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej w 2027 r.
Dokument mówi o znaczeniu godnych wynagrodzeń dla jakości usług publicznych, stabilności kadr i sprawnego funkcjonowania państwa. Zawiera również krytykę rządowej propozycji podwyżek na poziomie 3 proc.
Na tym jednak kończą się konkrety.
W stanowisku zabrakło odpowiedzi na najważniejsze pytanie: jakiej wysokości podwyżek domagają się jego autorzy? Dokument nie wskazuje żadnego realnego wskaźnika wzrostu wynagrodzeń. Nie zawiera propozycji, która mogłaby być punktem odniesienia w negocjacjach. W praktyce jest więc stanowiskiem bez stanowiska.
„Bezwartościowy dokument”
NSZZ „Solidarność” nie akceptuje takiego sposobu prowadzenia rozmów o wynagrodzeniach w budżetówce. Zdaniem Związku nie można poważnie negocjować, jeżeli jedna ze stron ogranicza się do krytykowania rządu, ale sama nie przedstawia żadnej konkretnej propozycji.
Nie akceptujemy sytuacji, w której strona pracodawców ani poszczególne organizacje pracodawców nie są w stanie wskazać własnej propozycji wzrostu wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej. Trudno traktować taki dokument jako odpowiedzialne stanowisko. To jest zapis ogólnych haseł, a nie realna propozycja dla pracowników budżetówki
– mówi Piotr Duda, przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”.
Przewodniczący podkreśla, że Solidarność nie podpisała drugiego, rozmytego stanowiska, ponieważ nie zawiera ono konkretnego żądania płacowego. Związek nie zamierza firmować dokumentów, które zamiast wzmacniać presję na rząd, osłabiają ją przez brak jednoznacznego postulatu.
Solidarność nie kupuje kota w worku
W maju trzy centrale związkowe – NSZZ „Solidarność”, OPZZ i Forum Związków Zawodowych – wspólnie zaproponowały wzrost wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej na poziomie minimum 15 proc.
To był konkretny postulat. Jasny, policzalny i zrozumiały dla pracowników. Tymczasem późniejsze stanowisko przyjęte wspólnie z pracodawcami jest, zdaniem Solidarności, dokumentem rozmytym. Krytykuje rządową propozycję 3 proc., ale nie wskazuje, czego w zamian domagają się jego sygnatariusze. W efekcie zamiast wzmacniać wspólny front w sprawie podwyżek, wprowadza niejasność.
OPZZ wcześniej podpisało stanowisko trzech central związkowych, w którym zapisano postulat wzrostu płac w państwowej sferze budżetowej na poziomie minimum 15 proc. Dziś po przyjęciu dokumentu z pracodawcami nie wiadomo już, jakiej konkretnej propozycji OPZZ faktycznie broni. Albo domagamy się minimum 15 proc., albo chowamy się za ogólnikami. Tego nie da się pogodzić
– mówi Piotr Duda.
Zdaniem szefa Solidarności przyjęte 10 lipca stanowisko może w praktyce pomóc rządowi, a nie pracownikom. Skoro partnerzy społeczni nie wskazują wspólnego, konkretnego wskaźnika wzrostu wynagrodzeń, rządowi łatwiej będzie forsować własną, skrajnie niską propozycję.
Takie dokumenty nie budują siły negocjacyjnej. One ją rozbrajają. Jeżeli ktoś mówi tylko, że 3 proc. to za mało, ale nie potrafi powiedzieć, ile powinno być, to nie prowadzi realnych negocjacji. To jest pozorowanie działań
– podkreśla Piotr Duda.
„To pozorowany dialog”
Szef Solidarności nie pozostawia wątpliwości co do oceny dotychczasowego przebiegu rozmów.
Trudno tu mówić o rzeczywistych negocjacjach. To jest pozorowany dialog. Tym stanowiskiem organizacje pracodawców próbują dać Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek. Krytykują rząd, ale nie wskazują własnej propozycji. Solidarność nie kupuje kota w worku. Żądamy wzrostu płac w państwowej sferze budżetowej na poziomie minimum 15 proc. i oczekujemy od pozostałych uczestników negocjacji jasnych deklaracji, a nie nic niewnoszących ogólników
– mówi Piotr Duda.
I dodaje:
Pytam konkretnie: jakich podwyżek się domagacie?
Komentarze
Solidarność ruszyła w strefę ekonomiczną

Lubelski Lipiec. 46 lat temu wybuchł strajk w WSK Świdnik
W Kętach uczczono Bohaterów Polskich Czerwców

Związkowcy i pracodawcy przerwali obrady Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia. "Czekamy na przybycie minister"

Chcą zmienić nazwę Parku Solidarności w Tomaszowie Maz. Stanowcza reakcja Związku: "To nie jest przypadkowa nazwa"







