Misjonarz po katastrofie w kopalni złota: pracownicy żyją w potwornych warunkach

- 18 sierpnia br. lawina błota zasypała górników kopalni złota w Republice Środkowoafrykańskiej;
- W katastrofie zginęło co najmniej 107 osób, licznych rannych przewieziono do szpitali, dziesiątki osób jest nadal poszukiwanych;
- Misjonarz mówi o tragicznej sytuacji afrykański górników pracujących w prymitywnych warunkach w kopalniach zachodnich właścicieli.
Papieska modlitwa
Dziś w po modlitwie Anioł Pański Leon XIV zwrócił szczególną uwagę na dwa kraje: Demokratyczną Republikę Konga, w której ponure żniwo zbiera epidemia eboli oraz na katastrofę kopalni w Zamboyé w Republice Środkowoafrykańskiej.
Niech Pan przyjmie do siebie tych, którzy stracili życie, i wspiera wysiłki na rzecz zapewnienia bezpieczeństwa oraz przestrzegania prawa na terenach górniczych
- modlił się Papież.
O koszmarze w Zamboyé mówił serwisowi Vatican News karmelitański misjonarz posługujący w Republice Środkowoafrykańskiej.
Lawina błota
Do tragedii doszło w prymitywnej, rzemieślniczej kopalni złota w środkowoafrykańskiej wiosce Zamboye przy granicy z Kamerunem. We wtorek 18 sierpnia lawina ziemi i błota spowodowana ulewnymi sezonowymi deszczami osunęła się ze zbocza i zasypała dziesiątki osób w kopalni. Kameruńskie media donoszą, że z błota wydobyto co najmniej 107 ciał, a akcję ratowniczą utrudniają nieustanne opady. Według niektórych relacji, po pierwszym osunięciu gruntu, gdy na miejsce przybyli ratownicy i okoliczni mieszkańcy, doszło do drugiego, które pociągnęło za sobą kolejne liczne ofiary.
Tragedia młodych ludzi
Trwają poszukiwania dziesiątek zaginionych osób. Liczni ranni zostali przewiezieni do szpitala w Baboua, głównym mieście regionu Nana-Mambéré. Wiele ofiar to bardzo młodzi ludzie, szukający szczęścia w kopalniach złota, zarządzanych przez zagraniczne firmy, ale pozbawionych odpowiednich środków bezpieczeństwa.
- Dzisiaj spotkałem się z rodziną jednego z tych chłopców, który zginął w wieku 21 lat – opowiada o. Marcello Bartolomei, misjonarz z zakonu karmelitów bosych w diecezji Bouar, przebywający od 44 lat w Republice Środkowoafrykańskiej.
Wiadomo było doskonale – kontynuuje misjonarz – że ta kopalnia była miejscem bardzo niebezpiecznym. Panuje tam forma brutalnego wyzysku, bez zabezpieczenia socjalnego, a ponadto pracownicy żyją w potwornych, niegodnych warunkach.
- Mówi się o gramie złota, który może kosztować 50 000 franków i dlatego wielu młodych chłopców, ale także dziewcząt, opuszcza swoje domy i rodziny na kilka miesięcy, porzuca szkołę lub pracę na polach, zwabionych rzekomo łatwymi zarobkami, ryzykując życiem - wyjaśnia misjonarz.
Brak bezpieczeństwa
Te tragedie, zdaniem misjonarza, powinny skłonić rząd w Bangui do poważnego potraktowania kwestii bezpieczeństwa w kopalniach: - Ten dramat nielegalnego wydobywania minerałów trwa w różnych częściach Republiki Środkowoafrykańskiej, a w szczególności w rejonie Bouar, gdzie mieszkamy, w północno-zachodniej części kraju.
Zakonnik wyjaśnia, że oprócz kopalń nieograniczona eksploatacja dotyczy również wielkich rzek, zawsze w poszukiwaniu złota
Niszczy się cieki wodne, wprowadzając do nich bardzo szkodliwe substancje, które powodują śmierć ryb i uniemożliwiają połowy
- mówi.
Co więcej, rzeki te są również przekierowywane, co zmienia środowisko naturalne. To prawdziwa katastrofa
- podkreśla duchowny.
Jak z żalem zauważa zakonnik, misjonarzom nie jest „łatwo odpowiedzieć na pytanie, jak sobie z tym wszystkim radzić”, jak interweniować, by bronić życia ludzkiego.
Ludzkie potrzeby i godność nie są w ogóle brane pod uwagę – podsumowuje o. Bartolomei – potrzeba zmiany sposobu myślenia, uświadomienia sobie tych ogromnych problemów. Odpowiedzialność za to powinny wziąć władze.
Komentarze
"Rozwiązanie dwupaństwowe". Watykan ws. sytuacji na Zachodnim Brzegu

"Usilnie wzywam". Papież broni Palestyńczyków i chce rozwiązania dwupaństwowego

Papież: Pełnia życia, którą dziś podziwiamy w Maryi, czeka również na nas

"Mam wnieść wiedzę o dziejach naszej ojczyzny". Prof. Barańska o papieskiej nominacji

Prezydent nie otrzymał wniosku szefa MSZ o odwołanie ambasadora przy Watykanie
