Historia przetrwania nowojorskiej kaplicy św. Pawła w gruzach WTC

- Dziś obchodzona jest 25. rocznica zamachów z 11 września 2001 r.;
- Zniszczenia uniknęła wówczas kaplica św. Pawła, stojąca w bezpośrednim sąsiedztwie WTC;
- Relację wydarzeń uratowania budowli sakrament przedstawił jej ówczesny wikariusz.
Kaplica św. Pawła (St. Paul’s Chapel) znajduje się bardzo blisko bliźniaczych wież. Budynek ten, najstarszy kościół na Manhattanie, wzniesiony w 1766 roku, uniknął zniszczenia przez spadające szczątki jedynie dzięki temu, iż osłaniały go potężne konary pobliskiego platana. Drzewo to, posadzone na przykościelnym cmentarzu wiele lat wcześniej, z czasem rozrosło się, tworząc swego rodzaju naturalną tarczę ochronną.
„Uciekałem, ratując życie”
Dwadzieścia pięć lat temu stałem w Nowym Jorku u stóp walących się wież World Trade Center
– wspomina ks. Lyndon Harris na łamach serwisu „Charleston City Paper”.
Pełniłem wówczas funkcję wikariusza w kaplicy św. Pawła, kościele episkopalnym położonym naprzeciwko World Trade Center. Gdy drugi porwany samolot uderzył w Południową Wieżę, znajdowałem się tuż przy jej podstawie. Maszyna z impetem wbiła się w budynek, zamieniając się w apokaliptyczną kulę ognia. Gdy wokół zaczęły spadać szczątki i popiół, rzuciłem się do ucieczki, aby ratować życie.
Bezpośrednio po ataku duchowny ruszył z pomocą. Stojąc na czele grupy wolontariuszy, zorganizował punkt wydawania posiłków przed kaplicą. Inicjatywa ta przekształciła się w prężnie działającą służbę wsparcia dla społeczności związanej z miejscem katastrofy (tzw. Ground Zero). W ciągu kolejnych ośmiu i pół miesiąca ponad 15 000 wolontariuszy wydało przeszło pół miliona posiłków.
O wyczerpanych pracowników służb ratunkowych i porządkowych troszczyli się lekarze, masażyści oraz osoby udzielające duchowego wsparcia w żałobie. Z pomocą, słowami otuchy i inspiracją przybywali również wybitni nowojorscy muzycy.
W cieniu tej katastrofy narodziła się niezwykła wspólnota ludzi pełnych współczucia
– wspomina Harris.
Serwis 911memorial.org tak opisuje pierwsze godziny i dni po zamachu:
Ponad 5000 wolontariuszy pracowało w kaplicy przez wiele godzin, zajmując się sprzątaniem, wydawaniem ciepłych posiłków oraz niesieniem pocieszenia wszystkim, którzy przychodzili tam, by odpocząć i znaleźć schronienie.
Kaplica symbolem uzdrowienia
W dniach po 11 września dolny Manhattan pokryty był pyłem i gruzem. Kaplica, będąca częścią kościoła Trinity Church, jak najszybciej wznowiła działalność, by zapewnić miejsce modlitwy i refleksji. Stała się tym samym symbolem współczucia i uzdrowienia w jednej z najmroczniejszych chwil w historii miasta.
Ćwierć wieku po zamachach w kaplicy prezentowana jest instalacja z origami. Wystawa zatytułowana „Ever Present” („Zawsze obecni”) składa się z 2977 papierowych żurawi upamiętniających osoby, które zginęły 11 września. Główny twórca instalacji, Talo Kawasaki, który w dniu zamachów pracował w nowojorskiej agencji reklamowej, wspominał w wywiadzie dla CBS:
Słyszałem krzyki ludzi na ulicy, reagujących na to, co się działo.
Obecnie wystawa stanowi miejsce pamięci o ofiarach tego ataku terrorystycznego.
Komentarze
Nie żyje ks. prof. Jan Górski

"Bóg o was nie zapomniał". Bp Kleszcz na pogrzebie polskich dzieci z Kinder-KL Litzmannstadt

„Ktoś całkiem obcy”, najnowszy film producentów "The Chosen" już w kinach






