Szukaj
Konto

Historia przetrwania nowojorskiej kaplicy św. Pawła w gruzach WTC

ludzie zerbrani pod kościołem po atakach na WTC
Źródło: wikimedia.commons | Autor: Norbert Aepli, Switzerland | Licencja: CC BY-SA 3.0 | Kaplica św. Pawła w Nowym Jorku, 11.09.2011
Dziś mija 25 lat od zamachów terrorystycznych w Stanach Zjednoczonych, będących symbolem dla całej zachodniej cywilizacji. Ten trudny jubileusz jest okazją do przypomnienia światu tysięcy ofiar oraz relacji z wydarzeń tamtego dnia. Jedną z budujących historii jest osłonięcie zabytkowej kaplicy św. Pawła na Manhattanie, stojącej w sąsiedztwie walących się dwóch wież World Trade Center.
Co musisz wiedzieć:
  • Dziś obchodzona jest 25. rocznica zamachów z 11 września 2001 r.;
  • Zniszczenia uniknęła wówczas kaplica św. Pawła, stojąca w bezpośrednim sąsiedztwie WTC;
  • Relację wydarzeń uratowania budowli sakrament przedstawił jej ówczesny wikariusz.

 

Kaplica św. Pawła (St. Paul’s Chapel) znajduje się bardzo blisko bliźniaczych wież. Budynek ten, najstarszy kościół na Manhattanie, wzniesiony w 1766 roku, uniknął zniszczenia przez spadające szczątki jedynie dzięki temu, iż osłaniały go potężne konary pobliskiego platana. Drzewo to, posadzone na przykościelnym cmentarzu wiele lat wcześniej, z czasem rozrosło się, tworząc swego rodzaju naturalną tarczę ochronną.

 

 „Uciekałem, ratując życie”

Dwadzieścia pięć lat temu stałem w Nowym Jorku u stóp walących się wież World Trade Center

– wspomina ks. Lyndon Harris na łamach serwisu „Charleston City Paper”.

Pełniłem wówczas funkcję wikariusza w kaplicy św. Pawła, kościele episkopalnym położonym naprzeciwko World Trade Center. Gdy drugi porwany samolot uderzył w Południową Wieżę, znajdowałem się tuż przy jej podstawie. Maszyna z impetem wbiła się w budynek, zamieniając się w apokaliptyczną kulę ognia. Gdy wokół zaczęły spadać szczątki i popiół, rzuciłem się do ucieczki, aby ratować życie.

Bezpośrednio po ataku duchowny ruszył z pomocą. Stojąc na czele grupy wolontariuszy, zorganizował punkt wydawania posiłków przed kaplicą. Inicjatywa ta przekształciła się w prężnie działającą służbę wsparcia dla społeczności związanej z miejscem katastrofy (tzw. Ground Zero). W ciągu kolejnych ośmiu i pół miesiąca ponad 15 000 wolontariuszy wydało przeszło pół miliona posiłków.

O wyczerpanych pracowników służb ratunkowych i porządkowych troszczyli się lekarze, masażyści oraz osoby udzielające duchowego wsparcia w żałobie. Z pomocą, słowami otuchy i inspiracją przybywali również wybitni nowojorscy muzycy.

W cieniu tej katastrofy narodziła się niezwykła wspólnota ludzi pełnych współczucia

 – wspomina Harris.

Serwis 911memorial.org tak opisuje pierwsze godziny i dni po zamachu:

Ponad 5000 wolontariuszy pracowało w kaplicy przez wiele godzin, zajmując się sprzątaniem, wydawaniem ciepłych posiłków oraz niesieniem pocieszenia wszystkim, którzy przychodzili tam, by odpocząć i znaleźć schronienie.

 

Kaplica symbolem uzdrowienia

W dniach po 11 września dolny Manhattan pokryty był pyłem i gruzem. Kaplica, będąca częścią kościoła Trinity Church, jak najszybciej wznowiła działalność, by zapewnić miejsce modlitwy i refleksji. Stała się tym samym symbolem współczucia i uzdrowienia w jednej z najmroczniejszych chwil w historii miasta.

Ćwierć wieku po zamachach w kaplicy prezentowana jest instalacja z origami. Wystawa zatytułowana „Ever Present” („Zawsze obecni”) składa się z 2977 papierowych żurawi  upamiętniających osoby, które zginęły 11 września. Główny twórca instalacji, Talo Kawasaki, który w dniu zamachów pracował w nowojorskiej agencji reklamowej, wspominał w wywiadzie dla CBS:

Słyszałem krzyki ludzi na ulicy, reagujących na to, co się działo.

 Obecnie wystawa stanowi miejsce pamięci o ofiarach tego ataku terrorystycznego.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 11.09.2026 19:48
Źródło: KAI, Tysol.pl