Szukaj
Konto

Warszawa bez obrony przeciwrakietowej? Gen. Wroński wskazuje na groźny scenariusz

Gen. Dariusz Wroński. W tle system Patriot
Źródło: ChatGPT | Autor: ChatGPT | Licencja: ChatGPT | Gen. Dariusz Wroński. W tle system Patriot
Gen. Dariusz Wroński uważa, że Warszawa ze względu na swoje polityczne, administracyjne i symboliczne znaczenie powinna posiadać permanentną, wielowarstwową osłonę powietrzną. Wojskowy przyznaje jednocześnie, że ma wątpliwości, czy stolica jest obecnie właściwie chroniona. MON odpowiada, że polska obrona powietrzna jest systemem zintegrowanym, a jej elementy są rozmieszczane zależnie od zagrożenia i priorytetów. Resort nie ujawnia szczegółów aktualnego rozmieszczenia systemów.
Co musisz wiedzieć:
  • Gen. Dariusz Wroński uważa, że Warszawa powinna posiadać permanentną, wielowarstwową osłonę powietrzną.
  • Wojskowy podkreśla, że nie da się zapewnić identycznej, stałej osłony wszystkim dużym miastom w Polsce.
  • Zdaniem generała szczególne znaczenie Warszawy wynika również z możliwych psychologicznych i politycznych skutków ataku na stolicę.
  • MON zapewnia, że Polska dysponuje zdolnościami do ochrony wybranych obiektów i aglomeracji, a środki obrony są wykorzystywane adekwatnie do aktualnej sytuacji i oceny zagrożenia.
  • Szczegóły aktualnego rozmieszczenia systemów obrony powietrznej nie są publicznie ujawniane.

Warszawa musi być broniona 24 godziny na dobę przez 365 dni. Czy jest nadal?! Trzeba powiedzieć rzecz niewygodną, ale fundamentalną: nie da się zapewnić jednakowo szczelnej, permanentnej i wielowarstwowej obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej wszystkim dużym polskim miastom jednocześnie. Nie pozwala na to ani liczba dostępnych sensorów i efektorów, ani koszt takiego systemu, ani przede wszystkim logika wojskowej OPL

– mówi gen. Wroński.

Wojskowy wskazuje, że „obrona powietrzna państwa nie polega na otoczeniu każdego miasta pierścieniem rakiet. Musi chronić przede wszystkim zdolność państwa do prowadzenia wojny i przetrwania pierwszego uderzenia: system dowodzenia, lotniska, wojska operacyjne, logistykę, energetykę, porty, węzły transportowe, infrastrukturę krytyczną i inne obiekty decydujące o odporności państwa”.

Dlatego Gdańsk, Poznań, Wrocław, Kraków, Łódź, Szczecin czy aglomeracja śląska nie muszą mieć przez 365 dni roku dokładnie takiego samego ugrupowania OPL, jakie należałoby rozwijać w czasie bezpośredniego zagrożenia wojennego. Osłona musi być skalowalna i dostosowywana do oceny zagrożenia

– wyjaśnia.

Przypadek szczególny

Warszawa jest jednak przypadkiem szczególnym. Nie jest tylko największym polskim miastem, ale jest politycznym, administracyjnym, informacyjnym i psychologicznym środkiem ciężkości Rzeczypospolitej. I właśnie dlatego jej obrony nie można rozpatrywać wyłącznie poprzez rachunek wojskowy: ilu mieszkańców chronimy, ile kilometrów kwadratowych obejmuje bateria i ile kosztuje efektor

– wskazuje były dowódca 1. Brygady Lotnictwa Wojsk Lądowych.

Stolica jest symbolem funkcjonowania państwa. Tutaj znajdują się najważniejsze konstytucyjne organy władzy, centralne instytucje państwa, zasadnicza część aparatu kierowania krajem, placówki dyplomatyczne oraz infrastruktura mająca znaczenie dla ciągłości działania administracji. Ale największą wartością Warszawy z punktu widzenia przeciwnika może wcale nie być infrastruktura. Może nią być psychika 38-milionowego społeczeństwa. Jeden Shahed może osiągnąć efekt większy niż jego głowica

– zauważa.

Czy Warszawa jest obecnie chroniona?

Na podstawie publicznie dostępnych informacji nie można jednoznacznie ustalić, jakie elementy obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej są obecnie rozmieszczone w rejonie Warszawy. MON informuje, że Siły Zbrojne RP dysponują zdolnościami do osłony wybranych obiektów i aglomeracji, ale szczegóły dotyczące rozmieszczenia, gotowości oraz planów użycia poszczególnych systemów mają charakter operacyjny i nie są ujawniane.

Scenariusz hipotetyczny, ale nie wykluczony

Wyobraźmy sobie hipotetyczną sytuację. Pojedynczy Shahed przedostaje się w rejon Warszawy. Nie musi trafić w MON. Nie musi uderzyć w Sejm. Nie musi nawet dotrzeć do centrum miasta. Wystarczy eksplozja w granicach aglomeracji. Smartfony rejestrują charakterystyczny dźwięk silnika. Kilkadziesiąt sekund później pojawiają się pierwsze filmy. Po kilku minutach nagrania są już w mediach społecznościowych. „SHAHED NAD WARSZAWĄ”. Potem drugie pytanie: „Gdzie była polska obrona przeciwlotnicza?”. I właśnie wtedy kończy się wymiar czysto wojskowy zdarzenia. Rozpoczyna się operacja psychologiczna. Najgroźniejszą głowicą może być strach. Przeciwnik nie musi zniszczyć wielkiego obiektu, żeby osiągnąć efekt strategiczny. Może wystarczyć, że miliony Polaków zobaczą, iż wroga platforma była w stanie dotrzeć do stolicy

– wyjaśnia wojskowy.

W społeczeństwie natychmiast pojawiają się pytania: Czy państwo kontroluje własną przestrzeń powietrzną? Czy Warszawa jest bezpieczna? Jeżeli nie potrafimy zatrzymać jednego drona, co stanie się podczas ataku kilkudziesięciu? Czy systemy, na które wydaliśmy dziesiątki miliardów złotych, rzeczywiście nas chronią? Czy NATO zdąży zareagować? A potem przychodzi pytanie najgroźniejsze: „Czy państwo jest w stanie nas obronić?”. I właśnie osiągnięcie tego punktu może być dla przeciwnika ważniejsze niż fizyczne zniszczenie celu. Kryzys wojskowy w kilka minut staje się kryzysem państwa

– dodaje.

Potencjalne skutki takiego scenariusza

W przypadku uderzenia w Warszawę presja polityczna byłaby natychmiastowa. Prezydent, premier, MON, Dowództwo Operacyjne, BBN, parlament, media, sojusznicy, NATO – wszyscy musieliby odpowiedzieć na jedno pytanie: jak wrogi środek napadu powietrznego znalazł się nad stolicą państwa NATO?

– zaznacza gen. Wroński

Jeżeli odpowiedź byłaby niejasna, opóźniona albo sprzeczna, pojawiłby się drugi kryzys, kryzys zaufania do instytucji państwa. I wtedy przeciwnik otrzymuje dokładnie to, czego potrzebuje wojna hybrydowa. Nie tylko eksplozję. Niepewność. Strach. Chaos informacyjny. Wzajemne oskarżenia. Polaryzację społeczną. Rosyjska propaganda dostałaby materiał na tygodnie: „Polska armia nie ochroniła własnej stolicy”

– przewiduje, dodając, iż „nie trzeba nawet udowodnić prawdziwości takiej narracji”.

Wystarczy, że zacznie żyć własnym życiem

– wyjaśnia.

Znaczenie Warszawy jako symbolu

Warszawa ma jeszcze jedną szczególną wartość – symbol. Wojny zawsze miały wymiar symboliczny. Stolica oznacza państwo. Dlatego jej zaatakowanie oddziałuje psychologicznie także na ludzi mieszkających setki kilometrów dalej. Shahed spadający na poligon jest przede wszystkim problemem wojskowym. Shahed eksplodujący w Warszawie staje się wydarzeniem narodowym. Informacja o nim dociera natychmiast do mieszkańca Szczecina, Krakowa, Rzeszowa, Gdańska czy Wrocławia. I każdy zadaje sobie to samo pytanie: „Skoro dosięgnęli Warszawy, mogą dosięgnąć również mnie”

– zauważa gen. Wroński.

Właśnie dlatego obrona stolicy ma znaczenie wykraczające daleko poza ochronę jej mieszkańców. Broniąc Warszawy, państwo chroni również poczucie bezpieczeństwa całego społeczeństwa. To jest element odstraszania. Dlatego Warszawa powinna posiadać permanentną, wielowarstwową osłonę powietrzną 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, 365 dni w roku. Nie oznacza to utrzymywania wszystkich dostępnych baterii Patriot wokół miasta. Oznacza natomiast ciągłość całego kill chainu: wykrycie → identyfikacja → śledzenie → decyzja → przydzielenie efektora → zwalczanie → ocena skutku. Bez przerwy. W dzień i w nocy. W czasie pokoju, kryzysu i wojny

– dodaje.

W jego ocenie „powinna to być obrona wielowarstwowa od rozpoznania i sensorów dalekiego zasięgu, poprzez środki C-UAS i walkę elektroniczną, VSHORAD i SHORAD, aż po Narew/Wisłę i systemy przeznaczone do zwalczania najbardziej wymagających zagrożeń rakietowych”.

I musi posiadać redundancję. Bo obrona stolicy nie może zależeć od jednego radaru, jednego stanowiska dowodzenia, jednego rodzaju efektora ani jednego kanału łączności. Warszawa nie może być broniona dopiero wtedy, kiedy zaczyna się atak. To jest sedno całego problemu. Inne miasta i obszary Polski powinny posiadać rozwijaną warstwowo osłonę odpowiednio do zagrożenia, znaczenia infrastruktury oraz sytuacji operacyjnej. Warszawa powinna stanowić wyjątek. Nie dlatego, że życie mieszkańca Warszawy jest więcej warte niż życie mieszkańca Gdańska, Białegostoku czy Wrocławia. Dlatego, że utrata poczucia bezpieczeństwa stolicy może wywołać efekt polityczny i psychologiczny obejmujący całe państwo. Przeciwnik doskonale to rozumie. Dlatego najgroźniejszy Shahed nie musi być tym, który zniszczy najdroższy obiekt. Najgroźniejszy może być ten, którego zobaczą nad Warszawą miliony Polaków. Bo wtedy jego rzeczywistym celem nie będzie budynek. Celem będzie zaufanie społeczeństwa do własnego państwa. A państwo, które traci zaufanie obywateli do swojej zdolności obrony, zaczyna ponosić skutki strategiczne jeszcze przed rozpoczęciem pełnoskalowej wojny

– stwierdza.

Dlatego Warszawa musi być broniona permanentnie. Nie tylko ze względu na prezydenta, rząd, parlament, dowództwa czy infrastrukturę. Warszawa musi być broniona dlatego, że w wymiarze psychologicznym jej bezpieczeństwo jest dla milionów Polaków symbolem bezpieczeństwa Rzeczypospolitej. I właśnie dlatego obrona stolicy jest czymś więcej niż OPL.

  • Jest elementem ciągłości państwa.
  • Jest elementem odporności społeczeństwa.
  • Jest elementem odstraszania

– wylicza.

Warszawa 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, 365 dni w roku. Nie dlatego, że wojna już trwa. Po to, aby przeciwnik nigdy nie uznał, że może ją rozpocząć od bezkarnego lotu jednego drona nad polską stolicą

– dodaje.

Mam poważne wątpliwości, czy stolica Polski jest właściwie chroniona! A przecież jeszcze niedawno była…!!!

-–przyznaje.

Burza po słowach gen. Marciniaka

W środę 19 sierpnia polityczną burzę wywołały słowa gen. Michała Marciniaka o tym, że duże polskie miasta nie są obecnie chronione przez żadne systemy przeciwrakietowe. Do sprawy odniósł się były szef MON Mariusz Błaszczak, który zażądał wyjaśnień dotyczących ochrony Warszawy. Ministerstwo Obrony Narodowej wydało w tej sprawie specjalny komunikat.

„Co z ochroną rakietową stolicy?”

Wypowiedź wojskowego wywołała reakcję Mariusza Błaszczaka. Były minister obrony narodowej napisał na platformie X, że słowa gen. Marciniaka były dla niego dużym zaskoczeniem. Przypomniał, że w czasie rządów PiS uruchomiono obronę przeciwrakietową Warszawy.

W czasach rządów PiS uruchomiliśmy obronę antyrakietową Warszawy. Ze słów generała w Polsat News wynika, że obecnie Warszawa nie jest chroniona i że władze państwowe muszą podjąć decyzję, gdzie zostaną rozmieszczone systemy obrony. Kierownictwo polityczne @MON_GOV_PL musi natychmiast odpowiedzieć na fundamentalne pytanie – co z ochroną rakietową stolicy?

– zapytał polityk.

MON wydało oświadczenie

Ministerstwo Obrony Narodowej wydało komunikat w odpowiedzi na pojawiające się komentarze dotyczące „rzekomego braku ochrony naszych miast przed zagrożeniami z powietrza”. Resort podkreślił, że Siły Zbrojne RP dysponują różnymi zdolnościami do osłony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej wybranych obiektów, w tym aglomeracji miejskich.

Z oczywistych względów działania te są szczególnie intensywne we wschodniej i centralnej Polsce. Polegają na współpracy kilku systemów obrony powietrznej, uczestniczą w nich także nasi sojusznicy. Obrona powietrzna Polski nie polega na stałym rozmieszczeniu baterii rakietowych wokół każdego dużego miasta. Jest to system zintegrowany, którego elementy są rozmieszczane i wykorzystywane adekwatnie do aktualnej sytuacji, oceny zagrożeń oraz priorytetów obronnych państwa

– podano w oświadczeniu i dodano, że „osłoną mogą być obejmowane zarówno najważniejsze ośrodki administracyjne i gospodarcze, obiekty infrastruktury krytycznej, jak i zgrupowania Sił Zbrojnych RP”.

Zdolności te zapewniają m.in. systemy WISŁA/PATRIOT oraz pozostałe elementy rozwijanej wielowarstwowej obrony powietrznej, integrowane w ramach narodowego i sojuszniczego systemu obrony powietrznej. W zależności od charakteru i poziomu zagrożenia Siły Zbrojne RP mogą podnosić gotowość oraz aktywować i przemieszczać odpowiednie środki obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej w celu osłony wskazanych obiektów i rejonów. Szczegółowe informacje dotyczące aktualnego rozmieszczenia, stopnia gotowości oraz planów użycia poszczególnych elementów obrony powietrznej mają charakter operacyjny i nie są przedmiotem komunikacji publicznej

– podsumowano.

Błaszczak: To przyznanie się do wycofania obrony Warszawy

Po publikacji komunikatu MON Mariusz Błaszczak ponownie zabrał głos.

To oświadczenie MON, to w praktyce przyznanie się do wycofania obrony antyrakietowej Warszawy, którą wprowadzaliśmy za rządów PiS

– napisał. Były minister zaznaczył, że jego zdaniem sednem sporu nie jest to, czy Polska w ogóle posiada systemy obrony powietrznej, lecz czy są one obecnie rozmieszczone w rejonie stolicy.

Nie pytamy, czy Polska „posiada różne rodzaje zdolności”. Oczywiście, że posiada, bo je zbudowaliśmy. Pytanie jest proste: czy systemy obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej są dziś rozstawione wokół Warszawy

– podsumował.

MON nie stwierdziło w swoim komunikacie, że obrona Warszawy została wycofana. Jest to interpretacja przedstawiona przez byłego ministra obrony.

Obrona powietrzna to nie tylko Patriot

System obrony powietrznej składa się z wielu warstw przeznaczonych do wykrywania i zwalczania różnych zagrożeń – od dronów i samolotów po pociski rakietowe. Dlatego brak stale rozmieszczonej baterii Patriot przy danym mieście nie oznacza automatycznie całkowitego braku możliwości jego ochrony.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 20.08.2026 14:59
Źródło: Tysol.pl