[Tylko u nas] Tadeusz Płużański: "Immunitet sędziowski"

Z byłym sędzią prawo wolnej Polski nie obeszło się jednak całkiem po macoszemu. Wojskowy Sąd Garnizonowy - tym razem w Warszawie - okazał się bardziej "bezwzględny" od szczecińskiego i skazał Tadeusza Nizielskiego - w innej sprawie - na dwa lata więzienia. Dodajmy, że po 13 latach wolnej Polski, był to pierwszy wyrok wobec funkcjonariusza stalinowskiego systemu bezprawia.
Podstawa? W 1950 roku, przed tym samym Wojskowym Sądem Rejonowym w Szczecinie Nizielski przewodniczył rozprawie przeciwko młodemu szczecinianinowi Marianowi Daraszowi i bezprawnie skazał go na sześć lat więzienia. Uzasadnienie sprzed 50 lat brzmiało: "przygotowanie do usiłowania przemocą obalenia ustroju państwa oraz rozpowszechnianie fałszywych wiadomości, które mogły wyrządzić istotną szkodę interesom państwa". W jaki sposób oskarżony miał usiłować? Kolegom z pracy mówił: "w polskich gazetach piszą kłamstwa jakoby Amerykanie rozpętali wojnę w Korei, jednak powszechnie wiadomo, iż sprowokowali ją koreańscy komuniści". Darasz nie krył również swojego stosunku do ZSRS, podważając polskość "marszałka" Rokossowskiego. Za dowód w sprawie sąd uznał znalezioną u oskarżonego... karteczkę z ręcznie przepisaną "przepowiednią Wernyhory". Ową kartkę Nizielski potraktował jako źródło fałszywych informacji, które zagrażają bezpieczeństwu państwa.
Analizując sprawę Darasza sąd uznał Tadeusza Nizielskiego winnym "nadużycia władzy i pozbawienia wolności połączonego ze szczególnym udręczeniem".
Oskarżycielem był znów prokurator Dariusz Wituszko, który dowodził, że Wojskowe Sądy Rejonowe zostały powołane nielegalnie i były narzędziem represji w rękach funkcjonariuszy UB [ich spadkobiercą są dzisiejsze sądy wojskowe].
Obrońca oskarżonego domagał się uniewinnienia swojego klienta. Powoływał się na wcześniejsze orzecznictwo sądów III RP w sprawach stalinowskich, które nie pociągały do odpowiedzialności funkcjonariuszy ówczesnego systemu bezprawia.
Sąd uznał jednak, że Nizielski stosował przepisy "mające stłamsić myślenie inne niż oficjalne, nie mające nic wspólnego z prawami człowieka". Sędziowie szczególnie potępili fakt, że złamał on życie niewinnemu człowiekowi: - Nie można więc mówić tu o błędzie, pomyłce lub wypaczeniu. Nawet jeśli należy się do grupy sprawującej władzę, należy zachowywać się przyzwoicie i zgodnie z prawem.
- Ukrzyżowaliście mnie w ten Wielki Piątek
- stwierdził Nizielski po usłyszeniu wyroku.
"Ukrzyżowany" - emerytowany płk w stanie spoczynku - przed wojną ukończył prawo na uniwersytecie w Poznaniu. Sędzią wojskowym został w 1946 r., najpierw w Wojskowym Sądzie Rejonowym w Szczecinie, potem w Sądzie Wojsk Lotniczych w Poznaniu (przez pewien czas był jego szefem, miał władzę porównywalną z wpływami płk Józefa Goldberga-Różańskiego w Warszawie). Za wybitne zasługi awansował na sędziego Sądu Najwyższego w Izbie Wojskowej.
Wkrótce okazało się jednak, że owo "ukrzyżowanie" miało charakter symboliczny, gdyż wyższa instancja - Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie umorzył sprawę twierdząc, że Tadeusza Nizielskiego chroni... immunitet sędziowski.
W nekrologu od rodziny można było przeczytać: "Dnia 12 grudnia 2012 roku w wieku 99 lat zmarł śp. płk w st. spocz. Tadeusz Nizielski, prawnik, absolwent Uniwersytetu Poznańskiego rocz. 1938, sędzia Sądu Najwyższego. Człowiek niezwykłej prawości. O czym zawiadamiają pogrążeni w smutku córka, syn, wnuki i prawnuki".
Komentarze
Narasta problem "sędziów na gapę"

"To już farsa". Sędzia sprzeciwiająca się ekscesom nadzwyczajnej kasty znowu szykanowana
"Przez co najmniej pięć lat dzieci kasty nie mają szans na nominacje, kasta zostanie wypalona żelazem"
#CoPoTusku. Prawnicy dla Polski: Reforma sądownictwa

Tadeusz Płużański: Renegaci wydali komendanta „Grota”


