Anonimowy Sędzia: Obora sprawiedliwości

Wszelkie podobieństwo do rzeczywistych wydarzeń, organizacji czy osób pozostawiam wyłącznie wyobraźni Czytelników. Jest to wyłącznie literacka fikcja – bajka dla dorosłych o Wielkiej Oborze, gdzie procedury czasem żyją własnym życiem, a zdrowy rozsądek musi cierpliwie czekać na swoją kolej.
Zapraszam zatem na „Proces w Wielkiej Oborze” – opowieść o Imperatorze Praworządności, Chihuahua Proceduralnej, Indorzycy Medialnej, Odyńcu Pospolitym, Pelikanie Sprawiedliwym, Mrówkojadzie oraz pewnym mecenasie, który miał odwagę zapytać, czy wyrok przypadkiem nie został napisany przed rozpoczęciem procesu...PROCES W WIELKIEJ OBORZE
Groteska w pięciu aktach inspirowana światem, w którym procedura jest ważniejsza od rozsądku
Na bramie Wielkiej Obory wisiał złoty napis:
„Wszystkie zwierzęta mają prawo do obrony. Niektóre tylko korzystają z niego po wydaniu wyroku”
Na środku ustawiono monumentalny stół sądowy zrobiony z najstarszych desek stodoły. Za nim zasiedli członkowie Najwyższego Trybunału Wielkiej Obory. Na samym środku, na tronie obitym sianem, zasiadł Imperator Praworządności. Po jego prawej stronie miejsce zajęła Chihuahua Proceduralna, odpowiedzialna za pilnowanie, aby nikt przypadkiem nie powiedział nic sensownego. Po lewej usiadła Indorzyca Medialna, która jeszcze przed rozpoczęciem rozprawy zdążyła napisać komunikat prasowy zatytułowany:
„Historyczny sukces procesu zakończonego pełnym triumfem sprawiedliwości.”
Obok siedzieli:
- Zastępek Indorzycy nr 1 – specjalista od przytakiwania.
- Zastępek Indorzycy nr 2 – specjalista od przytakiwania Zastępkowi nr 1.
Akt I. Wielki Akt Oskarżenia
Do środka wkroczył Odyniec Pospolity. Niósł zwój papieru tak długi, że ciągnął się przez pół obory. Rozwinął go z namaszczeniem. Zwój przeleciał przez stół, spadł ze schodów i zatrzymał się dopiero przy korycie. Odyniec odchrząknął.
Wysoki Trybunale... Dzisiaj staje przed nami... pięciu wyjątkowo niebezpiecznych mieszkańców Obory!
Na sali rozległo się dramatyczne:
Oooooooo...
Odyniec czytał dalej:
Zarzut pierwszy! Oskarżeni dopuścili się samodzielnego myślenia bez wcześniejszego uzyskania zgody właściwych organów.
Sala zamarła:
Zarzut drugi! Założyli własną zagrodę zamiast cierpliwie czekać, aż ktoś pozwoli im zbudować płot.
Zarzut trzeci! Posługiwali się zdrowym rozsądkiem poza miejscami do tego wyznaczonymi.
Zarzut czwarty! Nie okazali należytego entuzjazmu wobec jedynie słusznych interpretacji.
Zarzut piąty...
Odyniec zrobił dramatyczną pauzę:
...najcięższy...
Na sali zgasły lampy. Indorzyca Medialna otarła łzę.
Oskarżeni... zadawali pytania.
W oborze wybuchła panika. Kury zaczęły gdakać. Kozy mdlały. Jedna owca z przerażenia nauczyła się czytać. Imperator uderzył młotkiem.
Cisza!
Akt II. Obrona
Powoli wstał Mecenas Zadzior. Spokojny. Uśmiechnięty. Podszedł do stołu. Rozejrzał się po składzie.
Widzę, że wyrok przygotowano bardzo starannie. To ja tylko chciałem zapytać...czy mam przemawiać przed przedstawieniem... czy już po finale?
Na sali zrobiło się cicho. Odyniec huknął:
Sprzeciw!
Z jakiego powodu? — zapytał Zadzior.
Jeszcze nie wiemy. Ale zaraz jakiś znajdziemy.
Zadzior skinął głową.
Doceniam szczerość.
Odwrócił się do sądu.
Wysoki Trybunale... Moi klienci zostali oskarżeni o myślenie. Jeżeli to jest przestępstwo...to proponuję zamknąć również bibliotekę. Bo książki są recydywistami.
Kilka kur zachichotało. Chihuahua Proceduralna zapiszczała:
Proszę nie śmiać się bez zgody Sądu!
Akt III. Biegli
Przed stołem stanął Mrówkojad. Najwyższy Biegły od Spraw Niewyjaśnialnych.
Przeanalizowałem sprawę.
I?
Potrzebuję jeszcze sześciu analiz.
Doskonała opinia! — pochwalił Imperator.
Następnie wkroczył Pelikan Sprawiedliwy. Odchrząknął.
Po dokładnym zapoznaniu się z aktami stwierdzam, że... wszyscy mają rację... a najbardziej ci, którzy wydają wyrok.
Wybitny ekspert! — zakrzyknęła Indorzyca Medialna.
Pelikan ukłonił się.
Staram się dostosowywać opinię do okoliczności.
Akt IV. Ostatnie słowo
Imperator spojrzał na oskarżonych.
Czy chcecie coś powiedzieć?
Jeden z nich odparł:
Chcieliśmy po prostu działać.
Odyniec aż podskoczył.
Wysoki Trybunale! Oni się przyznają!
Zadzior westchnął.
Nie. Oni po prostu odpowiadają na pytanie.
Tym gorzej dla nich.
Akt V. Wyrok
Skład Sądu udał się na naradę. Narada trwała dokładnie tyle, ile zajęło podpisanie wcześniej przygotowanego wyroku. Po chwili wrócili. Imperator wstał. Poprawił togę. Spojrzał surowo.
W imieniu Wielkiej Obory... skazuję pięciu oskarżonych... na BANICJĘ. Zakazuje się im:zbliżania do paśnika, uczestniczenia w naradach, wspólnego gdakania, zadawania pytań, oraz samodzielnego myślenia w promieniu stu kroków od Obory.
Na sali rozległy się brawa. Indorzyca Medialna odczytała komunikat:
„Proces był wzorcowy, transparentny i całkowicie niezależny od wyniku”
Mecenas Zadzior wstał. Założył togę na ramię. Uśmiechnął się.
Gratuluję. Pierwszy raz widzę proces, w którym akt oskarżenia był dłuższy od narady, a wyrok starszy od rozprawy.
W oborze znów zapadła cisza. Nawet Imperator nie wiedział, czy to obraza sądu... czy trafna obserwacja. Nad wejściem do Obory dopisano nowe motto:
„Tutaj każdy ma prawo do obrony. Pod warunkiem, że nie przeszkadza ona w wydaniu wyroku”
[Anonimowy Sędzia jest autentycznym sędzią, który w żartobliwy sposób zdradza nastroje panujące "w środowisku"]
Komentarze
Waldemar Żurek chce reaktywować starą KRS. Obecna rada ma być "wygaszona" uchwałą

"To już farsa". Sędzia sprzeciwiająca się ekscesom nadzwyczajnej kasty znowu szykanowana
"Przez co najmniej pięć lat dzieci kasty nie mają szans na nominacje, kasta zostanie wypalona żelazem"
#CoPoTusku. Prawnicy dla Polski: Reforma sądownictwa

Ekspert: procesy sądowe będą trwały jeszcze dłużej


