Szukaj
Konto

Ekspert: Ten wyrok TSUE przeczy narracji Ministerstwa Sprawiedliwości

24.03.2026 12:39
Tylko u nas
Źródło: grafika własna
Komentarzy: 0
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej nie posiada formalnych kompetencji do bezpośredniego kształtowania ustroju sądownictwa państw członkowskich – kompetencje te należą do suwerennych państw. Mimo to jego najnowszy wyrok wprost przeczy narracji prezentowanej przez Ministerstwo Sprawiedliwości oraz część środowisk sędziowskich.
Co musisz wiedzieć
  • Wyrok TSUE wskazuje, że sama nieprawidłowość w procedurze powołania sędziego nie oznacza automatycznie braku jego niezależności.
  • Każdy przypadek powinien być oceniany indywidualnie, na podstawie konkretnych okoliczności, a nie ogólnych założeń systemowych.
  • Orzeczenie podważa uproszczone narracje w debacie publicznej i może wpłynąć na sposób oceny statusu części sędziów w Polsce.

 

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej nie posiada formalnych kompetencji do bezpośredniego kształtowania ustroju sądownictwa państw członkowskich - kompetencje te należą do suwerennych państw. Mimo to jego najnowszy wyrok wprost przeczy narracji prezentowanej przez Ministerstwo Sprawiedliwości oraz część środowisk sędziowskich.

- "Nieprawidłowość, której dopuszczono się przy powołaniu sędziego, nie wystarczy sama w sobie, by stwierdzić, że sędzia ten nie jest niezawisły".

- orzekł we wtorek Trybunał Sprawiedliwości UE w odpowiedzi na pytania prejudycjalne skierowane przez Sąd Rejonowy Poznań-Stare Miasto.

TSUE mówi "nie" prostym tezom. Wyrok, który burzy polityczne narracje

Wyrok TSUE w sprawie C-521/21 powinien stać się punktem odniesienia dla uczciwej debaty o polskim sądownictwie. Nie dlatego, że Trybunał rozstrzyga ustrój państwa - bo tego robić nie może - lecz dlatego, że jasno pokazuje granice uproszczeń, które od lat dominują w przestrzeni publicznej.

I te uproszczenia właśnie się rozsypują.

Koniec mitu o "automatycznej wadliwości"

Przez lata budowano przekaz, zgodnie z którym każdy sędzia powołany przy udziale nowej KRS jest z definicji wadliwy, a jego orzeczenia obarczone są systemową skazą. Wyrok TSUE uderza w tę tezę w sposób jednoznaczny.

Trybunał mówi wprost: sama nieprawidłowość w procedurze powołania nie wystarcza, aby uznać sędziego za nie-niezależnego.

To nie jest drobna korekta. To fundamentalne odrzucenie logiki "z automatu".

Fakt zamiast emocji: liczy się konkret, nie etykieta

TSUE stawia sprawę jasno - nie interesują go polityczne etykiety ani zbiorowe osądy. Liczy się wyłącznie to, czy w danym przypadku istnieje realne, konkretne ryzyko naruszenia niezależności.

Nie:

  • sam udział KRS w nowym składzie,
  • nie brak środka odwoławczego,
  • nie ogólne zarzuty systemowe,

ale konkretne okoliczności konkretnej sprawy.

To oznacza jedno: koniec zbiorowych wyroków wydawanych "na skróty".

Wyrok wbrew narracji Ministerstwa Sprawiedliwości

Choć TSUE nie ma kompetencji do ingerowania w ustrój sądownictwa, paradoks polega na tym, że jego orzeczenie podcina fundament narracji prezentowanej przez Ministerstwo Sprawiedliwości.

Bo jeśli:

  • nie ma automatycznej wadliwości,
  • nie ma zbiorowego podważenia statusu sędziów,
  • konieczna jest indywidualna ocena,

to upada teza o systemowym "skażeniu" całej grupy sędziów.

A właśnie taka narracja była wielokrotnie powtarzana - zarówno w debacie publicznej, jak i w działaniach legislacyjnych.

Powrót do standardów państwa prawa

TSUE przypomina coś, co w ferworze politycznego sporu zaczęło zanikać: w państwie prawa nie orzeka się "kategoriami zbiorowymi".

Nie można:

  • z góry uznać tysięcy sędziów za nie-niezależnych,
  • automatycznie podważać ich statusu,
  • budować systemu opartego na domniemaniu wadliwości.

Każdy przypadek wymaga dowodu. Każdy - osobnej oceny.

Co naprawdę wynika z tego wyroku?

Ten wyrok nie rozstrzyga sporu politycznego. Ale robi coś ważniejszego - ustawia granice dopuszczalnej argumentacji.

I te granice są jasne:

  • nie ma miejsca na automatyzm,
  • nie ma miejsca na zbiorową odpowiedzialność,
  • nie ma miejsca na uproszczone tezy o "systemowej nieważności".

Dlatego, niezależnie od tego, jak ocenia się rolę TSUE, jedno jest pewne: ten wyrok przeczy dominującej dotąd narracji i wymusza powrót do myślenia opartego na faktach, a nie hasłach.

[Sędzia Kamila Borszowska-Moszowska, zastępca rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Okręgowym w Świdnicy, wykładowca KSSiP i Akademii Nauk Stosowanych im. Angelusa Silesiusa]

[Tytuł, lead, sekcje "Co musisz wiedzieć" i "Co to oznacza dla obywatela", oraz FAQ i śródtytuły od Redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 24.03.2026 12:39
Źródło: tysol.pl