[Tylko u nas] Marcin Bąk: Sekielscy, Latkowski, Kazik…
![[Tylko u nas] Marcin Bąk: Sekielscy, Latkowski, Kazik…](https://tysol.pl/storage/files/2026/3/1/34f14f03-f80a-4bc6-be7a-150b2e155ef3/48432.jpg?p=article_hero_mobile)
Życie wspólnoty politycznej w coraz większym stopniu kształtowane bywa przez wydarzenia z dziedziny kultury masowej. Film, teledysk a czasem nawet wystąpienie youtubera potrafią bardzo rozhuśtać nastroje społeczne.
Pierwszy film braci Sekielskich traktujący o pedofilii w Kościele, "Tylko nie mów nikomu" wyemitowany w internecie rok temu (koincydencja z wyborami do Europarlamentu zapewne całkowicie przypadkowa…) okazał się wielkim wstrząsem. Dla licznych w naszym kraju antyklerykałów był wreszcie wymarzonym ciosem w Kościół, kamyczkiem, lub raczej sporym kamieniem, który poruszy lawinę zdolną pogrzebać znienawidzoną przez nich instytucję. Dla milionów wierzących bolesnym, trudnym wyzwaniem i sprawdzianem wiary. Dla tysięcy przyzwoitych, dobrych księży chwilą ciężkiej próby, gdy musieli stanąć wobec oskarżycielskich słów w rodzaju "Wszyscy księża to pedofile". Dla wielu cynicznych, pełnych chłodnego wyrachowania polityków, narzędziem, za pomocą którego starali się przeprowadzić własną grę. Trzeba pamiętać, że operacja "Kler gwałci małe dzieci" rozpoczęła się już rok wcześniej i była umiejętnie prowadzona. Między innymi przez akcje "spontanicznego" zawieszania dziecięcych bucików na ogrodzeniach kościołów. Buciki wróciły zresztą później jako oręż jednego z posłów Platformy Obywatelskiej, Sławomira Nitrasa, ciśnięty w prezesa PiS, Jarosława Kaczyńskiego. Warto w ogóle przypomnieć sobie atmosferę maja 2019 roku, kiedy to można było odnieść wrażenie, że wśród opozycyjnych polityków rozpoczęła się licytacja o to, kto z nich po dojściu do władzy sprawniej przeprowadzi "Die endlösung der katholischen Frage". Również ci politycy opozycyjni, którzy dzisiaj starają się stroić w szaty obrońców polskich, tradycyjnych wartości, albo włączyli się wtedy w chór antyklerykałów, albo stojąc w nim, wymownie milczeli.
Całe wzmożenie wyszło ostatecznie obozowi rządzącemu na dobre, gdyż atmosfera była już tak przegrzana, że miliony wiernych odebrało ją, słusznie moim zdaniem, jako frontalny atak na ich wspólnotę religijną. Doprowadziło to do mobilizacji elektoratu konserwatywnego i w rezultacie wysokiej, zaskakującej dla samych polityków PiS wygranej.
W tym roku odbyła się premiera kontynuacji dokumentu braci Sekielskich, "Zabawa w chowanego". Film na pewno będzie rekordzistą, jeśli chodzi o ilość wyświetleń czyli liczbę widzów ale już teraz widać, że efekt społeczny jest zdecydowanie mniejszy od poprzedniego. I chyba mniejszy niż oczekiwany. Owszem, było trochę dyskusji w mediach, pojawiło się kilka wywiadów z ekspertami, na portalach społecznościowych rozpętało się kilka burz ale gołym okiem widać, że nie jest to wstrząs podobny do tego sprzed roku. Dali temu wyraz sami twórcy filmu, wyrażając swoje rozczarowanie i swoisty żal do sytuacji, w której Kazik i afera z Listą Przebojów Programu III przykryły medialnie ich produkcję. Częściowo oczywiście mają rację. Kazimierz Staszewski ze swoim utworem napisanym po wizycie Jarosława Kaczyńskiego na cmentarzu, wywołał lawinę wydarzeń, która odwróciła uwagę opinii publicznej od filmu. Kazik przyczynił się do tego w sposób chyba nie do końca zamierzony, nawiasem mówiąc, bo jeśli przyjrzymy się dotychczasowej twórczości Staszewskiego, to artysta ten nie zabiegał nigdy o taki rodzaj sławy ani o włączanie jego nazwiska w bieżącą walkę polityczną.
Wyjaśnienie dla mniejszego niż oczekiwany efektu społecznego filmu "Zabawa w chowanego" może być jeszcze inne. Żyjemy w czasach epidemii i na pewno wpływa to na zmianę postrzegania rzeczywistości, zmianę priorytetów. Jest też wyjaśnienie prostsze - otóż pierwsze, oszałamiające wrażenie można zrobić tylko raz. Z definicji.
Niejako "w tempo" premiery filmu braci Sekielskich wszedł film Sylwestra Latkowskiego, "Nic się nie stało", również odnoszący się do problemu wykorzystywania seksualnego nieletnich z tym, że teraz jego antybohaterami są przedstawiciele świata celebrycko- artystycznego. Sprawy, o których mówi się "na mieście" od lat, podobnie, jak tajemnicą poliszynela jest rozpowszechnienie środków psychoaktywnych wśród celebrytów. Sam twórca filmu tematyką wykorzystywania seksualnego dzieci zajmował się już znacznie wcześniej, w 2005 roku zrealizowany został film o siatce pedofilów z Dworca Centralnego w Warszawie. Teraz jednak miliony Polaków mogły obejrzeć produkcję poświęconą temu procederowi w elicie artystycznej oraz ważniejszą chyba od samego filmu, wypowiedź Sylwestra Latkowskiego po premierze. Reakcja, szczególnie postaci ze świata show-businessu była natychmiastowa, posypały się, na razie głównie zapowiedzi, pozwów sądowych.
Wszystko to odbywa się w atmosferze nadchodzących wyborów prezydenckich, gdzie każde słowo, każdy czyn w przestrzeni publicznej, mogą wpłynąć na nastroje społeczne. Pod takim kątem są zresztą oceniane przez sztabowców w komitetach wyborczych wszelkie wydarzenia poruszające masowe emocje.
Trochę szkoda, bo przydało by się, żeby realne problemy, jakimi są przestępstwa natury seksualnej popełniane czy to w Kościele, czy to w innych środowiskach, były traktowane a jednakową surowością a nie wykorzystywane jako oręż w walce politycznej.
Całe wzmożenie wyszło ostatecznie obozowi rządzącemu na dobre, gdyż atmosfera była już tak przegrzana, że miliony wiernych odebrało ją, słusznie moim zdaniem, jako frontalny atak na ich wspólnotę religijną. Doprowadziło to do mobilizacji elektoratu konserwatywnego i w rezultacie wysokiej, zaskakującej dla samych polityków PiS wygranej.
W tym roku odbyła się premiera kontynuacji dokumentu braci Sekielskich, "Zabawa w chowanego". Film na pewno będzie rekordzistą, jeśli chodzi o ilość wyświetleń czyli liczbę widzów ale już teraz widać, że efekt społeczny jest zdecydowanie mniejszy od poprzedniego. I chyba mniejszy niż oczekiwany. Owszem, było trochę dyskusji w mediach, pojawiło się kilka wywiadów z ekspertami, na portalach społecznościowych rozpętało się kilka burz ale gołym okiem widać, że nie jest to wstrząs podobny do tego sprzed roku. Dali temu wyraz sami twórcy filmu, wyrażając swoje rozczarowanie i swoisty żal do sytuacji, w której Kazik i afera z Listą Przebojów Programu III przykryły medialnie ich produkcję. Częściowo oczywiście mają rację. Kazimierz Staszewski ze swoim utworem napisanym po wizycie Jarosława Kaczyńskiego na cmentarzu, wywołał lawinę wydarzeń, która odwróciła uwagę opinii publicznej od filmu. Kazik przyczynił się do tego w sposób chyba nie do końca zamierzony, nawiasem mówiąc, bo jeśli przyjrzymy się dotychczasowej twórczości Staszewskiego, to artysta ten nie zabiegał nigdy o taki rodzaj sławy ani o włączanie jego nazwiska w bieżącą walkę polityczną.
Wyjaśnienie dla mniejszego niż oczekiwany efektu społecznego filmu "Zabawa w chowanego" może być jeszcze inne. Żyjemy w czasach epidemii i na pewno wpływa to na zmianę postrzegania rzeczywistości, zmianę priorytetów. Jest też wyjaśnienie prostsze - otóż pierwsze, oszałamiające wrażenie można zrobić tylko raz. Z definicji.
Niejako "w tempo" premiery filmu braci Sekielskich wszedł film Sylwestra Latkowskiego, "Nic się nie stało", również odnoszący się do problemu wykorzystywania seksualnego nieletnich z tym, że teraz jego antybohaterami są przedstawiciele świata celebrycko- artystycznego. Sprawy, o których mówi się "na mieście" od lat, podobnie, jak tajemnicą poliszynela jest rozpowszechnienie środków psychoaktywnych wśród celebrytów. Sam twórca filmu tematyką wykorzystywania seksualnego dzieci zajmował się już znacznie wcześniej, w 2005 roku zrealizowany został film o siatce pedofilów z Dworca Centralnego w Warszawie. Teraz jednak miliony Polaków mogły obejrzeć produkcję poświęconą temu procederowi w elicie artystycznej oraz ważniejszą chyba od samego filmu, wypowiedź Sylwestra Latkowskiego po premierze. Reakcja, szczególnie postaci ze świata show-businessu była natychmiastowa, posypały się, na razie głównie zapowiedzi, pozwów sądowych.
Wszystko to odbywa się w atmosferze nadchodzących wyborów prezydenckich, gdzie każde słowo, każdy czyn w przestrzeni publicznej, mogą wpłynąć na nastroje społeczne. Pod takim kątem są zresztą oceniane przez sztabowców w komitetach wyborczych wszelkie wydarzenia poruszające masowe emocje.
Trochę szkoda, bo przydało by się, żeby realne problemy, jakimi są przestępstwa natury seksualnej popełniane czy to w Kościele, czy to w innych środowiskach, były traktowane a jednakową surowością a nie wykorzystywane jako oręż w walce politycznej.


Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 24.05.2020 00:54
Komentarze
Zwróciła się do transseksualisty per pan. Pielęgniarka zawieszona po incydencie w szpitalu
22.01.2026 23:04

Komentarzy: 0
Na Wyspach swój koniec znajduje właśnie absurdalna historia! Pielęgniarka, która została zaatakowana przez pedofila transseksualistę, ma szansę wywalczyć dla siebie sprawiedliwość. Kobieta padła ofiarą przestępcy za to, że zwróciła się do niego… per pan.
Czytaj więcej
11 lat więzienia uchylone. Proces byłego działacza PO ws. molestowania ruszy od początku
12.01.2026 17:47

Komentarzy: 0
Proces Piotra P., byłego szefa złotowskich struktur Platformy Obywatelskiej, ruszy od początku. W poniedziałek Sąd Okręgowy w Poznaniu uchylił nieprawomocny wyrok sądu I instancji skazujący Piotra P. na 11 lat pozbawienia wolności m.in. za molestowanie dziewczynek.
Czytaj więcej
Burza po występie Kultu. Kazik wyjaśnia i ogłasza trudną decyzję
01.12.2025 20:32
Kanadyjski Sąd Najwyższy uznał minimalne kary za pornografię dziecięcą za "niezgodne z konstytucją"
07.11.2025 00:05
Kanadyjski Sąd Najwyższy uznał minimalne kary za pornografię dziecięcą za "niezgodne z konstytucją"
06.11.2025 23:15



