[Tylko u nas] Dr Rafał Brzeski: Huawei obłożone klątwą
![[Tylko u nas] Dr Rafał Brzeski: Huawei obłożone klątwą](https://tysol.pl/storage/files/2026/3/1/613a6683-7b55-4962-bc41-734db669be63/50246.jpg?p=article_hero_mobile)
Federalna komisja komunikacji (FCC) obłożyła klątwą chińskie firmy technologiczne Huawei i ZTE uznając je formalnie za zagrożenie dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych. Szef komisji Ajit Pai stwierdził dobitnie: „nie pozwolimy, aby Komunistyczna Partia Chin eksploatowała niedostatki naszej sieci oraz naszą krytyczną infrastrukturę komunikacyjną”.
Szefowie amerykańskich służb FBI, CIA oraz NSA (radiowywiad) od dawna nie kryją obaw i ostrzegają przed zakupem urządzeń telekomunikacyjnych firm Huawei i ZTE. Komisarz FCC Geoffry Starks uznał, że jest to "sprzęt niegodny zaufania". Eksperci amerykańscy podejrzewają Huawei (nazwę można przetłumaczyć na Chiny Potrafią) o instalowanie w swoich wyrobach "kuchennych drzwi" lub "potajemnych furtek" przekształcających urządzenie w narzędzie do zbierania informacji lub do rozprzestrzeniania szkodliwego oprogramowania. Część znawców sprzętu ostrzega również, że hardware produkowany przez koncerny Huawei i ZTE jest skrycie przystosowany do zdalnego przejmowania nad nim kontroli, co w konsekwencji umożliwia manipulowanie systemami teleinformatycznymi, w których został zainstalowany. Dlatego Waszyngton kanałami dyplomatycznymi oraz poprzez kontakty służb wywiadowczych od ponad roku naciska na sojuszników, aby nie korzystali ze sprzętu Huawei i ZTE w tworzeniu sieci 5G. Prezydent Donald Trump już przed rokiem zabronił amerykańskim sieciom teleinformatycznym nabywania i użytkowania urządzeń tych firm. Teraz po ogłoszeniu decyzji FCC przygotowywane są fundusze na wymianę zainstalowanego wcześniej sprzętu.
Władze komunistycznych Chin oraz zarządy koncernów odrzucają amerykańskie oskarżenia i energicznie protestują przeciwko "kalumniom" głoszącym, że urządzenia i oprogramowanie Huawei i ZTE mogą być wykorzystywane w celach dywersyjnych lub szpiegowskich. Twierdzą, że to oszczercze pustosłowie i domagają się dowodów. Kłopot w tym, że wyspecjalizowanym służbom trudno je podać, bowiem ujawnienie szczegółów automatycznie ostrzega producenta. Podkreśla się natomiast rolę cyberpenetracji w chińskiej doktrynie militarnej oraz zbieżność planów przejmowania wszelkich informacji płynących w sieci z totalnym charakterem zbierania wiadomości przez chińskie służby, dla których nie ma informacji bezwartościowych. Wsysają wszystko. Analitycy chińskich służb usiłują skojarzyć maksymalną liczbę informacji pochodzących z różnych źródeł. Totalny biały wywiad obejmuje wszelkie dziedziny, a przede wszystkim sfery gospodarcze, naukowe i technologiczne, co określa się jako "wykorzystywanie cudzoziemskich osiągnięć do służby Chinom". Proceder ten obejmuje również penetrację cyberprzestrzeni. Chińskie służby pracują nad wszelkimi opcjami kontrolowania sieci, szyframi i sposobami przekazywania wiadomości oraz blokowania przepływu informacji. Kierują się w tym przemyśleniami "ojca chrzestnego" chińskiej doktryny cyberwojny, generała Wang Pufenga, który naucza, że na współczesnym polu walki mamy do czynienia z "całkowitym zrewolucjonizowaniem pojęć czasu i przestrzeni" a o zwycięstwie lub przegranej decyduje przejęcie kontroli nad informacją.
W doktrynie militarnej Pekinu cyberwojna uważana jest za czynnik wyrównujący szanse w konfrontacji zbrojnej, dzięki któremu "słabszy może pokonać silniejszego" poprzez użycie "oręża ludzi biednych, ale mądrych". Chińscy teoretycy kładą nacisk nie tyle na przewagę liczbową, materiałową lub technologiczną, co na kreatywność, inwencję i samodzielność myślenia dowódców oraz podległego im personelu. Zwracają przy tym uwagę na niskie koszty cyberwojennych operacji oraz łatwość z jaką można je zamaskować w cyberprzestrzeni, tak że zaatakowany "nie będzie wiedział, czy to dziecinny psikus, czy atak wroga".
W opracowaniach teoretycznych przyjmuje się się, że:
• operacje w cyberprzestrzeni należy prowadzić w czasie pokoju,
• działania w cyberprzestrzeni, to broń niekonwencjonalna, którą należy wykorzystać z zaskoczenia,
• Chiny mają wystarczający potencjał i mogą wygrać starcie,
• Chiny muszą pierwsze rozpocząć cyber-ofensywę.
W trakcie cyber-manewrów ćwiczy się skuteczność zaskakującego sparaliżowania wytypowanych wcześniej krytycznych elementów logistycznego łańcucha przemieszczania wojsk, takich jak porty, lotniska, huby transportowe, instalacje łączności, ośrodki dowodzenia oraz systemy informatyczne. Równolegle ćwiczone jest atakowanie zaplecza przeciwnika oraz jego cywilnych struktur informatycznych, aby w ten sposób "skończyć wojnę jeszcze zanim się ona zacznie".
Chińscy teoretycy uważają, że krytycznym elementem cyber-ataku z zaskoczenia jest posiadanie dobrych hakerów. Sformułowano nawet pojęcie "hakowania patriotycznego". Wojskowy "Dziennik Armii Wyzwoleńczej" zachęcał młodych ludzi do potyczek z ekspertami bezpieczeństwa sieciowego innych państw. Na hakowanie podmiotów obcych przymykano oczy natomiast hakowanie sieci chińskich uważano za naganne i przykładnie karano. Najlepszych hakerów ściągano do "sieciowych oddziałów szturmowych", które prowadzą operacje ofensywne w cyberprzestrzeni. Cyberkomanda dzielą się na trzy kategorie:
• specjalistyczne wojskowe oddziały operacyjne prowadzące ataki w sieci i organizujące obronę chińskiej infrastruktury sieciowej,
• siły autoryzowane przez Ludową Armię Wyzwoleńczą, ale złożone z personelu podlegającego resortom bezpieczeństwa państwowego i bezpieczeństwa publicznego oraz innym instytucjom państwowym,
• siły pozarządowe, czyli prywatne firmy zajmujące się bezpieczeństwem sieciowym, grupy hakerskie, itp. organizacje, które w razie potrzeby mogą być mobilizowane do prowadzenia cyberwojny.
Jeśli nawet firmy Huawei i ZTE nie są bezpośrednio powiązane z siłami zbrojnymi, to z definicji doktryny zaliczają się do kategorii podmiotów autoryzowanych z racji obecności państwowego kapitału. Fakt ten ma istotne znaczenie, bowiem cyberwojna opiera się na ludzkich umiejętnościach, talencie i wiedzy. Dostęp w dowolnym momencie do cywilnych zasobów zwiększa niepomiernie możliwości struktur wojskowych. Ponadto wielu doświadczonych specjalistów pracuje w zagranicznych przedstawicielstwach chińskich podmiotów gospodarczych, co siły zbrojne mogą w razie potrzeby wykorzystać do własnych operacji. Na przykład do tak zwanych "działań graniczących z wojną" lub do "ostrzegawczych ataków informacyjnych", które wpisano do "zintegrowanej strategii odstraszania" razem z potencjałem nuklearnym, konwencjonalnymi pociskami dalekiego zasięgu oraz operacjami w przestrzeni kosmicznej.
W opinii Trzeciego Zarządu chińskiego Sztabu Generalnego, który prowadzi radio i cyber wywiad, w infosferze toczy się zażarta walka pomiędzy czołowymi mocarstwami, które starają się przejąć strategiczną kontrolę nad sieciami komputerowymi obsługującymi gospodarkę, administrację i siły zbrojne poszczególnych państw. Według dowództwa Trzeciego Zarządu powodzenie dalekosiężnych planów budowania potęgi Chin wymaga skrupulatnego monitorowania tych sieci. Swoistego permanentnego cyber-rekonesansu stanowiącego fundament "sieciowej dominacji" na wypadek konfliktu. Nie ma zaś lepszego sposobu szybkiego i skrytego przeprowadzenia cyber-penetracji jak zdalna kontrola urządzeń obsługujących sieć.
Rafał Brzeski
Władze komunistycznych Chin oraz zarządy koncernów odrzucają amerykańskie oskarżenia i energicznie protestują przeciwko "kalumniom" głoszącym, że urządzenia i oprogramowanie Huawei i ZTE mogą być wykorzystywane w celach dywersyjnych lub szpiegowskich. Twierdzą, że to oszczercze pustosłowie i domagają się dowodów. Kłopot w tym, że wyspecjalizowanym służbom trudno je podać, bowiem ujawnienie szczegółów automatycznie ostrzega producenta. Podkreśla się natomiast rolę cyberpenetracji w chińskiej doktrynie militarnej oraz zbieżność planów przejmowania wszelkich informacji płynących w sieci z totalnym charakterem zbierania wiadomości przez chińskie służby, dla których nie ma informacji bezwartościowych. Wsysają wszystko. Analitycy chińskich służb usiłują skojarzyć maksymalną liczbę informacji pochodzących z różnych źródeł. Totalny biały wywiad obejmuje wszelkie dziedziny, a przede wszystkim sfery gospodarcze, naukowe i technologiczne, co określa się jako "wykorzystywanie cudzoziemskich osiągnięć do służby Chinom". Proceder ten obejmuje również penetrację cyberprzestrzeni. Chińskie służby pracują nad wszelkimi opcjami kontrolowania sieci, szyframi i sposobami przekazywania wiadomości oraz blokowania przepływu informacji. Kierują się w tym przemyśleniami "ojca chrzestnego" chińskiej doktryny cyberwojny, generała Wang Pufenga, który naucza, że na współczesnym polu walki mamy do czynienia z "całkowitym zrewolucjonizowaniem pojęć czasu i przestrzeni" a o zwycięstwie lub przegranej decyduje przejęcie kontroli nad informacją.
W doktrynie militarnej Pekinu cyberwojna uważana jest za czynnik wyrównujący szanse w konfrontacji zbrojnej, dzięki któremu "słabszy może pokonać silniejszego" poprzez użycie "oręża ludzi biednych, ale mądrych". Chińscy teoretycy kładą nacisk nie tyle na przewagę liczbową, materiałową lub technologiczną, co na kreatywność, inwencję i samodzielność myślenia dowódców oraz podległego im personelu. Zwracają przy tym uwagę na niskie koszty cyberwojennych operacji oraz łatwość z jaką można je zamaskować w cyberprzestrzeni, tak że zaatakowany "nie będzie wiedział, czy to dziecinny psikus, czy atak wroga".
W opracowaniach teoretycznych przyjmuje się się, że:
• operacje w cyberprzestrzeni należy prowadzić w czasie pokoju,
• działania w cyberprzestrzeni, to broń niekonwencjonalna, którą należy wykorzystać z zaskoczenia,
• Chiny mają wystarczający potencjał i mogą wygrać starcie,
• Chiny muszą pierwsze rozpocząć cyber-ofensywę.
W trakcie cyber-manewrów ćwiczy się skuteczność zaskakującego sparaliżowania wytypowanych wcześniej krytycznych elementów logistycznego łańcucha przemieszczania wojsk, takich jak porty, lotniska, huby transportowe, instalacje łączności, ośrodki dowodzenia oraz systemy informatyczne. Równolegle ćwiczone jest atakowanie zaplecza przeciwnika oraz jego cywilnych struktur informatycznych, aby w ten sposób "skończyć wojnę jeszcze zanim się ona zacznie".
Chińscy teoretycy uważają, że krytycznym elementem cyber-ataku z zaskoczenia jest posiadanie dobrych hakerów. Sformułowano nawet pojęcie "hakowania patriotycznego". Wojskowy "Dziennik Armii Wyzwoleńczej" zachęcał młodych ludzi do potyczek z ekspertami bezpieczeństwa sieciowego innych państw. Na hakowanie podmiotów obcych przymykano oczy natomiast hakowanie sieci chińskich uważano za naganne i przykładnie karano. Najlepszych hakerów ściągano do "sieciowych oddziałów szturmowych", które prowadzą operacje ofensywne w cyberprzestrzeni. Cyberkomanda dzielą się na trzy kategorie:
• specjalistyczne wojskowe oddziały operacyjne prowadzące ataki w sieci i organizujące obronę chińskiej infrastruktury sieciowej,
• siły autoryzowane przez Ludową Armię Wyzwoleńczą, ale złożone z personelu podlegającego resortom bezpieczeństwa państwowego i bezpieczeństwa publicznego oraz innym instytucjom państwowym,
• siły pozarządowe, czyli prywatne firmy zajmujące się bezpieczeństwem sieciowym, grupy hakerskie, itp. organizacje, które w razie potrzeby mogą być mobilizowane do prowadzenia cyberwojny.
Jeśli nawet firmy Huawei i ZTE nie są bezpośrednio powiązane z siłami zbrojnymi, to z definicji doktryny zaliczają się do kategorii podmiotów autoryzowanych z racji obecności państwowego kapitału. Fakt ten ma istotne znaczenie, bowiem cyberwojna opiera się na ludzkich umiejętnościach, talencie i wiedzy. Dostęp w dowolnym momencie do cywilnych zasobów zwiększa niepomiernie możliwości struktur wojskowych. Ponadto wielu doświadczonych specjalistów pracuje w zagranicznych przedstawicielstwach chińskich podmiotów gospodarczych, co siły zbrojne mogą w razie potrzeby wykorzystać do własnych operacji. Na przykład do tak zwanych "działań graniczących z wojną" lub do "ostrzegawczych ataków informacyjnych", które wpisano do "zintegrowanej strategii odstraszania" razem z potencjałem nuklearnym, konwencjonalnymi pociskami dalekiego zasięgu oraz operacjami w przestrzeni kosmicznej.
W opinii Trzeciego Zarządu chińskiego Sztabu Generalnego, który prowadzi radio i cyber wywiad, w infosferze toczy się zażarta walka pomiędzy czołowymi mocarstwami, które starają się przejąć strategiczną kontrolę nad sieciami komputerowymi obsługującymi gospodarkę, administrację i siły zbrojne poszczególnych państw. Według dowództwa Trzeciego Zarządu powodzenie dalekosiężnych planów budowania potęgi Chin wymaga skrupulatnego monitorowania tych sieci. Swoistego permanentnego cyber-rekonesansu stanowiącego fundament "sieciowej dominacji" na wypadek konfliktu. Nie ma zaś lepszego sposobu szybkiego i skrytego przeprowadzenia cyber-penetracji jak zdalna kontrola urządzeń obsługujących sieć.
Rafał Brzeski

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 01.07.2020 23:49
Komentarze
Stowarzyszenie handlu: Polska czwartym co do wielkości rynkiem zbytu dla Niemiec
13.05.2026 19:43

Komentarzy: 0
Polska umacnia swoją pozycję jako czwarty co do wielkości rynek zbytu dla Niemiec, wyprzedzając Chiny - powiedział wiceszef Komisji Wschodniej Niemieckiej Gospodarki Philipp Haussmann, cytowany przez agencję Reutera. W pierwszym kwartale br. niemiecki handel z krajami Europy Wschodniej wzrósł o 3,5 proc.
Czytaj więcej
Trump już w Chinach. Świat czeka na rozmowy USA i Pekinu
13.05.2026 15:32

Komentarzy: 0
Prezydent USA Donald Trump przybył w środę do Pekinu z pierwszą wizytą w Chinach od 2017 roku. Wśród spodziewanych tematów jego rozmów z przewodniczącym ChRL Xi Jinpingiem są napięte relacje handlowe, wojna USA z Iranem i kwestia Tajwanu.
Czytaj więcej
Trump leci do Chin. Ekspert wskazuje najważniejsze tematy rozmów
13.05.2026 10:36

Komentarzy: 0
Rozpoczynającą się w środę wizyta prezydenta USA Donalda Trumpa w Chinach zdominuje handel i kwestia Tajwanu – ocenił w rozmowie z PAP ekspert ds. polityki chińskiej dr Adrian Brona. W jego opinii podczas rozmów Trumpa z przywódcą Chin Xi Jinpingiem wojna w Iranie będzie miała drugorzędne znaczenie.
Czytaj więcej
Trump leci do Pekinu. Zapowiada kluczowe rozmowy o Tajwanie
11.05.2026 22:39

Komentarzy: 0
Donald Trump zapowiedział, że podczas wizyty w Pekinie będzie rozmawiał z Xi Jinpingiem o dalszej sprzedaży amerykańskiej broni dla Tajwanu. Prezydent USA przekonywał jednocześnie, że dopóki pozostaje w Białym Domu, Chiny nie zdecydują się na przejęcie wyspy.
Czytaj więcej
Kto zyskuje, a kto traci na wojnie w Iranie?
11.05.2026 10:49

Komentarzy: 0
Amerykańsko-izraelska inwazja na Iran z każdym kolejnym tygodniem swojego trwania w coraz większy i trwalszy sposób wpływa na kształt naszego świata. Wielu medialnym opisom umyka wieloaspektowość i ogrom powiązań ujawnianych przez tę wojnę. Pragnąc nie popaść w podobną pułapkę, celowo zawężę przedmiot rozważań tego artykułu. Pozostawiając na boku motywacje i cele wojny, kwestie humanitarne, problematykę prawa międzynarodowego czy przesunięć w relacjach dyplomatycznych i sojuszach, skupię się jedynie na konsekwencjach ekonomicznych dla różnych globalnych aktorów.
Czytaj więcej