Szukaj
Konto

Tragiczny finał wycieczki w Tatry. 6-latek zginął na parkingu w Zakopanem

Kogut policyjnego radiowozu
Źródło: Pixabay | Autor: AndrzejRembowski | Licencja: Licencja Pixabay | Policja
Miała być wspólna wycieczka w Tatry i spokojny powrót do domu. Chwilę po zejściu z gór na prywatnym parkingu w Zakopanem doszło jednak do dramatu, który na zawsze zmieni życie dwóch rodzin. 6-letni chłopiec został śmiertelnie potrącony przez samochód prowadzony przez znajomego jego rodziców.
Co musisz wiedzieć:
  • Do tragedii doszło na parkingu na osiedlu Cyrhla w Zakopanem.
  • 53-letni kierowca był trzeźwy.
  • Prokuratura prowadzi śledztwo ws. śmiertelnego wypadku.

Tragiczny finał rodzinnego wyjazdu

Do tragedii doszło w niedzielę, 10 maja, około godz. 18 na prywatnym parkingu na osiedlu Cyrhla w Zakopanem. Jak ustalił „Fakt”, na miejscu znajdowały się dwie zaprzyjaźnione rodziny, które wspólnie przyjechały w Tatry na górską wycieczkę.

Wszyscy właśnie wrócili z trasy i przygotowywali się do wyjazdu do domu. Dorośli przebierali buty oraz pakowali rzeczy do samochodów.

Jak przekazała „Faktowi” prokurator Aneta Hładki, szefowa Prokuratury Rejonowej w Zakopanem, matka chłopca stała przy bagażniku auta, a ojciec również zmieniał obuwie. W tym czasie 6-latek siedział przed maską samochodu swoich rodziców.

 

Kierowca nie zauważył dziecka

Obok zaparkowany był samochód należący do znajomych rodziny. Za kierownicą siedział 53-letni mężczyzna, który wykonywał manewr zawracania.

53-letni mężczyzna ruszył swoim samochodem do przodu, nie widział dziecka znajdującego się przed pojazdem. Nie zauważył chłopca i najechał na niego

 – relacjonowała prokurator Aneta Hładki.

Chłopiec odniósł bardzo ciężkie obrażenia. Na miejsce natychmiast wezwano pomoc, a dziecko zostało przewiezione do szpitala. Mimo wysiłków lekarzy życia 6-latka nie udało się uratować. Chłopiec zmarł jeszcze tego samego dnia.

 

Kierowca był trzeźwy

Na miejscu tragedii pracowali policjanci pod nadzorem prokuratora. Jak poinformowała prokurator Hładki, kierowca był trzeźwy. 

Badanie alkomatem wykazało, że nie znajdował się pod wpływem alkoholu, a dodatkowo pobrano mu krew do badań toksykologicznych pod kątem obecności środków odurzających lub substancji mogących wpływać na zdolności psychomotoryczne

 – przekazała prokurator.

Śledczy zaznaczyli również, że nie było podstaw do zatrzymania kierującego ani odebrania mu prawa jazdy.

 

Prokuratura prowadzi śledztwo

Prokuratura Rejonowa w Zakopanem wszczęła śledztwo z art. 177 §2 kodeksu karnego, dotyczącego spowodowania wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym.

Ciało dziecka zostało zabezpieczone do sekcji zwłok, którą ma przeprowadzić Zakład Medycyny Sądowej w Krakowie.

Jak ustalił „Fakt”, rodzice zmarłego chłopca przyjechali do Zakopanego tylko ze swoim 6-letnim synem. 53-letni kierowca był na wyjeździe razem z żoną.

Śmierć dziecka zawsze jest dramatem, ale w takiej sytuacji, do której doszło w Zakopanem w gronie znajomych, to tragedia dla obu rodzin

– podkreśliła prokurator Aneta Hładki.

Śledztwo w sprawie tragedii trwa. Prokuratura czeka na wyniki sekcji zwłok.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 11.05.2026 15:51
Źródło: fakt