Sprawiedliwość po stronie działacza pro-life

- Działanie obrońcy życia mieściło się w granicach wolności wypowiedzi, gwarantowanej zarówno przez Konstytucję, jak i Europejską Konwencję Praw Człowieka. Użycie nagłośnienia w miejscu, gdzie odbywają się nieustanie różnego rodzaju happeningi, koncerty czy zgromadzenia nie można uznać za wybryk. (…) Co więcej, przepisy Prawa o ochronie środowiska wyraźnie zezwalają na używanie nagłośnienia na publicznie dostępnych terenach miast, o ile odbywa się to w ramach legalnego zgromadzenia. Tak było w tym przypadku - wyjaśnia mec. Kacper Chołody, prawnik z Programu Interwencji Procesowej Ordo Iuris, obrońca działacza pro-life, cytowany w komunikacie.
Na jednym ze stołecznych rond zostało zorganizowane legalne zgromadzenie, w trakcie którego zbierano podpisy pod obywatelską inicjatywą obywatelską "Stop Aborcji". Oskarżony działacz pro-life zachęcając przechodniów do złożenia podpisów używał nagłośnienia. Sąd uznał, że przysługiwało mu do tego prawo w ramach prawa do wypowiedzi. Ponieważ zgromadzenie było cykliczne i odbywało się w jednym z najgłośniejszych miejsc w Warszawie, dlatego nie można wymagać, aby zgromadzenie to odznaczało się niskim natężeniem hałasu.
I.K.

Adam Borowski trafi do więzienia. "System Tuska przekracza kolejną granicę"
Skandal w Krakowie. Sąd i urząd ujawniły dane dziecka – ofiary pedofila
Prokuratura chciała zablokować majątek Ziobry. Sąd uchylił decyzję
Skazana na 6 lat działaczka KO z Kłodzka: „Czuję się ofiarą”. Szokujące słowa po wyroku
NSA zdecydował ws. "małżeństw jednopłciowych". Ekspert: W składzie orzekał "neosędzia"




