Szukaj
Konto

Śmigłowce z wątkiem wschodnim. Czy pomysł ministra Macierewicza ma jakiekolwiek szanse?

25.10.2016 13:58
By Andrzej Łuczak, woochuck@onet.eu - Praca własna
Źródło: CC BY 3.0, Wikimedia Commons
Komentarzy: 0
Decyzja o rezygnacji z zakupu przez polską armię śmigłowców wielozadaniowych Caracal wciąż wywołuje żywe echa. Ministerstwo Obrony Narodowej ogłosiło decyzję o kupnie w szybkim trybie śmigłowców ze względu na pilne potrzeby operacyjne wojska. Pojawiła się także informacja o wspólnym przedsięwzięciu polsko-ukraińskim.
16 października na antenie Telewizji Trwam, a następnie w wywiadzie dla jednego z ogólnopolskich tygodników Antoni Macierewicz zapowiedział budowę polsko-ukraińskiego śmigłowca, który miałby szansę stać się podstawowym sprzętem nie tylko Wojska Polskiego, lecz i innych państw Europy Środkowo-Wschodniej. Czy istnieją szanse na realizację tego pomysłu?

Zacząć należy od kwestii zasadniczej - budowa od podstaw nowego śmigłowca wielozadaniowego w oparciu o przemysł polski i ukraiński nie wchodzi w rachubę. Nie mamy obecnie polskich firm (mowa tu o własności, nie lokalizacji), które mogłyby podjąć się skonstruowania zupełnie nowej maszyny na światowym poziomie. W zakładach w Mielcu nigdy nie projektowano helikopterów. Wojskowe Zakłady Lotnicze w Łodzi nie mają nawet biura konstrukcyjnego. Pierwszą możliwością kooperacji z Ukraińcami byłoby natomiast wykorzystanie silników z tego kraju przy remontach i modernizacji używanych przez naszą armię helikopterów produkcji radzieckiej - Mi 8, Mi 17 i Mi 24. Istnieje także możliwość kooperacji polsko-ukraińskiej w dziedzinie śmigłowców, która może dać wymierne i bardzo ciekawe efekty. Mowa o PZL Świdnik i zakładach Motor Sicz w Zaporożu - a dotyczy ona produkowanego (i zaprojektowanego od podstaw w Świdniku) śmigłowca W3 Sokół.
Sokół to konstrukcja z przełomu lat 70. i 80. ubiegłego wieku (jest zatem na przykład dużo młodszy od Black Hawka i Caracala). Śmigłowiec wszedł do służby w Wojsku Polskim na początku lat 90. i generalnie uznawany jest za maszynę udaną - jednak jego główną bolączką (która dała znać o sobie szczególnie w warunkach służby w tropikach i rejonach wysokogórskich) jest zbyt słaby silnik. Sokoły napędzane są bowiem dwoma motorami PZL 10W - czyli licencyjną wersją rosyjskich TWD 10 skonstruowanych w 1970 roku.

Leszek Masierak

Cały artykuł dostępny w najnowszym (44/2016) numerze "TS". Dostępny także w wersji cyfrowej tutaj.
Komentarzy: 0
Data publikacji: 25.10.2016 13:58