SAFE. Z ziemi tuskiej do Polski

- Spór dotyczy programu SAFE i sposobu finansowania obronności. Krytycy wskazują, że warunki unijnego mechanizmu mogą być zmienne i trudne do precyzyjnego oszacowania, m.in. ze względu na kursy walut, sytuację rynkową i decyzje instytucji UE.
- Według prezesa Adam Glapiński w rezerwach Narodowy Bank Polski znajduje się ok. 197 mld zł niezrealizowanego zysku ze wzrostu cen złota, który - zdaniem autora - mógłby zostać wykorzystany na finansowanie obronności.
- Artykuł wpisuje się w szerszy spór polityczny wokół rządu Donald Tusk i polityki finansowej państwa, wskazując na różnicę między korzystaniem z instrumentów unijnych a wykorzystaniem krajowych rezerw finansowych.
Co gorsza: nie ma kto nawet rozliczyć i kogo w Brukseli, gdybyśmy zgodzili się na pożyczkę, a jej warunki okazały się inne od obiecanych. Polityków krajowych można, ale kogo w UE i jak? A nie jest też możliwe podać prawdziwych konkretów, bo zmiennych jest za wiele. Kurs euro, zgoda, niezgoda co pół roku na listę zakupową, ich wysokość, stawki w zależności od sytuacji w regionie i na świecie, zawirowania polityczne, warunkowość. Masa rzeczy, a po drugiej stronie polski NBP. Komu łatwiej zaufać? Odpowiedź wydaje się prosta, ale nie dla fanów tej władzy, bo ona z prof. Adama Glapińskiego zrobiła "czarnego luda", którego nie udało się owszem postawić przed Trybunałem Stanu (absurdalne zarzuty z kampanii wyborczej), ale udało się za to zohydzić.
197 miliardów niezrealizowanego przychodu
A tymczasem, w cieniu politycznej burzy, w rezerwach NBP leży złoto - 197 miliardów złotych niezrealizowanego przychodu, jak wskazał sam prezes. To efekt zwyżek cen kruszcu i wcześniejszych decyzji o jego masowym skupie. Nie przewidywano, że złoto aż tak zdrożeje, ale skoro tak się stało, ten kapitał można wykorzystać "na rzecz obronności kraju i szybkiej budowy sił zbrojnych". I tu zaczyna się fascynująca przewaga Polski nad wszelkimi kalkulacjami Brukseli: środki są, legalnie, na miejscu, gotowe do użycia, pod pełną kontrolą krajowego banku centralnego.
NBP nie musi pytać ani Brukseli, ani nikogo innego. Autonomia zarządu w zarządzaniu rezerwami walutowymi i złotem jest pełna. Możemy sprzedawać złoto w Londynie po najlepszej cenie i natychmiast przeznaczyć nadwyżkę na zbrojenia. To realny, dostępny fundusz, który nie zależy od zmiennych politycznych, od decyzji Komisji Europejskiej ani od kaskady warunkowości. I to właśnie pokazuje, że państwowa racja stanu nie zawsze wymaga zagranicznego pożyczkodawcy.
Z ziemi tuskiej do Polski
Z ziemi tuskiej do Polski - od rozmów o SAFE w Brukseli po decyzje o złocie w Warszawie - różnica jest nie tylko w kilometrach, ale i w sile kontroli nad tym, co faktycznie decyduje o bezpieczeństwie kraju. Można więc dyskutować, spierać się, domagać kalkulacji od polityków i urzędników europejskich, ale jeśli chodzi o faktyczne instrumenty finansowe, to krajowy bank centralny ma w rękach najbardziej namacalny klucz: złoto. I nie trzeba do niego pożyczki ani prezydenckiego SAFE 0%, żeby wykorzystać jego potencjał.
Prezes BGK: Spółka „Chrobry” ma zainwestować miliardy w firmy związane z obronnością

Akrobacje pod kopułą politycznego cyrku
„Katyń to potężny głos zamilkłych chórów”. Zobacz iluminację na fasadzie Pałacu Prezydenckiego
Będzie postępowanie karne wobec doradców prezydenta Nawrockiego. Decyzja Waldemara Żurka

Prezydent Karol Nawrocki ułaskawił Weronikę Krawczyk. Jest komunikat


