Potężny pożar w Puszczy Solskiej. Nowe informacje

Pożar w powiecie biłgorajskim wybuchł we wtorek po południu w Puszczy Solskiej na Lubelszczyźnie. W trakcie akcji rozbił się samolot gaśniczy dromader, w wyniku czego zginął pilot maszyny.
Na porannym briefingu prasowym w Osuchach (pow. biłgorajski) wiceminister Leśniakiewicz poinformował, że akcja ratownicza jest nadal realizowana. -
Mimo, że warunki atmosferyczne nam sprzyjają, nie oznacza to wcale, że mamy zakończone działania ratownicze
– zaznaczył.
Po porannym rozpoznaniu terenu z użyciem dronów stwierdzono, że nadal są zarzewia ognia, które są ukryte ze względu na tereny torfowe. Z przekazanych danych wynika, że teren jest na razie zawilgocony, a nie zmoczony.
Mamy ograniczone obszary pożarowe, nie mniej jednak działania ratownicze będą nadal realizowane
– dodał Leśniakiewicz.
Ocenił, że po poprawie warunków atmosferycznych „na pewno jeszcze zagrożenie będzie funkcjonowało w tym miejscu, dlatego straż pożarna będzie do końca”. - Każde miejsce musi być spenetrowane przez strażaków, sprawdzone, wodą zalane. Jeszcze wiele, wiele godzin przed nami – zastrzegł.
Pięć odcinków bojowych
Dowódca operacji zastępca Komendanta Głównego PSP nadbryg. Sławomir Sierpatowski powiedział, że teren działań strażaków jest podzielony na pięć odcinków bojowych. Jak wskazał, najtrudniejsza sytuacja jest obecnie na drugim odcinku, w południowej części pożarzyska, na miejscach torfowych, gdzie jest bardzo dużo zarzewi ognia. - Korzenie pod drzewami są powypalane, więc jest ryzyko kładzenia się drzew w trakcie prowadzenia naszych działań – zaznaczył Sierpatowski.
Na pierwszym odcinku - usytuowanym w środkowej części terenu objętego pożarem – strażacy monitorują sytuację, w nocy przelewali wodą miejsca zarzewi wskazywane przez drony wyposażone w sprzęt termowizyjny. Podobnie jest na odcinku trzecim, w okolicy drogi wojewódzkiej 849.
Sierpatowski powiedział, że na odcinku czwartym - od strony miejscowości Józefów, sytuacja jest już najlepiej opanowana. - Piąty odcinek, wschodnia część terenu (…) tam budujemy magistralę wodną, żeby się zabezpieczyć na wypadek zmiany warunków pogodowych, czyli jeżeli pojawiłyby się większe podmuchy wiatru, rozpaliłyby się te zarzewia, to żebyśmy mieli przygotowaną infrastrukturę do natychmiastowego ich gaszenia- powiedział.
Pytany o użycie śmigłowców Sierpatowski powiedział, że obecnie nie jest to możliwe ze względu na zbyt niską podstawę chmur. Decyzja o tym, czy jeszcze będą używane, zapadnie po następnej naradzie sztabu.
W tej chwili wykonujemy obloty dronami i sprawdzamy, jaka jest temperatura tej ściółki
- dodał.
W ocenie Sierpatowskiego dogaszanie pogorzeliska może potrwać około tygodnia. – Będziemy kwartał po kwartale przeglądać, weryfikować i jeśli pożar będzie na tym terenie ugaszony, będziemy to przekazywali Lasom Państwowym – zaznaczył.
W sumie dotychczas w akcję gaśniczą zaangażowano ponad 800 strażaków z PSP i OSP i 213 pojazdów pożarniczych.
Komentarze
Komunikat w związku z pożarem pod Wołominem

Płonie las pod Warszawą. Widoczny z miasta pożar wymknął się spod kontroli




