Szukaj
Konto

Polski sąd, odrzucając wniosek o ekstradycję Wołodymyra Ż., „zgruzował” niemiecki wymiar sprawiedliwości

17.10.2025 16:14
Sędzia Dariusz Łubowski
Źródło: PAP/Rafał Guz
Komentarzy: 0
W piątek polski sąd odmówił wydania Niemcom Wołodymyra Żurawlowa, Ukraińca podejrzanego o wysadzenie gazociągów Nord Stream. Decyzja warszawskiego sądu i jej uzasadnienie odbiły się głośnym echem — sędzia Dariusz Łubowski wskazywał na argumenty obrony, że niemiecki wymiar sprawiedliwości jest „upolityczniony”, ponieważ tamtejszych sędziów mianują politycy. W sieci już pojawiły się gorące komentarze.
Co musisz wiedzieć
  • Sąd Okręgowy w Warszawie odmówił Niemcom wydania Wołodymyra Żurawlowa, podejrzanego o wysadzenie gazociągów Nord Stream, oraz uchylił jego areszt.
  • Sędzia Dariusz Łubowski w uzasadnieniu przywoływał argumenty obrony, że niemiecki wymiar sprawiedliwości jest "upolityczniony", ponieważ sędziowie w Niemczech są mianowani i awansowani przez polityków.
  • Decyzja sądu wywołała lawinę komentarzy.

 

Uzasadnienie sądu

W piątek Sąd Okręgowy w Warszawie odmówił wydania niemieckim władzom Wołodymyra Żurawlowa, a także uchylił środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania i nakazał jego niezwłoczne zwolnienie. Mężczyzna był poszukiwany europejskim nakazem aresztowania jako podejrzany o wysadzenie gazociągów Nord Stream.

Sędzia przedstawił bardzo ciekawe uzasadnienie swojej decyzji. Przypomniał, że obrona Wołodymyra Żurawlowa obszernie podnosiła zarzuty wobec niemieckiego wymiaru sprawiedliwości, wskazując, że istnieje bezwzględna przeszkoda do wykonania ENA.

Podnosiła, że ewentualne wydanie ściganego do Niemiec naruszałoby prawa i wolności człowieka. Zdaniem obrony miałoby to wynikać z politycznego kontekstu tej sprawy i głębokiego upolitycznienia sądów niemieckich. Pełnej zależności sędziów niemieckich, czyli władzy wykonawczej od polityków. Jako przykład całkowitego upolitycznienia niemieckiego sądownictwa obrona wskazała, że sędziowie są w Niemczech mianowani i awansowani przez polityków. Obsadzenie sądów niemieckich, a przede wszystkim sądów federalnych następuje działaczami partyjnymi

- mówił sędzia w uzasadnieniu swojej decyzji.

Komentarze w sieci

Uzasadnienie sędziego mocno skomentował były wiceszef MS Sebastian Kaleta.

TO JEST GRUBE! 🔴 Sędzia Dariusz Łubowski odmawia Niemcom wydania Ukraińca, ponieważ niemieccy sędziowie powoływani są wyłącznie przez polityków, a zatem nie spełniają standardów TSUE, jeśli chodzi o ENA! Zatem, jeśli UE ma problem z sądownictwem jakiegokolwiek państwa, niech zajmie się Niemcami 😂

- pisze Sebastian Kaleta.

Coś pięknego i niesamowitego. Sąd odrzucając wniosek o ekstradycję Wołodymyra Ż. do Niemiec, przywołuje argumenty obrony. A mianowicie, sędziowie sądów federalnych w Niemczech są działaczami partyjnymi. Mocne. Będzie głośno o tej argumentacji. Pozostaje tylko pytanie. Co zatem z niemieckim KPO? Przecież pierwsze unijne przykazanie. Praworządność

- komentuje publicysta Piotr Woźniak.

Uzasadnienie wyroku miażdżące dla Niemców

- wskazuje europoseł Michał Dworczyk.

Sprawa Wołodymyra Żurawlowa

W piątek w Sądzie Okręgowym w Warszawie odbyło się posiedzenie, na którym rozstrzygnięto, czy wydać stronie niemieckiej Wołodymyra Żurawlowa (jest zgoda na publikację pełnych danych i wizerunku - PAP), podejrzanego o wysadzenie gazociągu Nord Stream. Mężczyzna był poszukiwany europejskim nakazem aresztowania wydanym przez służby niemieckie.

Sąd postanowił odmówić władzom niemieckim wydania Wołodymyra Żurawlowa, a także uchylić środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania i nakazać jego niezwłoczne zwolnienie. - Po pierwsze, jest pan wolny - powiedział do ściganego sędzia Dariusz Łubowski.

Następnie zaznaczył, że wniosek władz niemieckich o wydanie mężczyzny nie zasługuje na uwzględnienie. Podkreślił, że przedmiotem postępowania nie było ustalenie, czy mężczyzna dopuścił się zarzucanego mu przez stronę niemiecką czynu, a jedynie, czy czyn ten może stanowić podstawę do wykonania europejskiego nakazu aresztowania.

- Sąd polski nie dysponuje w tej sprawie żadnymi dowodami, albowiem strona niemiecka przesłała jedynie bardzo ogólne informacje - dodał.

Sędzia Łubowski w ustnym uzasadnieniu podkreślił, że nie ma jurysdykcji w zakresie ustalenia, czy to Żurawlow był sprawcą wysadzenia gazociągu Nord Stream. Wskazał, że sąd polski jest jednak zobowiązany zbadać, czy w sprawie zachodzą przeszkody do wydania ściganego władzom niemieckim.

Zniszczenie gazociągów Nord Stream

Do zniszczenia trzech z czterech nitek gazociągów Nord Stream 1 i Nord Stream 2 doszło 26 września 2022 roku, ponad siedem miesięcy po rozpoczęciu pełnoskalowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Wybuchy miały miejsce na głębokości około 80 metrów, na dnie Morza Bałtyckiego.

Niemcy prowadzą od tamtej pory własne śledztwo, w którym wskazują m.in. na możliwość udziału osób pochodzących z Ukrainy. 49-letni Wołodymyr Żurawlow utrzymuje, że nie miał nic wspólnego z atakiem, twierdząc, że w czasie eksplozji przebywał na terytorium Ukrainy.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 17.10.2025 16:14
Źródło: x.com / PAP / opracowanie własne