Szukaj
Konto

Polska może zablokować budżet UE. W tle spór o ETS i weto prezydenta

flagi uE przed PE
Źródło: pexels | Autor: Tim Diercks | Licencja: pexels | Unia Europejska zdj. ilustr.
Polska może stracić ponad miliard euro rocznie z wpływów z systemu ETS, jeśli wejdzie w życie propozycja Komisji Europejskiej. Bruksela chce przeznaczać część dochodów ze sprzedaży uprawnień do emisji CO₂ na finansowanie wspólnego budżetu UE. Warszawa nie zamierza się na to zgodzić i, jak wynika z nieoficjalnych informacji RMF FM, jest gotowa sięgnąć po weto.
Co musisz wiedzieć:
  • Polska sprzeciwia się przekazywaniu 30 proc. wpływów z ETS do budżetu UE.

  • Według szacunków oznaczałoby to około 1,14 mld euro rocznie mniej w polskiej kasie.

  • Warszawa nie wyklucza zablokowania unijnego budżetu na lata 2028-2034.

Bruksela chce miliardów z ETS. Polska grozi wetem

Komisja Europejska proponuje, aby 30 proc. dochodów ze sprzedaży uprawnień do emisji CO₂, które obecnie trafiają do budżetów państw członkowskich, zasilało bezpośrednio unijną kasę. Według wyliczeń KE nowe źródło finansowania przynosiłoby budżetowi UE średnio 9,6 mld euro rocznie w latach 2028-2034. Dla Polski oznaczałoby to utratę znacznej części dotychczasowych wpływów z ETS. Przy założeniu, że roczne dochody z aukcji uprawnień do emisji CO₂ wynoszą 3,8 mld euro, przekazanie 30 proc. tej kwoty do Brukseli oznaczałoby około 1,14 mld euro rocznie mniej w krajowym systemie finansowania.

Jak wynika z nieoficjalnych informacji RMF FM, polski rząd jest gotowy zablokować unijny budżet na lata 2028-2034, jeśli dochody z ETS miałyby stać się jednym ze źródeł jego finansowania. Spór o pieniądze ma być jednym z tematów szczytu UE w Brukseli pod koniec tygodnia. Na tym etapie nie przewiduje się jednak podjęcia ostatecznych decyzji.

 

Polska odrzuca propozycję kompromisu

Prezydencja irlandzka przedstawiła w sobotę propozycję złagodzenia nowych zasad. Zakłada ona stopniowe dochodzenie do pełnej, 30-procentowej stawki przekazywania dochodów z ETS w przypadku państw korzystających z Funduszu Modernizacyjnego, który wspiera transformację energetyczną. Warszawa nie zamierza jednak zaakceptować również takiego rozwiązania.

"Jesteśmy na nie. Kropka" - przekazał RMF FM jeden z wysokich rangą polskich dyplomatów. Jeszcze bardziej stanowczo wypowiedział się inny rozmówca rozgłośni z polskiego rządu. "Jeżeli w Brukseli nie rozumieją jeszcze naszego sprzeciwu, to mogą się zdziwić, gdy zablokujemy budżet" - powiedział RMF FM.

Polska nie chce oddawać pieniędzy z ETS

Polski rząd od dłuższego czasu sprzeciwia się pomysłowi finansowania unijnego budżetu z dochodów pochodzących z ETS. Takie stanowisko przedstawia zarówno w dokumentach kierowanych do Sejmu, jak i podczas spotkań unijnych ambasadorów oraz posiedzeń rad ministerialnych UE. Sprzeciw Warszawy wynika przede wszystkim z obaw o nierównomierne rozłożenie kosztów pomiędzy państwa członkowskie. Polska, której energetyka nadal w znacznym stopniu opiera się na węglu, już teraz ponosi wysokie koszty transformacji energetycznej.

Dodatkowe obciążenie w postaci przekazywania części dochodów z ETS do wspólnego budżetu UE oznaczałoby ograniczenie środków pozostających w kraju. "Nie chcemy, by dochody z ETS trafiały do unijnego budżetu" - mówił niedawno w rozmowie z RMF FM wiceminister spraw zagranicznych Ignacy Niemczycki.

Wiceminister tłumaczył, że proponowane rozwiązanie może doprowadzić do sytuacji, w której państwa mniej zamożne poniosą relatywnie większy ciężar finansowy niż bogatsze kraje Unii. Sam system ETS pozostaje w Polsce przedmiotem krytyki ze względu na jego wpływ na ceny energii. Szacuje się, że koszty pośrednio związane z ETS odpowiadają za około 16 proc. końcowej ceny prądu na rachunku gospodarstwa domowego.

 

Polska może zablokować decyzję. Ważna rola prezydenta Nawrockiego

Wprowadzenie nowych źródeł finansowania budżetu UE wymaga jednomyślnej zgody wszystkich państw członkowskich. Oznacza to, że Polska ma możliwość zablokowania porozumienia. Co więcej, decyzja dotycząca nowych zasobów własnych Unii musi zostać zatwierdzona przez wszystkie państwa zgodnie z ich krajowymi procedurami konstytucyjnymi.

W Polsce konieczna jest tzw. duża ratyfikacja. Odpowiednia ustawa musi zostać przyjęta przez Sejm i Senat, a następnie podpisana przez prezydenta. To dodatkowa przeszkoda dla unijnych planów, ponieważ prezydent Karol Nawrocki należy do zdecydowanych krytyków systemu ETS. "Unia Europejska powinna rozpocząć drogę wychodzenia z ETS" - mówił prezydent, wskazując, że system ten jest jedną z głównych przyczyn wysokich rachunków za energię oraz wycofywania się przemysłu z Europy. Oznacza to, że nawet ewentualne porozumienie na szczeblu unijnym nie przesądzałoby jeszcze o przyjęciu nowych zasad finansowania budżetu UE przez Polskę. Ostateczna decyzja wymagałaby również przejścia krajowej procedury ratyfikacyjnej.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 13.10.2026 07:18
Źródło: rmf