Szukaj
Konto

Ponad 100 firm pisze do KE ws. dekarbonizacji. Ostrzegają przed zamykaniem fabryk

Ursula von der Leyen przemawia w Parlamencie Europejskim
Źródło: EC - Audiovisual Service | Autor: Dati Bendo | Licencja: European Union , 2026 | Ursula von der Leyen przemawia w Parlamencie Europejskim
Ponad 100 europejskich przedsiębiorstw wystosowało wspólny apel do Komisji Europejskiej w sprawie planowanej reformy unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2 (ETS). Firmy ostrzegają, że nowe regulacje mogą doprowadzić do dalszego wzrostu kosztów produkcji, ograniczenia inwestycji, a nawet zamykania zakładów przemysłowych. Jak informuje agencja Reuters, wśród sygnatariuszy dokumentu znalazły się największe europejskie koncerny chemiczne i stalowe.
Co musisz wiedzieć:
  • Ponad 100 europejskich przedsiębiorstw zaapelowało do Komisji Europejskiej o zmianę proponowanej reformy systemu ETS.
  • Firmy ostrzegają przed zamykaniem fabryk i przenoszeniem produkcji poza Unię Europejską.
  • Wśród sygnatariuszy są duże koncerny, m.in. Covestro, Evonik, Wacker Chemie, Voestalpine oraz stalowa część Thyssenkrupp.
  • Przemysł sprzeciwia się uzależnianiu bezpłatnych uprawnień do emisji od zobowiązań do inwestowania w dekarbonizację.
    Parlament Europejski ma głosować nad reformą w grudniu 2026 roku.

Europejski przemysł pisze do KE. Ponad 100 firm bije na alarm

Europejskie przedsiębiorstwa coraz głośniej ostrzegają przed konsekwencjami polityki klimatycznej Unii Europejskiej dla konkurencyjności przemysłu. Jak informuje portal DoRzeczy.pl, powołując się na agencję Reuters, ponad 100 firm wystosowało wspólny list do Komisji Europejskiej, w którym wyraziło poważne zaniepokojenie proponowaną reformą systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2. Wśród sygnatariuszy dokumentu znaleźli się przedstawiciele branż szczególnie uzależnionych od dostępu do taniej energii. Są to między innymi koncerny chemiczne Covestro, Evonik i Wacker Chemie, a także producenci stali Voestalpine oraz Thyssenkrupp.

Przedsiębiorstwa podkreślają, że już obecnie zmagają się z wysokimi kosztami energii, presją ze strony zagranicznych konkurentów i coraz trudniejszymi warunkami inwestycyjnymi. W ich ocenie dodatkowe obciążenia związane z reformą ETS mogą jeszcze bardziej pogorszyć sytuację europejskiej gospodarki.

„Chcemy inwestować i nadal produkować w Europie”

Autorzy listu zaznaczają, że nie sprzeciwiają się samej idei ograniczania emisji CO2. Ich zdaniem transformacja przemysłowa musi jednak uwzględniać realia gospodarcze.

Europejski przemysł energochłonny stoi w obliczu silnej presji konkurencyjnej, wysokich kosztów energii i coraz trudniejszego otoczenia inwestycyjnego

– wskazują przedsiębiorcy w liście cytowanym przez Reutersa.

Jednocześnie podkreślają, że chcą przeprowadzać transformację i utrzymać produkcję na terenie Unii Europejskiej.

Nasz wspólny cel jest jednak jasny: chcemy dekarbonizować produkcję, inwestować i nadal produkować w Europie

– czytamy w dokumencie.

Firmy wskazują, że samo nakładanie kolejnych obowiązków nie wystarczy do przeprowadzenia kosztownej modernizacji przemysłu. Ich zdaniem niezbędne są konkurencyjne ceny energii, odpowiednia infrastruktura oraz rzeczywisty popyt na produkty niskoemisyjne.

Przedsiębiorcy ostrzegają przed zamykaniem zakładów

Jednym z najpoważniejszych zagrożeń wskazywanych przez sygnatariuszy listu jest możliwość dalszego ograniczania produkcji przemysłowej w Europie. Firmy obawiają się, że proponowane regulacje podniosą koszty działalności szybciej, niż przedsiębiorstwa będą w stanie wdrożyć nowe technologie. Jak podaje Reuters, autorzy apelu ostrzegają, że utrzymanie reformy w obecnym kształcie może „zwiększyć koszty i przyspieszyć zamykanie zakładów produkcyjnych lub przenoszenie ich działalności za granicę”. Oznaczałoby to ryzyko przenoszenia produkcji do państw, w których przedsiębiorcy nie ponoszą porównywalnych kosztów emisji CO2.

Zjawisko to określane jest jako ucieczka emisji (carbon leakage). Polega na przenoszeniu działalności przemysłowej poza obszar objęty restrykcyjnymi regulacjami klimatycznymi. Przedsiębiorcy wskazują, że taki scenariusz mógłby osłabić europejską gospodarkę bez proporcjonalnego ograniczenia emisji w skali światowej.

Przemysł: Europa musi zapewnić warunki do inwestowania

W apelu przedsiębiorcy podkreślają, że są gotowi ponosić koszty transformacji, ale oczekują od instytucji unijnych rozwiązań, które pozwolą im zachować konkurencyjność na światowych rynkach.

Jesteśmy gotowi dokonać inwestycji niezbędnych do transformacji. Europa musi jednak zapewnić warunki, które umożliwią te inwestycje i uczynią je konkurencyjnymi, w tym konkurencyjne na skalę światową ceny energii, infrastrukturę i popyt na produkty niskoemisyjne

– napisano w liście cytowanym przez DoRzeczy.pl.

Autorzy dokumentu wskazują, że sama reforma systemu handlu emisjami nie rozwiąże problemów, z którymi mierzy się europejski przemysł.

Propozycja Komisji dotycząca systemu ETS nie może sama w sobie zapewnić takich ram

– podkreślają.

Podobne postulaty znalazły się we wspólnym stanowisku europejskich branż energochłonnych opublikowanym 4 listopada przez organizację Euromines. Przedstawiciele przemysłu wskazali w nim na konieczność utrzymania ochrony przed przenoszeniem produkcji poza UE, poprawy zasad przydziału uprawnień oraz przeznaczania większej części wpływów z ETS na modernizację europejskich zakładów.

Czym jest system ETS?

System ETS, czyli unijny system handlu uprawnieniami do emisji, jest jednym z podstawowych instrumentów polityki klimatycznej Unii Europejskiej. Obejmuje między innymi energetykę oraz wybrane gałęzie przemysłu, w tym produkcję stali, cementu i chemikaliów. Przedsiębiorstwa objęte systemem muszą rozliczać emisje gazów cieplarnianych, przedstawiając odpowiednią liczbę uprawnień. Część z nich może być przydzielana bezpłatnie, natomiast pozostałe firmy nabywają na rynku lub podczas aukcji. Mechanizm ma zachęcać do ograniczania emisji i inwestowania w mniej emisyjne technologie. Jednocześnie koszty związane z zakupem uprawnień wpływają na działalność przedsiębiorstw i mogą być przenoszone na ceny energii oraz produktów przemysłowych. To właśnie konsekwencje finansowe systemu stanowią jeden z głównych przedmiotów sporu między europejskimi przedsiębiorcami a instytucjami unijnymi.

Komisja Europejska chce zmienić zasady przyznawania bezpłatnych uprawnień do emisji CO2

Przedmiotem sporu jest konkretny projekt legislacyjny Komisji Europejskiej z 17 lipca 2026 roku – COM(2026) 616, dotyczący zmiany dyrektywy 2003/87/WE ustanawiającej unijny system handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) oraz przepisów o rezerwie stabilności rynkowej. Projekt przewiduje reformę zasad przyznawania bezpłatnych uprawnień do emisji przedsiębiorstwom przemysłowym. Komisja proponuje, aby od okresu rozliczeniowego rozpoczynającego się 1 stycznia 2031 roku otrzymywanie takich uprawnień zostało uzależnione od przygotowania i realizacji inwestycji ograniczających emisje na terenie Unii Europejskiej.

To istotna zmiana w stosunku do obecnego systemu, w którym wielkość bezpłatnego przydziału zależy przede wszystkim od poziomu produkcji, wskaźników emisyjności (benchmarków) oraz narażenia danej branży na konkurencję spoza UE.

Nowe warunki. 80 proc. uprawnień za plan, pozostałe 20 proc. za jego realizację

Zgodnie z projektem Komisji przedsiębiorstwo ubiegające się o bezpłatne uprawnienia musiałoby przygotować plan inwestycji w dekarbonizację na terenie Unii Europejskiej, określany jako Invest in EU decarbonisation plan. Plan miałby obejmować konkretne inwestycje, harmonogram ich realizacji oraz zakładane ograniczenie emisji. Dokument podlegałby weryfikacji i zatwierdzeniu przez właściwy organ.

Komisja proponuje następujący mechanizm:

  • 80 proc. bezpłatnych uprawnień przysługujących przedsiębiorstwu w danym pięcioletnim okresie byłoby przydzielane w rocznych transzach po zatwierdzeniu planu inwestycyjnego.
  • Pozostałe 20 proc. przedsiębiorstwo otrzymałoby dopiero po wykazaniu, że inwestycje zostały zrealizowane i doprowadziły do znaczącego ograniczenia emisji.
  • Wartość inwestycji w dekarbonizację na terenie UE musiałaby odpowiadać wartości ekonomicznej wszystkich bezpłatnych uprawnień przewidzianych dla zakładu w danym pięcioletnim okresie.
  • Przeniesienie objętej regulacją działalności poza Unię Europejską mogłoby skutkować obowiązkiem zwrotu wcześniej otrzymanych uprawnień.
  • Szczegółowe zasady kwalifikowania inwestycji, obliczania wartości uprawnień oraz ustalania, co stanowi znaczącą redukcję emisji, miałyby zostać doprecyzowane w aktach delegowanych Komisji.

 

Jakie obowiązki przedsiębiorstwa mają już dzisiaj?

Warto podkreślić, że obecny system ETS już zawiera warunki związane z poprawą efektywności energetycznej i ograniczaniem emisji. W okresie 2021–2030 bezpłatne uprawnienia przydzielane są przede wszystkim na podstawie unijnych wskaźników emisyjności, uwzględniających efektywność najlepszych instalacji w poszczególnych sektorach.

Ponadto po reformie ETS z 2023 roku określone instalacje podlegają dodatkowym wymogom. Niespełnienie obowiązków związanych z zaleceniami audytów energetycznych lub przygotowaniem planów neutralności klimatycznej może skutkować zmniejszeniem bezpłatnego przydziału o 20 proc.

Nowością w projekcie z lipca 2026 roku nie jest więc samo powiązanie bezpłatnych uprawnień z dekarbonizacją, lecz znaczne rozszerzenie tego mechanizmu. Komisja chce, aby od 2031 roku zasadniczo cały bezpłatny przydział dla instalacji przemysłowych był powiązany z inwestycjami realizowanymi w UE i ich zweryfikowanymi efektami.

Reforma nie została jeszcze przyjęta

Projekt COM(2026) 616 pozostaje na etapie procedury legislacyjnej.

Odrębną kwestią są zmiany wskaźników przydziału bezpłatnych uprawnień na lata 2026–2030 oraz propozycja dodatkowej ochrony sektorów energochłonnych. Rada UE przyjęła stanowisko w tej drugiej sprawie 16 września 2026 roku. Nie są to jednak przepisy tożsame z projektowanym od 2031 roku uzależnieniem bezpłatnych uprawnień od realizacji inwestycji dekarbonizacyjnych.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 07.11.2026 15:44
Źródło: DoRzeczy