Szukaj
Konto

Małgorzata Wassermann: Istota tej ustawy godzi w bezpieczeństwo prawa własności

Poseł Małgorzata Wassermann
Źródło: PAP | Autor: Rafał Guz | Licencja: PAP | Poseł Małgorzata Wassermann
Sejm uchwalił rządową ustawę o środkach ograniczających, która przewiduje między innymi zamrażanie aktywów osób i przedsiębiorstw objętych sankcjami, ograniczenia w prowadzeniu działalności gospodarczej oraz wysokie kary za naruszanie zakazów. - Cała istota tej ustawy godzi w bezpieczeństwo prawa własności, bezpieczeństwo obrotu, bezpieczeństwo jakiejkolwiek działalności informacyjnej – mówi portalowi Tysol.pl poseł Małgorzata Wassermann.
Co musisz wiedzieć:
  • Sejm uchwalił rządową ustawę o środkach ograniczających. Małgorzata Wassermann ostrzega, że przepisy mogą zostać wykorzystane przeciwko obywatelom prowadzącym działalność informacyjną.
  • Ryzyko zamrożenia majątku. Według posłanki minister będzie mógł jednoosobowo podejmować decyzje o zastosowaniu sankcji wobec osób uznanych za zakłócające porządek informacyjny i godzące w bezpieczeństwo państwa.
  • Kary do 20 mln zł. Wassermann zwraca uwagę na wysokość przewidzianych sankcji oraz, jej zdaniem, niewystarczające gwarancje proceduralne dla obywateli.
  • Zagrożenie dla wolności słowa? Parlamentarzystka obawia się, że nowe regulacje mogą służyć do uciszania osób krytycznych wobec władzy.

- Sejm uchwalił rządową ustawę o środkach ograniczających. Co ona będzie oznaczała dla obywateli?

Małgorzata Wassermann: Będzie ona oznaczała dla obywateli bardzo duże ryzyko i niebezpieczeństwo, dlatego że ustawa ta posługuje się bardzo nieostrymi pojęciami, które w zasadzie od dyskrecjonalnej decyzji ministra, bo to jest decyzja jednoosobowa bez trybu odwołania w trybie administracyjnym. On może uznać, że ktoś zakłóca porządek informacyjny godząc w bezpieczeństwo państwa i na mocy swojej decyzji zajmie mu majątek. Jak państwo wiecie, tam jest kwestia kar do 20 milionów.

Jest to ustawa – to zresztą wyartykułowałam w Sejmie – po pierwsze niezgodna z Konstytucją, nakładająca sankcje, których w zasadzie polskie ustawy nie znają. Cała jej istota godzi w bezpieczeństwo prawa własności, bezpieczeństwo obrotu, bezpieczeństwo jakiejkolwiek działalności informacyjnej. Jak będzie stosowana w praktyce, to czas pokaże, natomiast przy takiej nieokreśloności ona niesie bardzo duże ryzyko dla ludzi, którzy będą podejmowali działania, które władzy mogą się nie podobać.

- Czy ona będzie oznaczała de facto koniec wolności słowa w Polsce?

Tak jak powiedziałam, to jest kwestia tego, jak ona będzie stosowana. Jak patrzę na to, co się dzieje i w Polsce, ale i w Unii Europejskiej, mogę sobie wyobrazić, że taki jest ukryty cel tej ustawy, choć zapisany wprost.

Proszę zwrócić uwagę, że ta ustawa stanowi implementację prawa europejskiego, oczywiście poszerzoną jeszcze w stosunku do tego, co jest w dyrektywie, co oznacza, że to jest wymysł na poziomie unijnym. To jest kolejne narzędzie do walki z tymi siłami politycznymi, których Komisja Europejska z panią von der Leyen nie uważa za demokratyczne i nie traktuje w sposób pożądany.

- A czy to też nie jest walka ze zwykłymi obywatelami?

Ona daje narzędzia do tego, aby po prostu, mówiąc wprost, uciszać obywateli, którzy nie podobają się władzy, i to uciszać na skalę niespotykaną, bo pozbawienie kogoś majątku, zresztą bez powiadomienia go o tym, że go się tego majątku pozbawia, decyzją administracyjną – czegoś takiego w Polsce nie było. Poza tym Konstytucja wyraźnie mówi o tym, czy można pozbawić czy ograniczyć kogoś w majątku i na pewno nie jest to decyzja administracyjna ministra.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 07.11.2026 11:26
Źródło: Tysol.pl