„Poland is the shit!” Po tych słowach w sieci zawrzało

Koncertami w Krakowie, które odbyły się w dniach 26 i 27 lipca, Justin Timberlake rozpoczął europejską część swojej światowej trasy "The Forget Tomorrow World Tour".
-
CZYTAJ TAKŻE: Pałac Buckingham pogrążony w bólu. Ten wpis łamie serce
Justin Timberlake w Krakowie
Justin Timberlake (ur. 31 stycznia 1981 r.) to światowej sławy amerykański piosenkarz, autor tekstów, aktor, tancerz i producent muzyczny. W latach 1995-2002 był wokalistą popowego zespołu N Sync, ale od 2002 r. występuje solo. Do tej pory wydał pięć albumów studyjnych. Jest laureatem sześciu nagród Grammy i czterech nagród Emmy.
Inaugurujące jego europejskie tour koncerty w Krakowie cieszyły się ogromnym zainteresowaniem. Publiczność zgromadzona na Tauron Arenie nie mogła czuć się rozczarowana. Artysta zaprezentował swoje największe hity, w tym "Cry Me a River", "SexyBack" i "Can’t Stop the Feeling!", a także utwory z najnowszego albumu. Efekty wizualne, choreografia i doskonała oprawa dźwiękowa sprawiły, że fani długo nie zapomną tych wyjątkowych chwil.
-
CZYTAJ TAKŻE: Nie żyje współtwórca kultowego serialu
"Poland is the shit!" Justin Timberlake wywołał aferę
Wszystko szło świetnie do momentu pożegnania z polskimi fanami, kiedy to Timberlake zawołał: "Poland is the shit!". Wywołało to niemałą konsternację obecnych, a w sieci rozpętała się burza: Czy Justin Timberlake obraził Polaków?
Sprawę wyjaśnia Kamila Kalińczak, dziennikarka i ekspertka od wystąpień publicznych. Twierdzi, że okrzyku Timberlake’a nie należy tłumaczyć dosłownie, że "Polska to g***o", bo - jak uważa - artysta posłużył się slangiem, zgodnie z którym jego przesłanie należałoby przetłumaczyć: "Polska jest z*******a".
Wprawdzie nadal to język niecenzuralny, jednak wydźwięk słów jest już biegunowo różny.
-
CZYTAJ TAKŻE: Komunikat dla mieszkańców Warszawy
Gen. Wroński: Niemcy i Francuzi nie przyjdą nam z pomocą w sytuacji rosyjskiej agresji

Potężny pożar pod Warszawą
Poznań: Nie żyje pięciomiesięczny chłopiec. Policja szuka ojca

Trump grozi cłami. Nawet 50 proc.


