Padło pytanie o tragedię w Przewodowie. Odpowiedź wiceministra szokuje

Prowadząca rozmowę Beata Lubecka zacytowała pytanie do wiceszefa MSZ od jednego z internautów, który zwrócił uwagę na to, że Ukraińcy przeprosili Finów za naruszenie jej przestrzeni powietrznej i upadek ukraińskich dronów na terytorium Finlandii. Internauta przypomniał, że jednocześnie strona ukraińska nadal nie przeprosiła za eksplozję rakiety w Przewodowie, wskutek której zginęło dwóch Polaków.
Zaskakujące słowa wiceministra spraw zagranicznych
– To był nieszczęśliwy wypadek. W Finlandii nikt nie zginął, dzięki Bogu... – powiedział Władysław Teofil Bartoszewski.
– No właśnie, i są przeprosiny – odparła Lubecka.
– Natomiast, natomiast... niestety te wypadki się zdarzają, to był tragiczny wypadek... nie ma kwestii... Ukraińcy rzeczywiście wtedy twierdzili, że to nie jest ich dron... – powiedział wiceminister, po czym zapadła niezręczna cisza.
Długie milczenie wiceministra ewidentnie zaskoczyło dziennikarkę, która w końcu zapytała: – Czyli rozumiem, że uznajemy, że "było, minęło" tak?
Władysław Teofil-Bartoszewski w odpowiedzi na pytanie prowadzącej zaczął mówić o... zbrodni wołyńskiej.
Ukraina przeprasza Finlandię
Ukraina przeprosiła rząd w Helsinkach za niedzielny incydent związany z upadkiem ukraińskich dronów na terytorium Finlandii. Wcześniej Kijów przeprosił również obywateli Estonii, Litwy oraz Łotwy za incydenty z ubiegłego tygodnia, kiedy to ukraińskie drony wleciały na terytorium państw bałtyckich.
W ubiegłym tygodniu, podczas ataków na rosyjskie porty w okolicach Sankt Petersburga, kilka dronów "zabłądziło" na terytorium państw bałtyckich. Dwa rozbiły się na Łotwie i w Estonii, jeden na Litwie.
Z kolei w niedzielę dwa drony rozbiły się w niedzielę w okolicach fińskiego miasta Kouvola, oddalonego o około 140 km na wschód od Helsinek i o około 80 km od granicy z Rosją.
Eksplozja rakiety w Przewodowie
Do wybuchu pocisku we wsi Przewodów w woj. lubelskim, leżącej blisko granicy polsko-ukraińskiej, doszło 15 listopada 2022 roku, w dniu, w którym siły rosyjskie przeprowadziły zakrojony na szeroką skalę atak rakietowy na Ukrainę. Eksplozja zabiła dwóch mężczyzn: 59-letniego traktorzystę i 60-letniego kierownika magazynu.
Początkowo ukraińskie władze utrzymywały, że rakieta, która spadła we wsi w woj. lubelskim była rosyjska. Później Kijów podkreślał, że o zdarzenia nie doszłoby, gdyby nie zmasowany rosyjski atak rakietowy na ukraińską infrastrukturę energetyczną.
Strona polska wskazywała na trudności we współpracy z Ukrainą w kontekście dostępu do materiałów dowodowych. Ostatecznie strona polska zdecydowała się zawiesić śledztwo.
Iran grozi Ukrainie. Padły mocne słowa z Teheranu

Norwegia ogranicza przywileje dla Ukraińców w wieku poborowym
KE chce sprawdzić faktyczny stan ropociągu „Przyjaźń”









