Szukaj
Konto

Niemieckie media o rosyjskim tropie w zamachu na Nord Stream. "Mieli motyw"

30.11.2025 16:00
Wybuch Nord Stream
Źródło: zrzut z You Tube/africanews
Komentarzy: 0
Niemiecka gazeta „Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung” (FAS) opublikowała obszerną analizę dotyczącą śledztwa w sprawie zamachu na gazociąg Nord Stream. Według autorów i cytowanych ekspertów niemiecka prokuratura nie powinna koncentrować się wyłącznie na Ukrainie, ponieważ Rosja również miała silny motyw, by doprowadzić do eksplozji podmorskiej infrastruktury.

StartFragment

Co musisz wiedzieć
  • Coraz więcej ekspertów i polityków podważa tezę, że zamach na Nord Stream miała przeprowadzić Ukraina.
  • Liczne zdjęcia i dane wywiadowcze wskazują na obecność rosyjskich okrętów w miejscu wybuchu.
  • Profesjonalny charakter eksplozji stoi w sprzeczności z amatorskimi śladami rzekomo pozostawionymi przez załogę jachtu "Andromeda".
  • Według najnowszych analiz Rosja miała silny ekonomiczny i polityczny motyw, by doprowadzić do sabotażu.
  • Eksperci z Uniwersytetu Pensylwanii oceniają prawdopodobieństwo rosyjskiej sprawczości na 70 proc.

 

Trzy lata po eksplozji

Ponad trzy lata po uszkodzeniu Nord Stream podejrzany o udział w zamachu Ukrainiec Serhij K. został przekazany niemieckiemu wymiarowi sprawiedliwości. Mimo tego część polityków i analityków uważa, że śledztwo od początku było prowadzone zbyt jednostronnie, a wątki wskazujące na udział Rosji zignorowano. Dziennikarz Konrad Schuller podkreśla w "FAS", cytowany przez dw.com: "Moskwa miała motyw".

Krytyka wobec niemieckiej prokuratury: "Rosja została wyłączona ze śledztwa"

Ostre głosy sprzeciwu pojawiły się po posiedzeniu parlamentarnej komisji sprawiedliwości z 8 października. Prokuratura federalna miała wówczas oświadczyć, że śledztwo toczy się wyłącznie w kierunku Ukrainy, a Rosję wykluczono jako sprawcę.

Prokuratura nadal stoi na stanowisku, że zamach został przeprowadzony z wykorzystaniem jachtu. W mediach przez ostatnie lata pojawiały się liczne przecieki o tzw. "ukraińskiej wyprawie".

Rosyjskie okręty w miejscu eksplozji

Duński były analityk wywiadu FE Jacob Kaarsbo ujawnił, że siły zbrojne Danii dysponują 122 zdjęciami sześciu rosyjskich okrętów, które znajdowały się w miejscu eksplozji cztery dni przed wybuchem. Wśród nich był okręt SS-750 - jednostka z mini-łodzią podwodną, idealnie przystosowaną do operacji podwodnych.

Z kolei zespół badawczy Uniwersytetu Pensylwanii posiada zdjęcia satelitarne pokazujące rosyjskie okręty w rejonie Nord Stream. Część z nich była przystosowana do działań wojennych pod wodą, w tym wspomniany SS-750.

Eksperci zwracają uwagę, że:

  • zejścia pod wodę na głębokość ok. 80 metrów są "skrajnie wymagającym przedsięwzięciem",
  • a wykonanie ich z małego jachtu byłoby niemal niemożliwe.

Wątpliwości wokół jachtu "Andromeda"

Jak zaznaczają niemieckie media, wątpliwości budzi również postać Diany B., której firma miała rzekomo wynająć jacht "Andromeda". Kobieta posiada ukraiński i rosyjski paszport, mieszkała na okupowanym przez Rosję Krymie, brała udział w prorosyjskich kampaniach i publikowała w sieci zdjęcia z podróży po Rosji.

Dodatkowo załoga jachtu miała popełnić serię banalnych błędów, pozostawiając:

  • odciski palców,
  • ślady DNA,
  • resztki materiału wybuchowego,
  • telefony możliwe do namierzenia,
  • łatwe do wykrycia adresy mailowe.

Według "Wall Street Journal" na jachcie wywieszono nawet ukraiński proporczyk. Zdaniem ekspertów, profesjonalna operacja sabotażowa nie pozostawia takich śladów, a używany materiał wybuchowy jest pakowany tak, by jego resztki nie pozostały na miejscu.

Eksperci: to mogła być operacja pod fałszywą banderą

Jacob Kaarsbo ocenia, że rejs "Andromedy" mógł być misternie przygotowaną operacją pozorującą działalność Ukrainy, podczas gdy rzeczywiste działania przeprowadziła rosyjska flotylla znajdująca się w tym samym czasie w rejonie wybuchu. Celem miało być wprowadzenie opinii publicznej w błąd.

Z kolei zespół Uniwersytetu Pensylwanii określił prawdopodobieństwo udział:

  • Rosji - 70 proc.
  • Ukrainy - 30 proc.

Dlaczego Rosja miałaby wysadzić własny gazociąg? "Moskwa miała motyw"

Według "FAZ", Rosja mogła zdecydować się na sabotaż z powodów polityczno-ekonomicznych. Latem 2022 r. Kreml ograniczał dostawy gazu przez Nord Stream, próbując wywrzeć presję na Niemcy, a pod koniec sierpnia całkowicie je wstrzymał.

Skutki były katastrofalne:

  • Uniper i francuski Enegie musiały kupować dużo droższy gaz,
  • Uniper ostatecznie został przejęty przez państwo w ramach akcji ratunkowej.

Według dziennikarza FAS Konrada Schullera Uniper i inne firmy mogły ubiegać się od Gazpromu o wysokie odszkodowania. Zdaniem posła CDU Rodericha Kiesewettera, Rosja mogła potrzebować argumentu o "sile wyższej", by uniknąć jeszcze większych roszczeń.

EndFragment

Komentarzy: 0
Data publikacji: 30.11.2025 16:00
Źródło: dw.com