Szukaj
Konto

Meloni o wysłaniu wojsk europejskich na Ukrainę: Możecie jechać, ale bez moich żołnierzy

04.03.2025 15:37
Giorgia Meloni
Źródło: PAP/EPA/TOLGA AKMEN / POOL
Komentarzy: 0
Włoska premier Giorgia Meloni krytycznie skomentowała pomysł wysłania sił pokojowych na Ukrainę, zaproponowany przez Francję i Wielką Brytanię. Podkreśliła, że sama idea jest "trudna do zrealizowania" i dodała, że Włochy na pewno nie wezmą udziału w tym przedsięwzięciu. 

Włoscy żołnierze nie trafią na Ukrainę

Włochy wyraziły wątpliwości co do propozycji Francji i Wielkiej Brytanii w sprawie wysłania europejskich wojsk. Myślę, że jest to bardzo trudne do wdrożenia, nie jestem pewna co do skuteczności tego rozwiązania, dlatego ogłosiliśmy, że nie wyślemy włoskich żołnierzy na Ukrainę

- powiedziała Giorgia Meloni w telewizji Rai1. Dodała, że wszystkie strony mają ten sam cel: zapewnienie trwałego i bezpiecznego pokoju.

W końcu wszyscy mają ten sam cel, sprawiedliwy pokój na Ukrainie, zrównoważony i trwały pokój, powiedziałabym ostateczny pokój. Dlatego kluczową kwestią jest to, jak zbudować pokój, który obejmowałby gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy

- podkreśliła włoska premier. Komentując ostatnie spięcie pomiędzy prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim a prezydentem Donaldem Trumpem, dodała, że "to nie jest rodzaj debaty, która zwykle odbywa się przed kamerami".

Kluczowa rola USA

Meloni, przemawiając w niedzielę po spotkaniu europejskich przywódców w Londynie, podkreśliła rolę Wielkiej Brytanii i Włoch w "budowaniu mostów" i zaproponowała zorganizowanie spotkania przywódców USA i Europy.

Z kolei premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer ogłosił, że europejscy przywódcy zgodzili się opracować plan pokojowy dla Ukrainy, który zostanie przedstawiony Stanom Zjednoczonym.

To nie jest moment na dalsze rozmowy. Nadszedł czas na działanie

- oświadczył Starmer, wzywając do zdecydowanego przywództwa. Podkreślił jednak niezbędną rolę USA w całym procesie.

Europa musi wykonać ciężką pracę, ale by wesprzeć pokój na naszym kontynencie i odnieść sukces, wysiłki te muszą mieć silne wsparcie USA

- podsumował.

Awantura w Białym Domu

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski spotkał się w piątek z prezydentem USA Donaldem Trumpem i wiceprezydentem J.D. Vancem w Białym Domu. Rozmowa była otwarta dla mediów i początkowo przebiegała w stosunkowo dobrej atmosferze, jednak zakończyła się bezprecedensową kłótnią. Wszystko rozpoczęło się po tym, jak Zełenski powiedział Trumpowi, że nie powinien ufać Putinowi, bo ten 25 razy złamał zawarte porozumienia.

Nie mów nam, co mamy czuć. Próbujemy rozwiązać problem. Nie mów nam, co mamy czuć. Nie jesteś w pozycji, aby dyktować. To właśnie robisz

- oświadczył Trump. Do kłótni włączył się też wiceprezydent Vance, który poradził Zełenskiemu, by podziękował Trumpowi.

Panie prezydencie, myślę, że to brak szacunku, by przychodzić do Gabinetu Owalnego i próbować toczyć spór przed amerykańskimi mediami. (…) W tej chwili chodzicie i zmuszacie poborowych do walki na froncie, bo macie problemy z niedoborem siły bojowej

- grzmiał Vance.

Czy kiedykolwiek byłeś na Ukrainie, że mówisz, jakie mamy problemy?

- odparł Zełenski. Trump stwierdził, że Zełenski nie okazuje mu szacunku.

Igrasz życiem milionów ludzi. Igrasz z III wojną światową

- mówił Trump.

Według amerykańskich mediów po sprzeczce Trump zerwał rozmowy, a Ukraińcy zostali wyproszeni. Wspólna konferencja prasowa prezydentów została odwołana, a obie strony nie podpisały zapowiadanej umowy o wydobyciu ziem rzadkich.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 04.03.2025 15:37
Źródło: livemint.com