M. Lewandowski: Każdy, kto choć trochę obserwuje życie publiczne widzi, kto pojawia się na pikietach KOD

Musicie Komitet Obrony Demokracji pytać, o co im chodzi. My z niczego się nie wycofujemy. KOD uważamy za zorganizowaną bojówkę, która wyspecjalizowała się w psuciu, zakłócaniu uroczystości i imprez innych organizacji, to nie ma nic wspólnego z demokracją. Nie wyobrażamy sobie możliwości, żeby to towarzystwo przeprosić, z nimi możemy spotykać się w sądzie, lub na ulicy
- powiedział rzecznik "S" w rozmowie z dziennikarzami.
Stwierdziliśmy to, co jest oczywiste. Każdy, kto chociaż troszeczkę obserwuje to, co dzieje się w przestrzeni publicznej sam widzi, kto pojawia się na manifestacjach KOD-u, kto tworzy to towarzystwo. Zresztą jest to bardzo wąska i bardzo zradykalizowana grupa. Ciągle te same twarze, pojawiające się w różnych miejscach w Polsce. Ten proces jest bardziej im potrzebny, by pokazać że jeszcze istnieją, niż żeby cokolwiek udowodnić, bo szczerze mówiąc tłumów tu nie porwali
- kontynuował.
"S" mało że się nie wycofuje, w zupełności podtrzymujemy nasze słowa i bez względu na przebieg procesu i wynik pozostaniemy przy swoim. Z tym towarzystwem nie chcemy mieć nic wspólnego
- dodał. Na pytanie co by było, gdyby wyrok był dla "S" niekorzystny, odparł:
Sąd zawsze jest zagadką, sędziowie są różni, tylko tyle
- podsumował.
raw

Wielkanoc w Solino. Protestujących odwiedził przewodniczący toruńsko-włocławskiej Solidarności
Uczestnicy protestu głodowego Święta spędzą w Solino. Dziś jeden z nich trafił do szpitala

Piotr Duda: Błogosławionych Świąt i radosnego Alleluja!
"Ogromna mobilizacja". Negocjacje w ZUS zawieszone do 9 kwietnia
"Zawsze niepokorny, zawsze szedł swoją drogą". Opowiedzieliśmy o przeszłości i przyszłości "Tygodnika Solidarność"



