"Kocham i jestem kochana". Mala i Edek. Miłość w piekle Auschwitz

W ten sposób przekroczyli linię obozowych posterunków, legitymując się skradzionym przez Malę i podrobionym blankietem przepustki dla SS. Dotarli szczęśliwie do miejscowości Kozy, gdzie uzyskali pomoc ze strony Antoniego Szymlaka.
Za namową Mali zmienili jednak dalszą trasę ucieczki i poszli w kierunku Słowacji. Tam zamierzali ukryć się u jej krewnych, lecz 6 lipca 1944 r. natknęli się w Beskidzie Żywieckim na niemiecki patrol. Idąca przodem Mala chciała najprawdopodobniej w miejscowym sklepie zrobić zakupy i wtedy została zatrzymana. Edek niezauważony przez nikogo, mógł oddalić się w bezpieczne miejsce, jednak dobrowolnie dołączył do aresztowanej. Rozpoznanych uciekinierów skierowano ponownie do KL Auschwitz. O ich ujęciu komendantura obozowa powiadomiła władze zwierzchnie telegramem z 27 lipca 1944 r.
Nie wydali Lubuscha
Obozowe gestapo chciało wymusić zeznania, skąd Edek wziął mundur SS i pistolet, lecz ani on, ani Mala nie zdradzili nikogo. W grypsach, wysyłanych do Wiesława Kielara, prosili, żeby uspokoił esesmana Lubuscha i więźniów wtajemniczonych w ich ucieczkę, by niczego się nie obawiali.
Edka Galińskiego i Malę Zimetbaum, nim później po długotrwałym śledztwie ich stracono, osadzono w oddzielnych celach aresztu obozowego mieszczącego się w podziemiach bloku nr 11. Galiński przebywał kolejno w celach oznaczonych numerami: 17, 18, 19, 20, 21 i 23. W każdej z nich pozostawił wyryty na tynku ściany lub na wewnętrznej stronie drzwi napis: "Edward Galiński nr 531, Mally Zimetbaum nr 19880, 6 VII 1944". Powtarzając kilkakrotnie obok nazwisk datę ostatniego dnia spędzonego po udanej ucieczce z obozu na wolności, chciał zapewne utrwalić w pamięci potomnych ów szczęśliwy jeszcze dla nich dzień. Miłości do Mali dał także wyraz rysując w celach numer 20 i 23 jej podobizny oraz łącząc wspomniany napis, w jednej z nich, z rysunkiem serca.
"Serenata in Messico"
Bolesław Staroń (nr 127829) wspominał: Przebywając w jednej celi z Edkiem nigdy się od niego nie dowiedziałem, że Mala też była więziona w bloku nr 11. Zastanawiało mnie jednak zachowanie Edka, który zawsze po wieczornym apelu stawał przy skośnym otworze okiennym i pięknie śpiewał włoską piosenkę "Serenata in Messico". Podobno skomponował, czy też napisał do niej słowa przed wojną Claudio Villa. Do dzisiaj potrafię zanucić i zagrać jej melodię, nie pamiętając już słów, które Edek śpiewał podczas prawie że wszystkich więziennych nocy w Bloku Śmierci. W ciszy nocnej jego śpiew lub czasami tylko gwizd mocnym echem wracał do bunkra. Nie domyślałem się wtedy, że w ten sposób daje Mali o sobie znak życia.
Po wojnie para tragicznych kochanków stała się inspiracją do dzieł filmowych i teatralnych oraz licznych artykułów i książek na ich temat.
[zdjęcie obozowe Edwarda Galińskiego. Muzeum Auschwitz]

Komentarze
Prawnik chce pro bono reprezentować organizacje pozywające niemieckie media za „polskie obozy”

Niemiecki handel rzeczami ofiar. Skąd to oburzenie?

85 lat temu Witold Pilecki pozwolił się Niemcom aresztować żeby trafić do Auschwitz

80 lat temu zmarł legendarny polski aktor, reżyser i publicysta Stefan Jaracz

Tadeusz Płużański: Kibicom Maccabi Hajfa
