Szukaj
Konto

Prawnik chce pro bono reprezentować organizacje pozywające niemieckie media za „polskie obozy”

11.12.2025 15:00
Obóz koncentracyjny Auschwitz
Źródło: pixabay.com
Komentarzy: 0
Adwokat Filip Wołoszczak, komentując na Youtubie portalu Tysol.pl głośne orzeczenie Sądu Najwyższego w sprawie określenia „polskie obozy koncentracyjne”, wskazuje, że mimo niekorzystnej linii orzeczniczej, wciąż istnieje skuteczna ścieżka pozwów w Polsce. Zapowiada również, że jest gotów pro bono reprezentować organizacje, które chcą pozywać niemieckie media za naruszanie dobrego imienia Polski.
Co musisz wiedzieć
  • Pod koniec listopada Sąd Najwyższy odrzucił pozew Stanisława Zalewskiego ws. określenia "polskie obozy" przez niemieckie media. Stwierdzono, że sprawa powinna zostać rozstrzygnięta przez sąd niemiecki.
  • Adwokat Filip Wołoszczak podkreśla, że mimo niekorzystnej linii orzeczniczej istnieje w Polsce skuteczna ścieżka pozwów.
  • Zdaniem mecenasa organizacje broniące dobrego imienia Polski mogą pozywać niemieckie media w Polsce.
  • Mec. Wołoszczak zapowiedział, że jest gotów pro bono reprezentować każdą fundację lub stowarzyszenie, które podejmie się walki o ochronę dobrego imienia Rzeczypospolitej.

 

SN podtrzymuje odrzucenie pozwu. Co to oznacza?

W zeszłym tygodniu media obiegła informacja, że Sąd Najwyższy podtrzymał decyzję Sądu Apelacyjnego w Warszawie i odrzucił pozew Stanisława Zalewskiego dotyczący użycia przez niemieckie media sformułowania "polskie obozy śmierci" i "polskie obozy koncentracyjne" w odniesieniu do Obozu Zagłady w Treblince.

Adwokat Filip Wołoszczak w materiale opublikowanym na YouTubie portalu Tysol.pl wyjaśnił, że odrzucenie oznacza brak jakiegokolwiek merytorycznego rozpatrzenia sprawy.

Sąd w ogóle nie będzie się taką sprawą zajmował. Nie będzie sprawdzał, co jest w pozwie, kto ma rację. Na etapie formalnym mówi: "Nie zajmę się tą sprawą. Do widzenia"

- wskazał mecenas.

Powodem takiej decyzji jest m.in. to, że osoba pozywająca - były więzień Auschwitz i prezes organizacji zrzeszającej byłych więźniów Stanisław Zalewski - nie była wymieniony w niemieckim tekście z imienia i nazwiska.

Sprawy mają trafiać do sądów niemieckich

Wołoszczak zwrócił uwagę, że obecnie kształtuje się linia orzecznicza, zgodnie z którą takie pozwy powinny być rozpatrywane wyłącznie przez sądy w Niemczech. W jego ocenie w dużej mierze przesądza to o wyniku dalszych spraw. To właśnie tę interpretację potwierdził wcześniej Trybunał Sprawiedliwości UE, wskazując, że jeśli osoba nie została wymieniona w artykule, nie może w Polsce dochodzić ochrony dóbr osobistych względem zagranicznego wydawcy.

Jest jednak "światło w tunelu"

Mimo niekorzystnego orzeczenia prawnik podkreśla, że istnieje bardzo mocne narzędzie prawne. Jest to "tożsamość narodowa rozumiana jako dobro osobiste".

Sąd Najwyższy w innym wyroku stwierdził, że istnieje takie dobro osobiste jak tożsamość narodowa. Nasza polska tożsamość narodowa obejmuje historię, wspomnienia i pozytywne cechy związane z narodem polskim

- wskazuje mec. Wołoszczak i dodaje, że to oznacza, że naruszenie tak rozumianego dobra osobistego - poprzez używanie pojęcia "polskie obozy" - może być podstawą do prowadzenia sprawy w Polsce.

Chodzi o wyrok SN z 06.03.2024 r., II CSKP 2034/22, Legalis nr 3081730.

Kluczowa nowelizacja ustawy o IPN z 2018 r.

Jak wskazuje mecenas, kluczowe znaczenie ma także art. 53 ustawy o IPN (z licznymi literami "C", "D" itd.), który pozwala pozywać podmioty naruszające dobre imię narodu polskiego przed polskimi sądami. W kontekście ustawy:

  • nie jest potrzebna konkretna osoba, której naruszono dobra osobiste,
  • podmiotem pozywającym może być IPN,
  • mogą to być także fundacje i stowarzyszenia, których statutowym celem jest ochrona dobrego imienia Rzeczypospolitej.

Moim zdaniem obchodzimy w ten sposób orzeczenie Sądu Najwyższego i rozporządzenie UE. Nadal możemy pozywać niemieckie media przed polskimi sądami za używanie haniebnego sformułowania "polskie obozy koncentracyjne"

- podkreśla mecenas.

"Zgłoście się, pomogę pro bono"

Na końcu swojej wypowiedzi adwokat Wołoszczak zwrócił się bezpośrednio do widzów i organizacji. Podkreślił, że chętnie pomoże pro bono w takiej sprawie.

Jeżeli byłaby jakaś organizacja, która słucha nas teraz albo znacie taką organizację, proszę się do mnie zgłosić. Z chęcią pomogę w takiej sprawie pro bono. To nasz wspólny interes

- podsumował mec. Wołoszczak.

Kontekst. Sprawa Stanisława Zalewskiego

Sprawa, która doprowadziła do w/w orzeczenia Sądu Najwyższego, zaczęła się w 2017 roku, gdy bawarski portal Mittelbayerische opublikował tekst, w którym przy obozie w Treblince użyto sformułowania "polski obóz". Słowa te głęboko dotknęły Stanisława Zalewskiego, dziś już 100-letniego byłego więźnia Auschwitz i prezesa Związku Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych. Zalewski uznał użyte określenie za fałszywe i krzywdzące, dlatego złożył w polskim sądzie pozew, domagając się przeprosin oraz 50 tysięcy złotych na cel społeczny.

Pełnomocnicy niemieckiego portalu od początku kwestionowali kompetencję polskiego sądu, twierdząc, że postępowanie powinno toczyć się w Niemczech. Gdy sprawa trafiła do Sądu Apelacyjnego w Warszawie, sąd skierował pytanie prejudycjalne do TSUE, który w 2021 roku orzekł, że Polak nie może dochodzić roszczeń w Polsce, jeśli w zagranicznym tekście nie został wymieniony z nazwiska.

W lutym 2025 roku Sąd Najwyższy uchylił pierwsze postanowienie SA i nakazał ponowne rozpatrzenie sprawy, wskazując, że możliwe jest badanie szkód wyrządzonych na terytorium Polski. Jednak po ponownym rozpoznaniu znowu odrzucono pozew, co ostatecznie zamknęło tę ścieżkę postępowania.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 11.12.2025 15:00
Źródło: Tysol.pl