Szukaj
Konto

„Gazeta Polska”: Restauracja u Sowy działa mimo obostrzeń. Wśród klientów politycy koalicji rządzącej

17.03.2021 12:58
„Gazeta Polska”: Restauracja u Sowy działa mimo obostrzeń. Wśród klientów politycy koalicji rządzącej
Źródło: fot. Pixabay
Komentarzy: 0
Mimo rządowych obostrzeń lokal znanego kucharza w centrum Warszawy tętni życiem, goszcząc znanych biznesmenów, lobbystów, celebrytów, prawników, menedżerów państwowych przedsiębiorstw oraz polityków, również z koalicji rządzącej – podaje „Gazeta Polska”.


"Gazeta Polska" przypomina, że od kilku miesięcy w całej Polsce w ramach koronawirusowych obostrzeń obowiązuje zakaz działalności restauracji. Według obowiązujących przepisów lokale mogą serwować dania jedynie na wynos. "Część właścicieli knajp, szczególnie w Warszawie, zdecydowała się jednak prowadzić działalność w tzw. podziemiu, łamiąc tym samym rządowe obostrzenia" - pisze w opublikowanym w środę artykule Piotr Nisztor.


Według informacji dziennikarza wynika, że szczególną popularnością cieszy się restauracja N31 znanego kucharza Roberta Sowy. Mimo bardzo wysokich cen - "kolacja na dwie osoby z butelką wina kosztuje tu około tysiąca złotych" - lokal ma być tłumnie odwiedzany przez znanych biznesmenów, lobbystów, celebrytów, prawników, wysokich urzędników państwowych i polityków, także tych z koalicji rządzącej.

"Politycy nie płacą za siebie"


Gazeta informuje, ze wśród gości widywane są osoby, które bywały w poprzednim lokalu Roberta Sowy - Sowa i Przyjaciele - który zasłynął przy okazji tzw. afery taśmowej.

Dziennikarz zwraca także uwagę na inną sprawę - jak stać na wizyty w tak eksluzywnym lokalu polityków, których miesięczne zarobki wynoszą ok. 8 tys. złotych? "Politycy nie płacą za siebie. Są zapraszani głównie przez lobbystów i biznesmenów" - czytamy.

- Na własne oczy widziałem dwóch posłów ze Zjednoczonej Prawicy jedzących kolację i pijących wódkę na koszt znanego lobbysty. Kiedyś było dwóch pracowników jednego z urzędów. Pijali z jakimiś biznesmenami - mówi "Gazecie Polskiej" jeden z rozmówców.

Inny dodaje, że do restauracji wpuszczani są jedynie klienci, których osobiście zna Robert Sowa, lub osoby przez nich zaproszone. - Człowiek z ulicy nie ma szans na wejście. Znajomy, którego zabrałem tam na kolację, chciał potem sam wejść do restauracji. Nie został wpuszczony - podkreśla.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 17.03.2021 12:58
Źródło: Gazeta Polska