[Felieton "TS"] Rosemann: Kto mi powie, że Moskale…
![[Felieton "TS"] Rosemann: Kto mi powie, że Moskale…](https://tysol.pl/storage/files/2026/3/1/c25d0e62-f335-4a3c-9428-e07155851c6e/42533.jpg?p=article_hero_mobile)
Oburzanie się na to, że dla Rosji nie ma żadnego tabu, gdy widzi swój imperialny interes, jest przejawem wyjątkowej naiwności. Wszak Rosja (wraz ze swoją rakotwórczą mutacją znaną jako Związek Radziecki) nieraz pokazała i z całą pewnością nieraz jeszcze pokaże, że dla swojej korzyści jest w stanie kłamać, wysyłać na śmierć i zabijać. Pewnie jak każde inne imperium, ale spośród współczesnych potęg tylko ona zdaje się czerpać z tego poza korzyściami także satysfakcję, a nawet przyjemność.
Oburzanie się, że świat przymyka oko na kolejne wyskoki państwa dowodzącego, że tak naprawdę jedyną flagą, pod którą uchodzą jego działania, jest czarna piracka bandera, to przejaw naiwności tylko o stopień mniejszy od wspomnianego wcześniej. W polityce są tylko te zasady i wartości, które nie przeszkadzają interesom. Mówienie, że współdziałanie niektórych naszych sojuszników z ludźmi Władimira Putina ociera się o zdradę, natychmiast przywodzi na myśl fragment piosenki Jacka Kaczmarskiego "Rejtan, czyli raport ambasadora":
Zdumiewanie się, że są w Polsce środowiska, które nie tylko sugerują zbliżenie z Moskwą, ale wręcz mówią po rosyjsku (choć w polskim języku), naiwne nie jest. Wystarczy spojrzeć na mapę, by rozumieć to zdumienie i kompletnie nie rozumieć tych, którzy roją i bredzą o jakimś sojuszu z wschodnim mocarstwem. Powiem może trochę brutalnie, ale z naszej perspektywy rozmawiać z Moskwą można albo z naszego okopu, albo z kieszeni ruskiego surduta.
Ja wiem, że dla wielu, którzy też nie rozumieją nadwiślańskich (może powinno się pisać "priwislanskich"?) rusofilów, jasne jest, że biorą się oni z jakichś ukrytych dotacji i innych otrzymanych czy obiecanych z Moskwy fruktów. Ja jestem przekonany, że nawet jeśli są tacy, którym w Rosji najbardziej się ruble podobają, to jest ich garstka. Cała reszta to pożyteczni idioci, którzy szczerze wierzą w jakieś "panslawizmy". I nie ma takiej siły, która przekonałaby ich, że to mrzonka. Na nic wskazywanie, że od chwili, gdy Moskwa urosła na tyle, by móc się z nami mierzyć, a potem, by móc nas tłamsić, nigdy nie przestaliśmy być z nią na kursie kolizyjnym. Poza - rzecz jasna - okresem, gdy nas nie było i w związku z tym na żadnym kursie jako państwo nie byliśmy. Ale i wtedy myśmy naszą krew przelewali, a Moskale ją z nas toczyli.
Kiedy Władimir Władimirowicz Putin rozpoczął dekonstrukcję znanej nam historii, twierdząc, że nie jesteśmy jedną z ofiar tragedii drugiej wielkiej wojny, lecz jej współsprawcą, zwolennicy widzenia w Moskalach naszych braci zdobyli się na potępienie tych słow. Nie mieli wyjścia. Ale nie wiem, czy za jakiś czas nie zaczną przypominać, że kule w lesie katyńskim jednak były niemieckie.
Kto mi powie…

"… «Zdrajcy!» - krzyczano, lecz do kogo, trudno rzec.
Polityk przecież w ogóle nie zna słowa «zdrada»,
A politycznych obyczajów trzeba strzec".
Zdumiewanie się, że są w Polsce środowiska, które nie tylko sugerują zbliżenie z Moskwą, ale wręcz mówią po rosyjsku (choć w polskim języku), naiwne nie jest. Wystarczy spojrzeć na mapę, by rozumieć to zdumienie i kompletnie nie rozumieć tych, którzy roją i bredzą o jakimś sojuszu z wschodnim mocarstwem. Powiem może trochę brutalnie, ale z naszej perspektywy rozmawiać z Moskwą można albo z naszego okopu, albo z kieszeni ruskiego surduta.
Ja wiem, że dla wielu, którzy też nie rozumieją nadwiślańskich (może powinno się pisać "priwislanskich"?) rusofilów, jasne jest, że biorą się oni z jakichś ukrytych dotacji i innych otrzymanych czy obiecanych z Moskwy fruktów. Ja jestem przekonany, że nawet jeśli są tacy, którym w Rosji najbardziej się ruble podobają, to jest ich garstka. Cała reszta to pożyteczni idioci, którzy szczerze wierzą w jakieś "panslawizmy". I nie ma takiej siły, która przekonałaby ich, że to mrzonka. Na nic wskazywanie, że od chwili, gdy Moskwa urosła na tyle, by móc się z nami mierzyć, a potem, by móc nas tłamsić, nigdy nie przestaliśmy być z nią na kursie kolizyjnym. Poza - rzecz jasna - okresem, gdy nas nie było i w związku z tym na żadnym kursie jako państwo nie byliśmy. Ale i wtedy myśmy naszą krew przelewali, a Moskale ją z nas toczyli.
Kiedy Władimir Władimirowicz Putin rozpoczął dekonstrukcję znanej nam historii, twierdząc, że nie jesteśmy jedną z ofiar tragedii drugiej wielkiej wojny, lecz jej współsprawcą, zwolennicy widzenia w Moskalach naszych braci zdobyli się na potępienie tych słow. Nie mieli wyjścia. Ale nie wiem, czy za jakiś czas nie zaczną przypominać, że kule w lesie katyńskim jednak były niemieckie.
Kto mi powie…


Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 23.01.2020 22:50
Komentarze
Putin zgodził się na rozmowy z Ukrainą. Kreml ujawnił termin
23.10.2026 14:32
Niemcy: Europa pokona Rosję, USA i Chiny. Jest plan
22.10.2026 15:36

Komentarzy: 0
Europa może skutecznie przeciwstawić się planom Donalda Trumpa, Władimira Putina i Xi Jinpinga – przekonuje niemiecki tygodnik „Der Spiegel”. Zdaniem gazety Unia Europejska dysponuje narzędziem, które pozwoli jej wywierać presję na światowe mocarstwa.
Czytaj więcej
Nowy plan Trumpa dla Ukrainy. Amerykańskie media ujawniają szczegóły
20.10.2026 15:54

Komentarzy: 0
Prezydent USA Donald Trump przekonuje Ukrainę, że może skorzystać finansowo na tym, że zgodzi się na porozumienie w sprawie zakończenia wojny, nawet jeśli będzie na warunkach Rosji - napisał we wtorek „New York Times”. Według dziennika takie ma być przesłanie USA podczas wtorkowych rozmów w Oslo.
Czytaj więcej
Izrael coraz bardziej przypomina Rosję
20.10.2026 06:00

Komentarzy: 0
Niezależnie od tego, kto wygra w wyborach w Izraelu, można powiedzieć jedno: nie przerwie to procesu, w wyniku którego ten kraj pod wieloma aspektami zaczyna kojarzyć się z Rosją.
Czytaj więcej
Trump chce odsunąć Zełenskiego? „Pora, by ktoś inny negocjował”
19.10.2026 21:48

Komentarzy: 0
Donald Trump nie zostawił suchej nitki na Wołodymyrze Zełenskim. Prezydent USA stwierdził, że Ukrainę w negocjacjach powinien reprezentować ktoś inny. – Daliśmy Ukrainie dużo. Oni nie dali nam niczego – oznajmił.
Czytaj więcej

