[Felieton "TS"] Cezary Krysztopa: Histeria na punkcie disco-polo
08.01.2019 20:56
![[Felieton "TS"] Cezary Krysztopa: Histeria na punkcie disco-polo](https://tysol.pl/storage/files/2026/3/1/c26cb252-f94f-4a5c-9914-183c514aca03/27819.jpg?p=article_hero_mobile)
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Mam Brata. Stryjecznego (dla warszawiaków – kuzyna). Byliśmy jak rodzeni, choć też zupełnie inni. Ja punkowałem, nosiłem porwane spodnie, skórzaną kurtkę, ciężkie buty i rozczochrane długie włosy, on nosił fryzurkę kręconych, błyszczące koszule, mokasyny i białe skarpety. W uchu miał złoty kolczyk. Oprócz tego, że razem piliśmy, razem chodziliśmy na ryby i podobały nam się często te same dziewczyny, to czasem się biliśmy. W dziewięćdziesięciu procentach przypadków chodziło o to, że słuchaliśmy innej muzyki. Ja mu obrażałem „Boysów”, on mi „Dezertera” i tak od słowa do słowa...
Tyle, że to było wtedy, kiedy mieliśmy po kilkanaście lat i to jakiej muzyki słuchaliśmy, było elementem naszej identyfikacji.
Nie chcę mówić za Brata, ale już wiele lat temu doszedłem do wniosku, że było to strasznie infantylne. Jest wiele aspektów człowieczeństwa, a jeśli coś nas wtedy wspólnie określało, to (co bardzo sobie chwalę) nasz szczególny stosunek do siebie. Poszliśmy różnymi drogami, prawdę mówiąc codzienność pochłonęła nas na tyle, że kontakt mamy ograniczony, co, przynajmniej mnie, wcale się nie podoba. Jedno jest pewne, zupełnie nie przeszkadza mi Jego zamiłowanie do disco-polo, a wręcz tęsknię za tą Jego specyfiką.
I tak sobie dziś obserwuję hejt, jaki dotyka imprez disco-polo organizowanych i transmitowanych przez TVP, a może nie tyle imprez disco-polo, co imprez z pewnymi elementami i z udziałem gwiazd disco-polo. I dochodzę do wniosku, że ci, którzy czują się lepsi od innych, dlatego, że słuchają "innej muzyki", zatrzymali się gdzieś na poziomie tych kilkunastolatków, którymi byliśmy z Bratem wiele lat temu.
Komercyjny sukces disco-polo, czy to się komuś podoba czy nie, jest faktem. Bodaj najbardziej rozpoznawalnymi poza Polską polskimi muzykami są często wykonawcy tego, wywołującego histerię wykształciuchów, gatunku muzycznego. Widzę, jak ludzie się świetnie bawią przy tej muzyce, często również ci, którzy za Chiny by się do tego nie przyznali. Sam raczej nie polubię, nie moja bajka, zresztą, nie umiem tańczyć, ale na Trygława i Swaroga, dlaczego ma mi przeszkadzać to, że lubi ktoś inny? A skoro tylu lubi, to dlaczego telewizja publiczna nie miałaby im tego dać?
Zastanawiam się też nad mechanizmem tego hejtu i dochodzę do wniosku, że wynika on często z kompleksów. Różnego rodzaju. Jedni, podejrzewając u siebie niejaką do disco-polo skłonność, jednocześnie ją odrzucając, czują potrzebę zapewnienia świata głośnym krzykiem, że nie mają z nim nic wspólnego. Inni znowuż, nie dostrzegając lepszych kryteriów identyfikacji, zapewniają głośno o swojej dla disco-polo pogardzie, żeby poczuć się członkami "wyższych warstw społecznych". A wszyscy są przez to jakoś potwornie sfrustrowani.
A przecież wystarczy nie słuchać. I dać się bawić innym. Co to, kanałów w TV brakuje?
Cezary Krysztopa
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (02/2019) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.
Nie chcę mówić za Brata, ale już wiele lat temu doszedłem do wniosku, że było to strasznie infantylne. Jest wiele aspektów człowieczeństwa, a jeśli coś nas wtedy wspólnie określało, to (co bardzo sobie chwalę) nasz szczególny stosunek do siebie. Poszliśmy różnymi drogami, prawdę mówiąc codzienność pochłonęła nas na tyle, że kontakt mamy ograniczony, co, przynajmniej mnie, wcale się nie podoba. Jedno jest pewne, zupełnie nie przeszkadza mi Jego zamiłowanie do disco-polo, a wręcz tęsknię za tą Jego specyfiką.
I tak sobie dziś obserwuję hejt, jaki dotyka imprez disco-polo organizowanych i transmitowanych przez TVP, a może nie tyle imprez disco-polo, co imprez z pewnymi elementami i z udziałem gwiazd disco-polo. I dochodzę do wniosku, że ci, którzy czują się lepsi od innych, dlatego, że słuchają "innej muzyki", zatrzymali się gdzieś na poziomie tych kilkunastolatków, którymi byliśmy z Bratem wiele lat temu.
Komercyjny sukces disco-polo, czy to się komuś podoba czy nie, jest faktem. Bodaj najbardziej rozpoznawalnymi poza Polską polskimi muzykami są często wykonawcy tego, wywołującego histerię wykształciuchów, gatunku muzycznego. Widzę, jak ludzie się świetnie bawią przy tej muzyce, często również ci, którzy za Chiny by się do tego nie przyznali. Sam raczej nie polubię, nie moja bajka, zresztą, nie umiem tańczyć, ale na Trygława i Swaroga, dlaczego ma mi przeszkadzać to, że lubi ktoś inny? A skoro tylu lubi, to dlaczego telewizja publiczna nie miałaby im tego dać?
Zastanawiam się też nad mechanizmem tego hejtu i dochodzę do wniosku, że wynika on często z kompleksów. Różnego rodzaju. Jedni, podejrzewając u siebie niejaką do disco-polo skłonność, jednocześnie ją odrzucając, czują potrzebę zapewnienia świata głośnym krzykiem, że nie mają z nim nic wspólnego. Inni znowuż, nie dostrzegając lepszych kryteriów identyfikacji, zapewniają głośno o swojej dla disco-polo pogardzie, żeby poczuć się członkami "wyższych warstw społecznych". A wszyscy są przez to jakoś potwornie sfrustrowani.
A przecież wystarczy nie słuchać. I dać się bawić innym. Co to, kanałów w TV brakuje?
Cezary Krysztopa
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (02/2019) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 08.01.2019 20:56
Dobry ETS to martwy ETS. Najnowszy numer "Tygodnika Solidarność"
02.03.2026 19:00
Michał Ossowski: Dziękuję za wspólną drogę z "Tygodnikiem Solidarność"
25.02.2026 15:35

Komentarzy: 0
Drogie Czytelniczki, drodzy Czytelnicy i Przyjaciele „Tygodnika Solidarność”,
są takie momenty w życiu człowieka, kiedy warto na chwilę zatrzymać się w biegu codzienności i spojrzeć na drogę, którą przeszło się razem z innymi. Dla mnie takim momentem jest ten tekst. Szczególny także dlatego, że w tym roku „Tygodnik Solidarność” obchodzi swoje 45-lecie. To piękny jubileusz pisma, które od samego początku było czymś więcej niż tylko gazetą: było głosem wolności, ludzi pracy, godności i wspólnoty. I dziś, po tylu latach, widać wyraźnie, że ta tradycja nie jest zamkniętym rozdziałem, lecz zobowiązaniem, by solidarnościowe media dalej się rozwijały i odpowiadały na wyzwania współczesności.
Czytaj więcej
Rafał Woś nowym redaktorem naczelnym „Tygodnika Solidarność”
25.02.2026 15:05
Prawie milion bezrobotnych! „Tygodnik Solidarność” o fali zwolnień i polityce bierności rządu
23.02.2026 19:01

Komentarzy: 0
Rząd Donalda Tuska ogłosił rok 2026 „rokiem przyspieszenia”, jednak najnowsze dane gospodarcze pokazują, że jedyne, co gwałtownie przyspiesza, to wzrost bezrobocia. Liczba Polaków bez pracy niebezpiecznie zbliża się do miliona, a fala zwolnień grupowych przetacza się przez kolejne branże. Najnowszy „Tygodnik Solidarność” (08/2026) szczegółowo analizuje przyczyny tego alarmującego zjawiska, wskazując na bierność rządu i destrukcyjne skutki unijnej polityki klimatycznej.
Czytaj więcej
Kto nam wmawia antyamerykanizm? - nowy "Tygodnik Solidarność"
16.02.2026 19:01

Komentarzy: 0
W najnowszym numerze „Tygodnika Solidarność” nr 07/2026 na tapet bierzemy narastający antyamerykanizm w Polsce. W czasach, gdy sojusz z USA jest fundamentem naszego bezpieczeństwa, a postać Donalda Trumpa budzi skrajne emocje, analizujemy, kto próbuje zasiać niechęć do naszego kluczowego sojusznika i czy te działania służą polskiej racji stanu. To jednak nie wszystko – w numerze przyglądamy się kulisom walki o przywództwo w Prawie i Sprawiedliwości i podsumowujemy pierwsze półrocze prezydentury Karola Nawrockiego.
Czytaj więcej

