Dwie Heleny Wolińskie. Operacja ocieplania wizerunku komunistycznego potwora

- Helena Wolińska-Brus była stalinowską prokurator wojskową w powojennej Polsce i współodpowiadała za działania aparatu represji wobec żołnierzy podziemia niepodległościowego, m.in. w sprawie gen. Augusta Emila Fieldorfa "Nila".
- Artykuł polemizuje z książką "Stygmat" autorstwa Katarzyny Kwiatkowskiej-Moskalewicz.
- Tekst ma charakter publicystyczny i krytykuje próby reinterpretacji roli Wolińskiej, wskazując na jej udział w represjach okresu stalinizmu w Polska Rzeczpospolita Ludowa.
Jedna Wolińska
Książka "Stygmat" Katarzyny Kwiatkowskiej-Moskalewicz (przedstawianej jako "historyczka i reporterka specjalizująca się w problematyce Europy Wschodniej") "opowiada rozdzierającą historię dwojga ludzi, którzy stracili wszystkich i wszystko w Zagładzie. Uszli z życiem, a potem na gruzach starego świata szukali nadziei na sprawiedliwy porządek w komunizmie i Polsce Ludowej. (Tę nadzieję też im w końcu odebrano). Odkłamuje czarną legendę, jaką na użytek walki o władzę nad przeszłością i nie tylko przeszłością, stworzono w III RP na temat obojga - z półprawd, uprzedzeń, manipulacji, złej woli". To fragment recenzji Artura Domosławskiego z "Gazety Wyborczej". Zresztą "Stygmat" firmuje wydawca "GW" - Agora.
Więcej entuzjazmu
Teraz kolejna, podobnie entuzjastyczna recenzja - prof. Andrzeja Friszke (ekshumacje ofiar komunistów nazywał wykopkami): "Autorka wnikliwie odtwarza historię życia dwojga ludzi w burzliwej epoce. Ludzi, których połączyła miłość oraz fascynacja komunizmem rozumianym jako droga do równouprawnienia, a po 1945 roku do udziału w grupie rządzącej. Poznajemy ich motywacje, losy, uwikłania w reżim, co staje się przyczyną dramatów, z którymi mierzyli się do końca życia".
I jeszcze prof. Adam Leszczyński (też związany z "Wyborczą", ale również z innymi lewackimi ośrodkami propagandowymi: "Krytyką Polityczną" i "Oko.press"): "Wolińska i Brus byli jednym z symboli "żydokomuny", czarnymi charakterami historii PRL. W świetnie napisanej podwójnej biografii autorka pokazuje złożoność i wieloznaczność ich losów naznaczonych przez antysemityzm i komunizm - dwie wielkie ideologie XX wieku. Nie rozgrzesza, ale próbuje zrozumieć. Świetna książka!"
Druga Wolińska
Teraz prawdziwa historia. Urodziła się 27 lutego 1919 r. w Warszawie jako Fajga Mindla Danielak. Zmarła 26 listopada 2008 r. w podlondyńskim Oksfordzie jako Helena Brus. 21 listopada 1950 r., jako płk Helena Wolińska, na wniosek por. Zygmunta Krasińskiego z Departamentu III MBP (zajmującego się walką z podziemiem), usankcjonowała bezprawne aresztowanie szefa "Kedywu" Armii Krajowej gen. Augusta Emila Fieldorfa "Nila".
Mord na gen. "Nilu"
Działała w zbrodniczej zmowie z bezpieką, która od pierwszych godzin znęcała się nad generałem. Przedłużany wniosek aresztu od stalinowskiej prokurator doprowadził do śledztwa, skazania i zamordowania jednego z największych bohaterów Polskiego Państwa Podziemnego.
Gen. Fieldorfa komuniści uznali za faszystowskiego przestępcę i powiesili 24 lutego 1953 r. w więzieniu mokotowskim w Warszawie. Kilkakrotnie uzupełniany wniosek ekstradycyjny o wydanie nam z Wielkiej Brytanii zbrodniarki Wolińskiej wymieniał jeszcze 23 inne osoby, które pozbawiła wolności, łamiąc nawet stalinowskie "prawo" - m.in. bp. Czesława Kaczmarka i wielu akowców.
Obrona Wolińskiej przez brytyjską prasę
Ponad 20 lat temu, kiedy w "Życiu Warszawy" ujawniłem działalność Heleny Wolińskiej (jako jeden z nielicznych kibicował mi varsavianista Jerzy Kasprzycki), wydawało się, że jej osądzenie jest tylko kwestią czasu. "The Sunday Times" pisał: "Jeśli Jack Straw gotów jest zgodzić się na ekstradycję Pinocheta do Hiszpanii, to czemu nie miałby zgodzić się na ekstradycję Heleny Brus?".
W sprawie zaczęły się jednak pojawiać kłopoty. "Byłaby to więc ekstradycja do kraju, gdzie znajdują się takie miejsca, jak Oświęcim i Brzezinka" - podkreślał "The Independent". Wątek polskiego antysemityzmu podchwyciła Wolińska, wypowiadając się dla brytyjskiej prasy (z polską nie chciała rozmawiać): że nie przyjedzie do Polski (podobno jej rodzinnego kraju), gdyż nie może tu liczyć na sprawiedliwy proces, że polskie władze nic jej nie obchodzą, a prokuratorowi, który ośmielił się postawić jej zarzuty, "ukręciłaby łeb". Już w "ludowej" partyzantce: GL i AL, pod wdzięcznym pseudonimem "Lena", była znana z niewyparzonego języka. Jej wulgarny styl przerażał nawet innych stalinowców, ale bali się jej, bo niejednemu - ze względu na koneksje na szczytach komunistycznej władzy - złamała karierę, a nawet załatwiła odsiadkę.
Emerytura z Polski
Ze znienawidzonej przez siebie Polski pobierała przez dekady wojskową emeryturę. Dopiero w 2006 r. MON zawiesił jej wypłatę 1,5 tys. zł - znaleziono pretekst, bo od początku brakowało jej odpowiedniej wysługi lat. W tym samym roku śp. prezydent Lech Kaczyński pozbawił ją Krzyża Komandorskiego i Krzyża Kawalerskiego Orderu Odrodzenia Polski. Również w 2006 r. głowa państwa odznaczyła pośmiertnie gen. Augusta Emila Fieldorfa Orderem Orła Białego. Nie doczekaliśmy się także osądzenia innych żyjących - głównie w kraju - oprawców gen. Augusta Emila Fieldorfa "Nila". W 2026 r. miejsce pogrzebania polskiego patrioty nadal pozostaje nieznane.
Senat za nowelą wraz z poprawkami ws. nieprzedawniania się zbrodni komunistycznych

Mosiński: "Zbrodnie komunistyczne nie mogą zostać przedawnione. To nasza powinność wobec bohaterów"
Nowy ranking zaufania. Karol Nawrocki na czele

Weto Karola Nawrockiego utrzymane? Koalicja nie ma żadnych szans
Jest decyzja PE. Grzegorz Braun bez immunitetu


