Szukaj
Konto

Górnicy nie chcą łączenia kopalń i ostrzegają przed skutkami. Mocne słowa z „Sobieskiego"

19.04.2026 08:26
Górnicy nie chcą łączenia kopalń i ostrzegają przed skutkami. Mocne słowa z „Sobieskiego"
Źródło: Tygodnik Solidarność | Autor: Marcin Żegliński | Licencja: Tygodnik Solidarność | Dariusz Piechowicz, mikrofon
Komentarzy: 0
– Eksploatacja szybu „Grzegorz” będzie odbywać się poza terenem zurbanizowanym, pod lasem, więc nie będziemy nikomu zagrażać. Tamtejsze złoża mamy wydobywać do 2049 roku, ale mając tak długą koncesję, możemy to robić spokojnie do 2063 roku. I ten węgiel jest naprawdę bardzo dobrej jakości – mówi Dariusz Piechowicz, nowy przewodniczący Solidarności w Zakładzie Górniczym „Sobieski” w Jaworznie, w rozmowie z Marcinem Krzeszowcem.
Co musisz wiedzieć:
  • Rozmowa przedstawia stanowisko związkowców z kopalni „Sobieski”, którzy sprzeciwiają się jej połączeniu z kopalnią „Janina”, wskazując na brak uzasadnienia i ryzyko chaosu organizacyjnego.
  • Podkreślono znaczenie węgla dla bezpieczeństwa energetycznego Polski, krytykując politykę odchodzenia od paliw kopalnych oraz zależność od importu surowców i niestabilnych alternatyw.
  • Tekst akcentuje rozwój technologiczny górnictwa i znaczenie inwestycji (np. szyb „Grzegorz”), ale zwraca też uwagę na problemy wizerunkowe branży i malejące zainteresowanie pracą w górnictwie.

Marcin Krzeszowiec (Tygodnik Solidarność): O połączeniu jaworzniańskiej kopalni „Sobieski” z kopalnią „Janina” w Libiążu mówi się od dłuższego czasu. Jakie uzasadnienie dla tej decyzji przedstawia państwa właściciel Południowy Koncern Węglowy?

Dariusz Piechowicz (przewodniczący Solidarności w Zakładzie Górniczym „Sobieski”): Prawdę powiedziawszy, to nie znamy żadnego uzasadnienia dla połączenia tych kopalni. Mówi się o rzekomych oszczędnościach, ale nikt nam tego dokładnie nie przedstawił na żadnym spotkaniu. Jesteśmy całkowicie temu przeciwni, bo to wprowadzi jeden wielki chaos, zwłaszcza że w planach jest przeniesienie dyrekcji do Libiąża – nie wiemy, dlaczego ta dyrekcja nie mogłaby zostać w Jaworznie. A przede wszystkim problemem jest sama odległość pomiędzy Jaworznem a Libiążem. To jest około 15 kilometrów. My nie jesteśmy w ogóle połączeni dołem z tą kopalnią, więc to spowoduje tylko chaos.

 

– Zakład Górniczy „Sobieski” posiada najdłuższą w kraju koncesję na wydobycie węgla. Macie prawo fedrować aż do 2063 roku. Uważa Pan, że proces odchodzenia od paliw kopalnych zostanie w jakiś sposób zatrzymany czy pogodziliście się już z tym trendem w energetyce?

– W momencie, kiedy podpisywaliśmy umowę społeczną w 2021 roku, zdecydowaliśmy się de facto na likwidację górnictwa. Taki wtedy był trend i on w dalszym ciągu funkcjonuje, zwłaszcza w umysłach europejskich elit. Teraz zaczyna się coś zmieniać u naszych polityków, ale to również jest element kampanii przed wyborami w przyszłym roku, aby swoje wszystkie błędy wyciszyć, odsunąć na bok. Dobrze wiemy, że jedna i druga strona sceny politycznej mają wiele wspólnego z polityką odchodzenia od węgla. To, co Unia Europejskie każe im robić, to oni robią. Trzeba jednak zdać sobie sprawę z dwóch kwestii. Po wybuchu wojny na Ukrainie szybko sprowadzano węgiel z Kolumbii do Polski. Ten węgiel był nie wiadomo jakiej jakości, bo po odsianiu grubego asortymentu do dzisiaj mamy kłopot z tym, co z niego zostało.

Teraz mamy wojnę na Bliskim Wschodzie i okazuje się, że w każdej chwili może nam zabraknąć gazu, który miał być paliwem zastępczym. Widzimy przecież, co dzieje się na rynkach i jak ceny gazu poszły w górę. Dlatego myślę, że w końcu ktoś przejrzy na oczy i doceni ten surowiec, który mamy w kraju, i oprze na nim naszą rodzimą energetykę, zanim będziemy mieli inne stabilne źródło energii. Bo jak na razie o elektrowni jądrowej mówi się od kilku dekad, ale nic z tym nie zrobiono, nawet łopata nie została wbita pod jej budowę.

 

Ważna inwestycja

– Przechodzenie z bloków węglowych na gazowe to już trend ogólnokrajowy. Państwa kopalnia dostarcza węgiel do Elektrowni Jaworzno, a TAURON planuje tam budowę gazowych jednostek szczytowych o mocy ok. 600 MW.

– Tak, ale już chyba zmienia się coś w tej mentalności, bo okazało się, że najprawdopodobniej bloki węglowe 200 MW będą remontowane i będą one miały wydłużoną żywotność. Także nie wiadomo, czy ktoś czasem nie uderzył się w pierś i nie spostrzegł, co dzieje się na całym świecie w geopolityce.

 

– Dlaczego głębienie szybu „Grzegorz” jest dla Państwa tak ważną inwestycją i kiedy zostanie ona ukończona?

– To jest inwestycja ważna dla całej Polski. Kopalnia „Sobieski” ma bezpośrednie połączenie torami z blokiem 910 MW – to jest naprawdę rzut beretem, około 4 kilometrów. Co więcej, nie musimy płacić za przewóz węgla, bo to są nasze wewnętrzne tory. Ta niewielka odległość jest tym czynnikiem, który najmocniej przemawia za tym, aby zrealizować tę inwestycję.

Ponadto eksploatacja szybu „Grzegorz” będzie odbywać się poza terenem zurbanizowanym, pod lasem, więc nie będziemy nikomu zagrażać. Tamtejsze złoża mamy wydobywać do 2049 roku, ale mając tak długą koncesję, możemy to robić spokojnie do 2063 roku. I ten węgiel jest naprawdę bardzo dobrej jakości. Dzisiaj szyb „Grzegorz” mamy już wybity na 500 metrów, więc jeszcze zostało dużo roboty: trzeba rozjechać ściany, porobić całą infrastrukturę dołową z klatką zjazdową i tym podobne. To dzieje się cały czas, dlatego myślimy i taką mamy nadzieję, że już nikomu nie strzeli do głowy, aby zatrzymać ten proces.

 

Czarny PR

– Świat idzie do przodu, pojawiają się nowe technologie. Ten postęp widać także w polskim górnictwie czy panuje tu zastój, jeśli chodzi o inwestycje w sprzęt, badania i rozwój? Jak praca górnika zmieniła w ciągu ostatnich dekad i czy nadal się zmienia?

– Ależ oczywiście. Świat się zmienia i my tak samo. Pamiętam, jak przyjmowałem się do kopalni w 1989 roku. Wtedy pracowałem przez około 9 lat na powierzchni jako elektromonter, a potem przeniosłem się pod ziemię. Teraz jak zjeżdżam na dół, to urządzenia są całkowicie inne. Wszystko jest skomputeryzowane, zaczyna wchodzi sztuczna inteligencja, więc ten postęp widać i to daje ludziom też większe bezpieczeństwo. Tak samo mamy całkiem inny przewóz materiałów. Jak kiedyś transport odbywał się kołowrotami i była do tego zaangażowana chmara ludzi, tak teraz wystarczą dwie osoby, które kolejką podwieszaną mogą ten transport wykonać w czasie o wiele krótszym i na większe odległości. Mamy w Polsce naprawdę światowe firmy okołogórnicze, które eksportują sprzęt do Kazachstanu, Chin, a swego czasu też na Ukrainę.

 

– Jak wyglądają dzisiaj relacje pomiędzy Solidarnością a właścicielem „Sobieskiego”? Są Państwo w trakcie jakichś negocjacji, istnieje ryzyko zwolnień lub zawieszenie świadczeń, jak niedawno w JSW?

– U nas na szczęście nie ma takich problemów. Oczywiście wszedł pakiet osłonowy, czyli urlopy górnicze i jednorazowe odprawy, ale odejścia są znikome. Przyjmujemy też ludzi z innych kopalń. Na przykład wczoraj dołączyła do nas spora grupa pracowników ze zlikwidowanej na początku roku kopalni „Bobrek” z Bytomia.
To, co nas martwi, to tylko ten czarny PR wokół górnictwa. Nie ma już szkół górniczych i nie ma studentów chętnych, żeby studiować górnictwo. I z tym możemy w przyszłości się mierzyć, że nie będziemy mieli kadr, które zastąpią górników odchodzących na emeryturę.

[Tytuł, śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 19.04.2026 08:26
Źródło: Tygodnik Solidarność nr 15/2026, oprac. Ludwik Pęzioł