Dwa najważniejsze pytania dotyczące przyszłości Polski
Jest więc ponurym paradoksem, że prezydent może o wiele mniej w najważniejszych polskich sprawach niż ci politycy, którzy rządzą Komisją Europejską, mimo że polscy wyborcy ich nie wybrali. Ursula von der Leyen ma de facto większą moc decydowania o Polsce niż polscy wyborcy i wybrany przez nich prezydent. Czy tak powinno być?
Pieniądze z KPO jako narzędzie szantażu
Za dowód na to, jak potężna jest władza unijnych dygnitarzy i zarazem jak nieuczciwie sprawowana, niech posłuży - jako najbardziej pouczająca - historia pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy (KPO).
Polsce się należały, ale od ich zatwierdzenia w czerwcu 2022 roku były blokowane przez Komisję Europejską pod głównym pretekstem "naruszania praworządności". Komisja wyznaczała Polsce konkretne "zadania" do wykonania jako warunek wypłaty pieniędzy z KPO. Precyzyjniej i sprytniej: jako warunek przyjęcia i zaakceptowania wniosku o wypłatę.
Żądania KE się piętrzyły, a pieniądze nie przybliżały - trwała sytuacja patowa.
Gdzie jest wiara - tam pojawia się cud
Po zmianie władzy w Polsce w roku 2023 nastąpił nagły cud. 13 grudnia 2023 roku uformował się nowy rząd i już po niecałych 3 miesiącach KE odblokowała te fundusze.
Na jakiej podstawie? Wyłącznie na podstawie... wiary. Wiary w rząd Tuska.
Na oficjalnym portalu Ministerstwa Sprawiedliwości czytamy, że gdy nowy rząd przedstawił "plan działań", wiceprzewodnicząca KE Vera Jourova powiedziała: "Wierzymy, że będą one faktycznie spełnione, zdecydowaliśmy więc, że to właściwa pora, by te pieniądze odblokować". "Wiara" Jourovej okazała się pomyłką, "plan działań" nie został wykonany, ale to już nikogo nie obchodziło.
Rozwiązanie "problemów" okazało się zbędne
Rzecz dotyczyła przede wszystkim "rozwiązania problemów z Krajową Radą Sądownictwa, Sądem Najwyższym, Trybunałem Konstytucyjnym oraz rozdzielenia urzędu Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego".
Żaden z tych "problemów" nie został rozwiązany nie tylko przed wypłatą pieniędzy z KPO, w trakcie wypłaty, ale także po wypłacie. I tak jest do dziś. A główne pieniądze z KPO zostały już dawno wypłacone, wydane. Już nikt o nich nie pamięta.
Kij i marchewka dla polskiego wyborcy
Wniosek sam się narzuca jako oczywisty: nie chodziło nigdy o żadne "problemy z praworządnością". Chodziło o jedno: o zmanipulowanie wyborców. O wbicie im do głowy prostego żądania szantażysty: "Jeśli znów zagłosujecie na prawicę, pieniędzy nie będzie". To był "kij".
A "marchewka"? To samo żądanie tylko miło sformułowane: "Zagłosujcie na opozycję, a pieniądze natychmiast do was popłyną".
I tak się też stało. Gdy Tusk przejął władzę, KE zamknęła "procedurę" przeciwko Polsce, uznając, że nie ma już "zagrożenia dla praworządności". Mimo, że nic się w tych sprawach nie zmieniło ani wówczas, ani później.
Chodziło więc wyłącznie o zmianę władzy.
3222 palety Donalda Tuska
Koronnym dowodem, że był to szantaż i przekręt, jest słynny klip wyborczy z Donaldem Tuskiem z lutego 2022 roku, w którym karty zostają wyłożone na stół bez najmniejszego owijania w bawełnę.
Polityk pokazuje najpierw banknot 50 euro, następnie stoi obok palety z osiemnastoma milionami euro, a na koniec widzimy... Stadion Narodowy, na którym stoją - jak stwierdza Tusk - 3222 takie palety. Razem to 58 miliardów euro - dodaje. I wypowiada kluczowe zdanie: "Jedyny powód, dla którego po te pieniądze nie możecie sięgnąć, to jest rząd PiS-u". Bardziej dosadnie już się nie da.
Przekaz jest jasny: musicie zagłosować tak jak chce Komisja Europejska, bo ona trzyma tę kasę. Więc kto tu rządzi?
Narzędzia ingerencji w wybory będą gotowe
Sytuacja sprzed 4 lat powtarza się w roku 2026. Program "SAFE" z gigantyczną pożyczką, z "mechanizmem warunkowości" jest przygotowaniem narzędzi niezbędnych do powtórzenia manewru już przećwiczonego z sukcesem przy KPO. Czyli nacisku, szantażu, manipulacji, ingerencji w proces wyborczy.
Powstają więc najważniejsze pytania na przyszłość:
- Czy to, co się dzieje - że decyzje KE przejmują władzę nad losem Polski ponad wolą wyborców, ponad Sejmem, Senatem, Prezydentem, sądami i Konstytucją - jest już przesądzone i nie ma innej drogi?
- Czy Unia Europejska jest jeszcze nadal związkiem 27 demokratycznych państw europejskich, czy może raczej jest to już wyłącznie TYGIEL do wtapiania z rudy państw narodowych jednolitego stopu według zideologizowanych instrukcji, na które unijny wyborca nie ma żadnego realnego wpływu?
Prezydent wyjaśnił dziennikarza TVN. "Pan się ogarnie i słucha"
Prezydent Nawrocki leci na Węgry. Zbigniew Bogucki zabiera głos

Przydacz do Tuska: Usuń twitta, a najlepiej konto
Media: Prezydent Nawrocki przyjedzie do Budapesztu, by poprzeć Orbana



