Co to za polityka? Krytyka Zachodu i obrona polskiej racji stanu okrzyknięta rosyjską propagandą

- Główna dezinformacja ws. dronów, które naruszyły polską przestrzeń powietrzną poszła ze strony rządu Donalda Tuska
- Wołodymyr Zełenski chciał wciągnąć Polskę w wojnę z Rosją - przyznał to Andrzej Duda
- Nie było żadnego polsko-ukraińskiego konfliktu na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej tylko rzeź około 200 tys. Polaków dokonana w sposób brutalny przez Ukraińców
Na pierwszy ogień poszedł incydent z dronami, które miały wlecieć do Polski z Rosji. Przedstawicieli portalu Konkret24 oburzyły słowa influencera znanego jako Dziki Trener, który zacytował internautów odnośnie do przekonań Polaków: "nie wierzą ani w wersję prezydenta sąsiadującego z nami państwa, ani w wersję mediów". Miał to być przejaw prokremlowskiej narracji. Tymczasem niepewność internautów co do wersji wydarzeń spowodował sam rząd serwując fałszywą narrację, co później zresztą zostało sprostowane. Także supozycja, że to może być sposób na wciągnięcie Polski w konflikt spotkała się z podobną reakcją "śledczych", podczas gdy sam były już prezydent Andrzej Duda w wywiadzie dla Bogdana Rymanowskiego przyznał, że prezydent Zełenski chciał wciągnąć Polskę w konflikt z Rosją, wykorzystując w tym celu śmierć Polaków w Przewodowie po eksplozji ukraińskiej rakiety.
- Pilny komunikat dla mieszkańców Białegostoku
- Ważny komunikat dla mieszkańców Wrocławia
- Wyłączenia prądu w Pomorskiem. Ważny komunikat dla mieszkańców
- Złe wieści dla kierowców. Od dzisiaj nowe stawki za przegląd techniczny
- Fatalny błąd PAP w depeszy nt. Polski i Donalda Trumpa. "Największa dezinformacja od lat"
- Kierwiński chce odwołać połowę komisarzy wyborczych. Jest zawiadomienie
- Agencja ratingowa Moody's po agencji Fitch obniżyła perspektywę Polski na negatywną
Bartłomiej Pejo w ogniu oskarżeń
Cięgi zebrał również poseł Konfederacji Bartłomiej Pejo, który - jak twierdzi wspomniany portal - "powielał przekaz, że 'rząd Tuska chce wykreślić Rzeź Wołyńską z podstawy programowej!'".
"Politycy prawicy - w tym Pejo - uznali, że dokument z prekonsultacji nowego programu nauczania historii i zapisana tam propozycja oznacza wycofanie nauczania o rzezi. Tymczasem eksperci proponowali zmianę sformułowania: '[uczeń] wyjaśnia przyczyny i rozmiary konfliktu polsko-ukraińskiego, w tym ludobójstwa ludności polskiej (na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej)" na "[uczeń] wyjaśnia przyczyny konfliktu polsko-ukraińskiego (na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej)'" - czytamy w Konkret24. Tymczasem dla każdego historyka (nie bajkopisarza) jest oczywiste, że nie było żadnego konfliktu polsko-ukraińskiego na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, ale Rzeź zaliczana do kategorii Genocidum Atrox, zbrodni ze szczególnym okrucieństwem, ze względu na sposób, w jaki Ukraińcy dokonali jej na Polakach. Każde mówienie o "konflikcie polsko-ukraińskim" to wymazywanie Rzezi Wołyńskiej z przestrzeni pamięci narodowej, a zatem z historii narodu polskiego. Walka o pamięć i tożsamość Narodu Polskiego nie jest kremlowską narracją.
MERCOSUR wspiera Rosję
Konkret24 nie oszczędził też eurodeputowanej Ewy Zajączkowskiej-Hernik, która mówiła o "nic niewartym i pustym geście solidarności" Unii Europejskiej z Polską po naruszeniu naszej przestrzeni powietrznej. "Zajączkowska-Hernik wykorzystała zdarzenia z nocy z 9 na 10 września do krytykowania UE i podważenia zasadności sojuszu. 'Taka to jest wasza solidarność' - powiedziała, za przykład podając umowę z Mercosurem" - czytamy na portalu, którego "dziennikarze śledczy" nie zająknęli się nawet słowem, że kraje MERCOSUR kupują masowo nawozy od Rosjan, wspierając tym samym rosyjską machinę wojenną. "Dziennikarzom" nie podobało się również stwierdzenie o konieczności wzmocnienia polskiego sektora dronowego i zniesienia "unijnych barier, które duszą nasz potencjał" a także oświadczenie: "To nie jest nasza wojna". Czy należy przez to rozumieć, że chcieliby oni, aby sektor dronowy w Polsce został zdominowany przez Niemcy, a Polacy walczyli na ukraińskim froncie, podczas gdy młodzi Ukraińcy balowaliby po polskich dyskotekach i siłowniach?
Portalowi nie podobało się także wystąpienie europoseł Zajączkowskiej-Hernik z 9 września, gdy mówiła o niewdzięczności Ukrainy za udzielaną pomoc, co - jak podkreślił Konkret24 - rozchodziło się na rosyjskojęzycznych stronach. Zdumiewające, że nie oburzał się na wznoszenie przez przebywających w Polsce Ukraińców banderowskich haseł, ich pogardę dla polskiego Narodu i skalę popełnianych przez nich przestępstw, ale na eurodeputowaną, której zależy na symetrycznych, uczciwych stosunkach między obydwoma narodami.
Nie wolno Zachodowi wytykać jego grzechów
Także przemówienie europosła Patryka Jakiego zostało zakwalifikowane jako rosyjska propaganda. Cóż takiego powiedział? "Podobnie jak w przypadku przemówienia europosłanki Konfederacji, europoseł Prawa i Sprawiedliwości Patryk Jaki także wykorzystał naruszenie przestrzeni powietrznej Polski do krytyki Unii Europejskiej i szefowej KE Ursuli von der Leyen. 'W dniu, kiedy spadają na Polskę rosyjskie drony', wymieniał, co jego zdaniem pogorszyło się od momentu, gdy niemiecka polityk została przewodniczącą KE - jako jeden z tych aspektów podał bezpieczeństwo. Mówił, że w 2019 roku 'na naszej granicy był spokój', a teraz 'nie dość, że jest wojna, to jeszcze rosyjskie drony spadają na Polskę'. A dlaczego? Bo zachodnie kraje 'chciały mieć tanią energię z Rosji', a 'teraz wszyscy za to płacimy'. 'Największym problemem jest to, że Europa straciła poczucie swojego sensu' - przekonywał. Na koniec swojego przemówienia w PE, zwracając się do przedstawicieli UE, powiedział: 'Bo wy, pokolenie dekadencji, które z jakimś niezrozumiałym zadowoleniem z siebie pcha nas wszystkich, pcha nas ku przepaści' - cytuje Jakiego portal. W tym kontekście przypomnijmy kilka faktów. Po rosyjskiej agresji na Ukrainę państwa zachodniej Europy nie spieszyły się z sankcjami, aby dać Władimirowi Putinowi czas na bezpieczne ulokowanie posiadanych przez Rosję zasobów. Kiedy już wprowadziły sankcje, były one dziurawe i nieskuteczne, swobodnie działały obydwie nitki gazociągu Nord Stream, kwitła wymiana handlowa. Nawet teraz kraje zachodu, o czym pisał między innymi portal Politico - nadal sprowadzają z Rosji gaz, korzystając z terminali LNG i chociaż przewodnicząca KE Ursula von der Leyen zapowiada, że ukróci ten proceder, mało kto w kuluarach rządów poszczególnych państw wierzy w te zapewnienia. Powtarzają się one bowiem cyklicznie i z podobnym skutkiem. Ponadto - również wkrótce po ataku Rosjan na Ukrainę - były prezydent Rosji Dmirtrij Miedwiediew napisał na ówczesnym Twitterze, iż uważa, że projekt przestrzeni gospodarczej od Władywostoku po Lizbonę jest aktualny. Co ciekawe, żaden z zachodnich przywódców, czy to francuskich czy niemieckich nie zaprzeczył. Tu zresztą znajduje się odpowiedź na pytanie, dlaczego Rosja zgadza się na przystąpienie Ukrainy do Unii Europejskiej - ponieważ po stworzeniu wspomnianej przestrzeni mogłaby ją swobodnie kontrolować, podobnie zresztą jak i całą scentralizowaną wspólnotę.
Tajemnicą poliszynela jest istnienie w Brukseli sieci rosyjskiej agentury, która - mimo że nieco przetrzebiona po wybuchu wojny - nadal zachowuje duże wpływy. UE wprawdzie wydaliła rosyjskich lobbystów, ale jej instytucje nie posiadają żadnej osłony kontrwywiadowczej. Nie jest tajemnicą, że córka rzecznika Kremla Dmitrija Pieskowa, Jelizawieta "Liza" Pieskowa, pracowała jako stażystka w Parlamencie Europejskim.
Walka o polskie interesy to nie dezinformacja
Jeżeli spojrzymy na powyższe przykłady, ujrzymy jedynie walkę o polskie interesy, która z niezrozumiałych względów została zakwalifikowana jako rosyjska narracja przez portal należący do TVN 24, bardzo chętnie cytującej Władimira Putina bez żadnego komentarza.
Tagi
Ekstradycja rosyjskiego naukowca. Jest decyzja sądu

Media: Rosja dzieli się z Iranem zdjęciami satelitarnymi i technologią dronową

KE decydująca, które terytoria i czy przekazać Rosji? Oto plan eurokratów

Przywódca Iranu w Moskwie? Sensacyjne informacje o leczeniu u Putina

Wymazują pamięć o ofiarach Stalina. W Rosji znikają tabliczki
