Byli niemieccy naziści i ich kolaboranci tworzyli Unię Europejską

- Według oficjalnej wersji Unia Europejska jest emanacją demokracji i praworządności
- Tymczasem struktura władzy w UE nie ma nic wspólnego z demokracją, a jej metody z praworządnością
- Co więcej, często "budowniczy" UE okazują się mieć totalitarne korzenie
Mit UE jako projektu czysto demokratycznego maskuje pewną ciągłość personalną i mentalną między rządami nazistowskimi, kolaboracją wojenną a powojenną "ideą europejską". Czasem ci sami ludzie, którzy projektowali jej instytucje, oraz korporacje, które na tym korzystały, przenieśli do Brukseli nawyki technokracji, posłuszeństwa i pogardy dla suwerenności ludowej.
Niemieckie ciągłości
Najbardziej uderzającym przykładem jest Walter Hallstein, który został pierwszym przewodniczącym Komisji Europejskiej (1958-1967). Przed wojną Hallstein był profesorem prawa i członkiem Narodowosocjalistycznego Związku Wykładowców, organizacji powiązanej z ideologią nazistowską. Był zaangażowany w prace prawne pod rządami III Rzeszy i choć nie należał do najwyższych rangą działaczy, funkcjonował w jej profesjonalnych sieciach. Po 1945 r. został zrehabilitowany i promowany jako twarz "nowych Niemiec", lecz przeniósł ze sobą to samo elitarne wyobrażenie o porządku narzucanym z góry.
Za nim stali tacy ludzie jak Hans Globke, choć formalnie nie był urzędnikiem UE. Jako szef gabinetu Adenauera kształtował politykę RFN i wpływał na jej orientację europejską. Globke współtworzył urzędowy komentarz do ustaw norymberskich z 1935 roku, stanowiących podstawę prawną prześladowań rasowych. Mimo to został architektem powojennej administracji niemieckiej. Jego obecność pokazywała, jak biurokratów epoki nazistowskiej można było ponownie wykorzystać w służbie rzekomo demokratycznej Europy.
Równie istotna była ciągłość przemysłowa. Zagłębie Ruhry - kartele stalowe i węglowe, takie jak Krupp, Thyssen czy zreorganizowane resztki IG Farben - stanowiły trzon gospodarki wojennej III Rzeszy. Po wojnie szybko włączono je z powrotem do zachodniego bloku i przyznano im centralną rolę w Europejskiej Wspólnocie Węgla i Stali (1951). EWWiS de facto zinstytucjonalizowała ich siłę na poziomie ponadnarodowym, zapewniając, że te same sieci przemysłowe, które uzbrajały Hitlera, stały się fundamentem gospodarczym "projektu europejskiego".
Francuscy kolaboranci i technokraci
Po stronie francuskiej dwaj oficjalni "ojcowie Europy", Robert Schuman i Jean Monnet, przedstawiani są jako wizjonerzy pokoju. Jednak Schuman w 1940 roku głosował za przyznaniem pełni władzy marszałkowi Pétainowi, wspierając reżim Vichy, i pozostał ministrem w jego pierwszych miesiącach. Monnet, choć nie był nazistowskim kolaborantem, uosabiał autorytarną mentalność technokratyczną, która dobrze współgrała z planowaniem wojennym: gardził parlamentaryzmem, nie ufał suwerenności ludowej i wierzył, że elity muszą "prowadzić" narody skrycie ku integracji. Wielu jego współpracowników w administracji francuskiej to recyklingowani biurokraci Vichy, którzy odnaleźli się naturalnie w jego ponadnarodowych projektach.
Francuska tradycja państwowa "planification" - scentralizowanego zarządzania gospodarczego, wzmocniona w czasach Vichy - dostarczyła intelektualnego modelu dla instytucji europejskich. Biurokracja Komisji, wzorowana na francuskiej administracji wyższego szczebla, została pomyślana tak, aby działać ponad i poza parlamentami narodowymi. Była to integracja poprzez dekret, a nie poprzez zgodę.
[Daniel Foubert - francusko-polski geoekonomista, urodzony w rodzinie związanej z oboma krajami od początku XX wieku]
Migranci z UE rozczarowani Niemcami? Wyniki nowego badania

Totalitaryzm.eu, czyli jak Bruksela przejmuje chińskie metody zarządzania społeczeństwem

Umowa UE–Mercosur. Von der Leyen nie czeka na Parlament Europejski

Mariusz Staniszewski: Komisja Europejska chce wprowadzić nowy ustrój

