Arbitraż to dziś w zasadzie martwa instytucja, dlatego NSZZ "Solidarność" proponuje zmianę przepisów
09.05.2017 11:34

Komentarzy: 0
Udostępnij:
W ostatnich latach przeprowadzono zaledwie kilka takich spraw. Dlatego Solidarność proponuje zmianę przepisów, która pozwoliłaby ożywić arbitraż z korzyścią tak dla pracowników, jak i pracodawców.
Zagadnienie arbitrażu gospodarczego było dyskutowane na autonomicznym (bez udziału strony rządowej) posiedzeniu zespołu ds. prawa pracy Rady Dialogu Społecznego.
Jak argumentowała ekspertka Solidarności Magdalena Rycak, przede wszystkim należy "arbitraż wyprowadzić z sądów i wprowadzić go do Wojewódzkich Rad Dialogu Społecznego lub do RDS, gdy w grę wchodziłyby spory obejmujące więcej niż jeden zakład pracy".
Bez sędziów
Kolejna kwestia dotyczy listy arbitrów, którą powinna prowadzić Rada. To, kto mógłby zostać arbitrem, zależałoby od ustalenia stron, a więc związków zawodowych i pracodawców, ale sędziowie zawodowi powinni być z tego grona wyłączeni.
Jak podkreślała ekspertka związku, dziś sędziowie dominują nad tym, z założenia odformalizowanym, postępowaniu.
Według propozycji, po zmianach arbitrzy byliby powoływani spoza grona zawodowych sędziów, w następstwie porozumienia stron. Gdyby do takiego porozumienia nie doszło, arbitrzy mogliby być wskazywani przez RDS. Szczegółowy tryb ich powoływania, zasady prowadzenia spraw w arbitrażu, wynagradzania itd. powinny być uregulowane w rozporządzeniu.
Wyjść? Czy zostać? Oto jest pytanie!
Punktem, który w dyskusji wzbudził najwięcej kontrowersji, była propozycja Solidarności, aby orzeczenie kolegium arbitrażowego wiązało obie strony sporu. Nie byłoby natomiast obowiązku decydowania się na arbitraż. Gdyby któraż ze stron go nie chciała, spór byłby rozstrzygany na zwykłej drodze sądowej. Jednak gdyby do niego doszło, orzeczenie byłoby wiążące.
- Dziś problemem jest to, że w dowolnym momencie można się z arbitrażu wycofać, są też problemy z wyegzekwowaniem orzeczenia. Chodzi zatem o to, by sytuacja w arbitrażu była analogiczna do wyroku sądu, także co do jego wykonalności - mówiła Magdalena Rycak.
Druga z propozycji Solidarności dotyczyła pracowników, którzy nie mogą strajkować, a wchodzą w spór z pracodawcą. Zamiast strajku korzystaliby z obowiązkowego arbitrażu. Wystarczyłoby, że o arbitraż wystąpiła jedna ze stron. Wtedy druga też musiałaby do niego przystąpić.
Anna Grabowska
Cały artykuł w najnowszym numerze "TS" (19/2017) dostępnym w wersji cyfrowej tutaj
Jak argumentowała ekspertka Solidarności Magdalena Rycak, przede wszystkim należy "arbitraż wyprowadzić z sądów i wprowadzić go do Wojewódzkich Rad Dialogu Społecznego lub do RDS, gdy w grę wchodziłyby spory obejmujące więcej niż jeden zakład pracy".
Bez sędziów
Kolejna kwestia dotyczy listy arbitrów, którą powinna prowadzić Rada. To, kto mógłby zostać arbitrem, zależałoby od ustalenia stron, a więc związków zawodowych i pracodawców, ale sędziowie zawodowi powinni być z tego grona wyłączeni.
Jak podkreślała ekspertka związku, dziś sędziowie dominują nad tym, z założenia odformalizowanym, postępowaniu.
Według propozycji, po zmianach arbitrzy byliby powoływani spoza grona zawodowych sędziów, w następstwie porozumienia stron. Gdyby do takiego porozumienia nie doszło, arbitrzy mogliby być wskazywani przez RDS. Szczegółowy tryb ich powoływania, zasady prowadzenia spraw w arbitrażu, wynagradzania itd. powinny być uregulowane w rozporządzeniu.
Wyjść? Czy zostać? Oto jest pytanie!
Punktem, który w dyskusji wzbudził najwięcej kontrowersji, była propozycja Solidarności, aby orzeczenie kolegium arbitrażowego wiązało obie strony sporu. Nie byłoby natomiast obowiązku decydowania się na arbitraż. Gdyby któraż ze stron go nie chciała, spór byłby rozstrzygany na zwykłej drodze sądowej. Jednak gdyby do niego doszło, orzeczenie byłoby wiążące.
- Dziś problemem jest to, że w dowolnym momencie można się z arbitrażu wycofać, są też problemy z wyegzekwowaniem orzeczenia. Chodzi zatem o to, by sytuacja w arbitrażu była analogiczna do wyroku sądu, także co do jego wykonalności - mówiła Magdalena Rycak.
Druga z propozycji Solidarności dotyczyła pracowników, którzy nie mogą strajkować, a wchodzą w spór z pracodawcą. Zamiast strajku korzystaliby z obowiązkowego arbitrażu. Wystarczyłoby, że o arbitraż wystąpiła jedna ze stron. Wtedy druga też musiałaby do niego przystąpić.
Anna Grabowska
Cały artykuł w najnowszym numerze "TS" (19/2017) dostępnym w wersji cyfrowej tutaj

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 09.05.2017 11:34
Ochrona zdrowia. Dodatkowe miliardy czy Niderlandy?
16.10.2017 22:00

Komentarzy: 0
– Rząd przeznaczył w tym roku dodatkowo na ochronę zdrowia 8 mld zł. W przyszłym będzie to kolejne 6 mld zł” – mówiła premier Beata Szydło na posiedzeniu plenarnym Rady Dialogu Społecznego. – Tak jak Zagłoba obiecał królowi szwedzkiemu Niderlandy, tak rząd obiecał pracownikom ochrony zdrowia podwyżki – kontrowali zaproszeniu do RDS samorządowcy.
Czytaj więcej
Zamówienia na leki – obiektywne i przejrzyste. Tylko kiedy?
06.10.2017 12:18

Komentarzy: 0
O tym, jaki lek czy sprzęt powinien być zamówiony przez szpital, w 40 proc. decyduje jego cena. Pozostałe 60 proc. to inne kryteria. Niestety, nie bardzo wiadomo, jakie. Pracodawcy i związki zawodowe w zespołach ds. ochrony zdrowia i zamówień publicznych RDS, nie mogą dojść w tej sprawie do porozumienia. Tymczasem więc, w zamówieniach na leki panuje „partyzantka”. A w grę wchodzą duże pieniądze i ogromne długi.
Czytaj więcej
Konserwatywna rewolucja w instytutach badawczych. Solidarność: to ryzykowne dla pracowników
06.10.2017 12:14

Komentarzy: 0
Planujemy rewolucję w funkcjonowaniu instytutów badawczych. Ale będzie to rewolucja konserwatywna – mówią przedstawiciele resortu rozwoju. W opinii Solidarności, zmiany są nieprzemyślane, ryzykowne dla pracowników, a opieracie ich na wzorze niemieckim nie przystaje do polskich warunków.
Czytaj więcej
Prof. Gertruda Uścińska dla "TS": Decyzja o przejściu na emeryturę jest jednorazowa i ostateczna
05.10.2017 21:00

Komentarzy: 0
Minął miesiąc, od kiedy pierwsze osoby mogą składać wnioski o emeryturę w niższym wieku. O tym, czy Polacy masowo odchodzą z pracy, jak wpłynie to na kondycję Funduszu Ubezpieczeń Społecznych i budżetu państwa oraz komu i dlaczego świadczenia mogłyby być podwyższane, a komu obniżone składki – z prezes ZUS prof. Gertrudą Uścińską rozmawia Anna Grabowska.
Czytaj więcej
Od sześćdziesiątki do sześćdziesiątki, czyli historia wieku emerytalnego
03.10.2017 15:00

Komentarzy: 0
Trzeba było 5 lat dyskusji, przerzucania argumentów, zbierania podpisów, ulicznych protestów, podpisywania porozumień, żeby poeksperymentować na Polakach. Żeby część musiała dłużej pracować, a niekiedy żebrać o pomoc w opiece społecznej. Bo byli i tacy, którzy po wydłużeniu wieku nie mogli dobić do emerytalnej przystani, a pracą zwyczajnie stracili. Teraz wracamy do emerytury w wieku 60 i 65 lat. Polacy się cieszą, ale i boją kolejnych zmian.
Czytaj więcej