AgoraEU. Groźna unijna pułapka na media i wolność słowa

- AgoraEU ma połączyć programy Creative Europe i CERV
Nowa inicjatywa UE przewiduje budżet ok. 7,6 mld euro na lata 2028–2034 i ma wspierać kulturę, media oraz „unijne wartości”. - Krytycy ostrzegają przed centralizacją i wpływem na pluralizm mediów
Organizacje branżowe oraz część niezależnych twórców obawiają się, że nowe mechanizmy finansowania i walki z dezinformacją mogą ograniczać widoczność części treści. - Brakuje jasnych gwarancji dotyczących wolności słowa i transparentności zasad
Debata wokół AgoraEU dotyczy m.in. tego, kto będzie decydował o przyznawaniu środków oraz jak UE zdefiniuje „dezinformację” i „ochronę wartości europejskich”.
Nowa europejska inicjatywa AgoraEU łączy i zastępuje dotychczasowe programy Creative Europe oraz Citizens, Equality, Rights and Values (CERV). Budżet przewidziany na ten cel w latach 2028 - 2034 to około 7,6 miliarda euro. Oficjalnie AgoraEU ma za zadanie promowanie różnorodności kulturowej i językowej, wzmacnianie konkurencyjności sektorów kreatywnych oraz medialnych, ochrona wolności artystycznej i medialnej, oraz wspieranie równości, aktywnego obywatelstwa i unijnych wartości. W rzeczywistości chodzi o wprowadzenie ograniczeń dla twórców podcastów na YouTube jak i niezależnych obserwatorów.
Dokumenty Parlamentu Europejskiego, w tym Legislative Train z kwietnia 2026 roku, pokazują, jak skutecznie toczy się praca nad tym projektem. Prowadzą ją komisje CULT (Komisja Kultury i Edukacji)i LIBE (Komisja Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych) na podstawie przygotowywanych przez CONT (Komisja Kontroli Budżetowej), FEMM (Komisja Praw Kobiet i Równości Płci) i BUDG (Komisja Budżetowa) opinii. Już we wrześniu i październiku 2025 roku podczas obrad w LIBE i CULT posłowie pytali Komisję o mechanizmy zapewnienia poszanowania praw podstawowych przez beneficjentów, o walkę z dezinformacją oraz o rolę władz krajowych w zarządzaniu funduszami. Podkreślano potrzebę uproszczenia procedur, lecz jednocześnie ostrzegano przed ryzykiem centralizacji, nakładaniem się strumieni finansowania i skomplikowanymi procesami, które szczególnie uderzą w małe organizacje oraz niezależnych producentów.
Atak na artystów czy na Youtube?
Najbardziej zdecydowana i merytoryczna krytyka płynie ze strony branży filmowej i audiowizualnej. 20 kwietnia 2026 roku Society of Audiovisual Authors (SAA) wraz z szesnastoma innymi organizacjami – między innymi CEPI, FERA, FSE, Europa Distribution i UNIC – opublikowało wspólne oświadczenie zatytułowane „Build AgoraEU on the success of the Creative Europe MEDIA programme”. Podkreślono w nim trzydziestopięcioletni dorobek programu MEDIA, który skutecznie wspierał wymianę kulturalną, wolność artystyczną, różnorodność twórczą oraz niezależną przedsiębiorczość w całym łańcuchu wartości filmowej. Autorzy oświadczenia apelują, by nowa inicjatywa budowała na tym sukcesie, a nie odcinała się od niego. Domagają się zachowania wyraźnej tożsamości i kluczowych celów podprogramu MEDIA+, jasnego oddzielenia sektora audiowizualnego od mediów informacyjnych, gwarancji wydzielonego budżetu dla filmu i gier wideo. Podkreślają też konieczność stałego, transparentnego dialogu z całym środowiskiem twórców. Do podobnych apeli dołączyły tysiące reżyserów, scenarzystów i aktorów – od Agnieszki Holland po Juliette Binoche, Carlę Simón czy Yorgosa Lanthimosa, którzy bronią integralności MEDIA jako nośnika europejskich wartości i „miękkiej siły” Unii.
Marginalizowanie niezależnych twórców
Zupełnie inną pod kątem ideologicznym, lecz równie ostrą krytykę, przedstawia niezależny niemiecki kanał „Aktien mit Kopf”. Autor tego kanału Kolja Barghoorn widzi w AgoraEU wielki projekt wart ponad osiem i pół miliarda euro, który ma finansować walkę o ideologiczne regulowanie algorytmów platform takich jak YouTube, inspirowane intersekcjonalną agendą i myślą Foucaulta. Barghoorn powołuje się na wypowiedzi niemieckich urzędników kultury, którzy otwarcie mówią o potrzebie zmiany algorytmów dla zapewnienia „widoczności różnorodnej reprezentacji”. Efektem może być systematyczne marginalizowanie niezależnych twórców, którzy kwestionują oficjalną narrację instytucji państwowych. Twórca ostrzega wprost, że jeżeli mechanizmy te wejdą w życie, kanały takie jak jego, po prostu znikną.
Eliminacja niewygodnych
Takie głosy nie pojawiają się wyłącznie w Internecie, bo w debatach parlamentarnych padały podobne pytania o to, jak Komisja zapewni, że pieniądze trafiają wyłącznie do podmiotów szanujących prawa podstawowe, i jak będzie zwalczać dezinformację w ramach nowego CERV+. Połączenie tego z MEDIA+ oraz istniejącymi regulacjami platform cyfrowych tworzy niebezpieczny mechanizm, w którym unijne fundusze służą nie tylko wsparciu kultury, lecz także kształtowaniu publicznej debaty i eliminowaniu niewygodnych opinii. Pod hasłami ochrony unijnych wartości i walki z dezinformacją łatwo może dochodzić do preferowania treści zgodnych z aktualną agendą Komisji kosztem prawdziwej wolności artystycznej i pluralizmu słowa. Brak jasnych gwarancji otwiera drogę do tego, że środki popłyną do platform i organizacji pozarządowych, zamiast do niezależnych twórców, małych kin i festiwali.
[Autor, Aleksandra Fedorska jest dziennikarką Tysol.pl oraz licznych polskich i niemieckich mediów]
[Tytuł, sekcja "Co musisz wiedzieć", "Co to oznacza dla czytelnika", a także niektóre śródtytuły i lead od Redakcji]
Dlaczego to ważne dla Czytelnika
- Projekt AgoraEU może w przyszłości wpływać nie tylko na sposób finansowania kultury i mediów, ale również na widoczność treści w internecie. Krytycy obawiają się, że pod hasłami walki z dezinformacją oraz ochrony „europejskich wartości” instytucje unijne zyskają większy wpływ na to, które materiały będą promowane przez platformy cyfrowe i finansowane ze środków publicznych.
- W praktyce może to oznaczać słabszą pozycję niezależnych twórców, ograniczenie pluralizmu opinii oraz większe ryzyko marginalizowania treści niewpisujących się w dominującą narrację polityczną lub ideologiczną.
Komentarze
Strategia KE „wzmocnienia” wschodnich regionów UE: Zadłużenie, migracja, Zielony Ład i cenzura
Prawnik o DSA: „W tym przypadku lekarstwo może być gorsze niż choroba”

Sikorski otwarcie poparł ograniczanie wolności słowa? Szokujące słowa w Monachium



