Absurdalna decyzja ws. Polski. Zostaliśmy oskarżeni o ograniczanie dyskusji o historii

Wśród Polaków, podobnie jak we wszystkich innych narodach byli ludzie, którzy popełniali zbrodnie. Nie ma w tym stwierdzeniu nic zaskakującego. W prasie i w internecie nie brakuje artykułów na ten temat. Również na naszym portalu możecie przeczytać o polskiej formacji, która siała terror oraz o zamordowaniu poddających się żołnierzy wroga w jednej z najsłynniejszych bitew wygranych przez Polaków.
Na polskim rynku działają media, w których podobnych tekstów jest wiele, jak i te, które za wszelką cenę starają się wybielić naszą historię. Każdy z nas może samodzielnie zdecydować, czy kupi "Newsweek Historia", "Historię do Rzeczy" czy "wSieci Historii" i na podstawie jakich książek zbuduje swoją wiedzę o przeszłości. Co więcej, można stworzyć bloga, portal lub profil na Facebooku i pisać w nim niemal wszystko, co nam przyjdzie do głowy - od pseudohistorycznych bzdur, po pieśni o bohaterach.
Można nawet odnieść wrażenie, że całkowita wolność wypowiedzi w mediach prowadzi niekiedy do chaosu. Tymczasem okazało się, że właśnie ograniczanie dyskusji o historii stało się jednym z czterech powodów, przez które amerykańska organizacja Freedom House odebrała Polsce status kraju z wolnymi mediami. Pierwszy raz po 1989 roku uznano, że media w Polsce są "częściowo wolne".
Raport Freedom House wskazuje, że w 2016 r. "rząd PiS starał się osłabiać głosy przeciwstawiające się preferowanej narracji historycznej, która w dużym stopniu pomija udział Polaków w zbrodniach okresu II wojny światowej".
W uzasadnieniu podano dwa powody takiego stanu rzeczy. Jednym z nich jest fakt, że przed emisją filmu "Ida", TVP pokazało "12-minutowy wstęp, w którym komentatorzy stwierdzili, że film przedstawia historię Polski nieprecyzyjnie".
Drugim powodem podanym w uzasadnieniu jest sprawa Jana Tomasza Grossa, który w artykule opublikowanym na łamach "Die Welt" w 2015 roku stwierdził m.in., że Polacy w czasie II wojny światowej zamordowali więcej Żydów niż Niemców. W odpowiedzi na to absurdalne z punktu widzenia faktów historycznych stwierdzenie, do prokuratury wpłynęło 166 zgłoszeń od ludzi i organizacji (nie tylko z Polski) ws. znieważenia narodu polskiego.
Prokuratura Okręgowa w Katowicach zgodnie z polskim prawem rozpoczęła postępowanie i wezwała Grossa do złożenia wyjaśnień. Autor nie usłyszał oczywiście żadnych zarzutów.
Wniosek: gdyby prostowanie oczywistych bzdur historycznych na niektóre tematy nie było możliwe, a debaty historyków wyjaśniających, które wątki w filmie fabularnym są oparte na faktach, a które są fikcją, Polska w rankingu wolności mediów wypadłaby znacznie lepiej.
To mój pierwszy typ na historyczną bzdurę 2017 roku.

Komentarze
Tak niemieckie fundacje pilnują polskiej pamięci
"Śniła nam się broń". 83 lata temu wybuchło powstanie w getcie warszawskim

45 lat „Tygodnika Solidarność”. Tu pisali giganci słowa

Ruszają "Wieczory z historią w Sali BHP. Pierwsze spotkanie wokół postaci "Króla Kaszubów i Solidarności"

Sikorski otwarcie poparł ograniczanie wolności słowa? Szokujące słowa w Monachium

