Szukaj
Konto

20-latka nie przeżyła. Czekała 8 godzin na przyjęcie na oddział intensywnej terapii

sala intensywnej terapii w szpitalu
Źródło: freepik | Autor: veckstock | Licencja: freepik | Szpital zdj. ilustr.
Komentarzy: 0
Ponad osiem godzin bez dostępu do intensywnej terapii w stanie zagrożenia życia – tak wyglądały ostatnie chwile 20-letniej Julii Liegmann. Mimo wskazań do natychmiastowego leczenia na OIT pacjentka została tam przewieziona dopiero po wielu godzinach. Rodzina uważa, że opóźnienie przesądziło o jej śmierci.
Co musisz wiedzieć:
  • 20-latka zmarła po powikłaniach po planowym zabiegu.
  • Na OIT trafiła dopiero po wielu godzinach.
  • Rodzina wskazuje na brak miejsc i opóźnienia systemowe.

Od rutynowego zabiegu do dramatu

Jak poinformował Kanał Zero, Julia Liegmann trafiła do szpitala św. Wojciecha w Gdańsku na początku lutego 2026 roku w związku z planowanym zabiegiem usunięcia kamienia w prawej nerce. Operację wyznaczono na 9 lutego, a do placówki została przyjęta dwa dni wcześniej.

Jej stan był wtedy dobry – nie miała gorączki ani dolegliwości bólowych. Wcześniej wykryto u niej bakterię E.coli, jednak lekarze nie uznali tego za przeciwwskazanie do zabiegu.

Bliscy byli przekonani, że chodzi o standardową procedurę.

 

Pogorszenie stanu i decyzja o OIT

Jak opisuje Kanał Zero, po zabiegu doszło do poważnych powikłań. U pacjentki rozwinęła się urosepsa. W dokumentacji medycznej o godz. 14:09 pojawiła się informacja, że najlepszym rozwiązaniem byłaby dializa ciągła w warunkach Oddziału Intensywnej Terapii.

Decyzję o przekazaniu jej na OIT podjęto o godz. 15:50.

 

Godziny oczekiwania

Mimo wskazań do pilnego leczenia, Julia trafiła na OIT dopiero o godz. 18:30 – i to w innym szpitalu, im. M. Kopernika w Gdańsku.

W dokumentacji odnotowano, że powodem przekazania był brak miejsc na OIT w szpitalu św. Wojciecha.

W przypadku sepsy każda godzina ma znaczenie. W tym przypadku od momentu wskazania konieczności leczenia intensywnego do jego rozpoczęcia minęło ponad osiem godzin.

 

Stan krytyczny i śmierć

Gdy matka dotarła do szpitala, jej córka była już w stanie krytycznym. 12 lutego po południu Julia straciła przytomność.

16 lutego doszło do obrzęku mózgu, a dzień później lekarz stwierdził zgon.

 

Rodzina: „To mogło wyglądać inaczej”

Bliscy nie mają wątpliwości, że szybka reakcja mogła zmienić przebieg wydarzeń.

Matka 20-latki jest przekonana, że jej córka miałaby szansę przeżyć, gdyby szybciej trafiła na OIT. Partner Julii twierdzi, że sprawdzał dostępność miejsc w innych szpitalach w Gdańsku i – jak mówi – były one dostępne.

Rodzina złożyła zawiadomienie do prokuratury. Sprawa została przekazana do Gdańska. Skargi trafiły także do Rzecznika Praw Pacjenta oraz Okręgowej Izby Lekarskiej.

 

Jest odpowiedź szpitala

Dziennikarze Kanału Zero skierowali pytania do podmiotu leczniczego Copernicus, który zarządza placówkami. Odpowiedź była ogólna.

Poinformowano, że wszystkie informacje objęte są tajemnicą lekarską, a sprawa jest analizowana w ramach standardowego postępowania po zgonie pacjenta. 

Staramy się dogłębnie przeanalizować bieg zdarzeń, aby wyciągnąć wnioski z zaistniałej sytuacji – przekazano.

Placówka wyraziła również ubolewanie z powodu śmierci pacjentki.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 29.04.2026 09:14
Źródło: Kanał Zero