Tożsamość Zagłębia Dąbrowskiego. Recenzja "Szulera" S. Reńcy

- Książka Sebastiana Reńcy „Szuler” przedstawia postać Mojżesza Merina – jednego z najbardziej kontrowersyjnych żydowskich przywódców czasu Zagłady.
- Autor stworzył reportaż historyczny oparty na świadectwach, dokumentach i wieloletniej kwerendzie.
- „Szuler” to ważny głos w budowaniu pamięci i tożsamości Zagłębia Dąbrowskiego.
„Zapraszam w podróż do przeszłości. Niech ta książka stanie się wehikułem czasu, a ja będę waszym przewodnikiem i pośrednikiem w rozmowach z duchami. Nie jest to rozprawa naukowa, takie znajdziecie w poważnych opracowaniach historycznych. Moja książka jest reportażem historycznym, bardziej przypomina patchwork, czyli różne historie podzielone na rozdziały, które doczytane do końca dadzą pewien obraz Merinowskiego królestwa i monarchy, o którym Chaim Mołczadzki z Będzina powiedział: «Cokolwiek Merin robi, jest dobre – jest błogosławionym przez Boga przywódcą»”
– pisze autor.
Główny bohater książki to Mojżesz (Mosze, Moniek) Merin (ur. w 1905 roku w Sosnowcu, zm. w Auschwitz-Birkenau) – przewodniczący Centrali Żydowskich Rad Starszych na Wschodnim Górnym Śląsku (Zentrale der Jüdischen Ältestenräte in Oberschlesien) w czasie okupacji niemieckiej. Był postacią bardzo złożoną, nawet na stronie Wirtualnego Sztetla można o nim przeczytać:
„Ze względu na współpracę z Niemcami był osobą bardzo kontrowersyjną. Organizował agitacje i przygotowywał listy żydowskich robotników wysyłanych na roboty przymusowe. Uważał, że współpraca z okupantem jest dla Żydów jedyną szansą na przeżycie. W początkowym okresie jego polityka przynosiła korzyści i cieszył się względnym zaufaniem u władz niemieckich. Gdy nasiliły się prześladowania i deportacje do obozów zagłady, Żydzi zaczęli odnosić się do niego sceptycznie”.
Autor nie proponuje klasycznej biografii. Czytelnik otrzymuje reportaż historyczny zbudowany z wielu głosów, świadectw i epizodów. To konstrukcja przypominająca mozaikę, której sens odsłania się stopniowo. Reńca sam trafnie określa swoją metodę jako „patchwork”. Poszczególne rozdziały funkcjonują niczym osobne opowieści, lecz razem tworzą wielowymiarowy portret świata tak okrutnego, że przechadzając się po dzisiejszym Sosnowcu, aż trudno uwierzyć, co się tam działo w czasie Zagłady. Merin jest centrum narracji, ale nie jej jedynym bohaterem, jest punktem odniesienia dla rozważań moralnych dla czytelnika.
Budowanie pamięci
Niewątpliwą zaletą „Szulera”, być może najważniejszą, jest odmowa ferowania łatwych wyroków. Reńca nie tworzy aktu oskarżenia ani mowy obrończej, nie podsuwa tanich wskazówek etycznych, nie naprowadza czytelnika. Nie próbuje rehabilitować Merina, ale też nie pozwala sobie na przedstawianie go tylko negatywnie. Pytanie, co dzieje się z moralnością i człowieczeństwem w świecie, w którym niemal każdy wybór prowadzi do ofiar, niepokojąco unosi się nad niemal każdą stronicą książki. Czy można zachować niewinność tam, gdzie samo przetrwanie wymaga kompromisu? Oto jest pytanie.
W tym wszystkim pojawiają się fragmenty poświęcone mechanizmom władzy. Merin ukazuje się jako człowiek o ogromnych ambicjach, świadomy swojej pozycji i wyjątkowości, a jednocześnie tymczasowości swojej władzy. Autor ukazuje, jak w warunkach totalnego terroru rodzi się pokusa autorytaryzmu oraz przekonanie, że cel uświęca środki. Merin wydaje rozkazy, buduje administrację, decyduje o losach tysięcy osób, ale ma pełną świadomość, że pozostaje jedynie pionkiem, narzędziem w wielkiej machinie śmierci prowadzonej przez okupanta. To wewnętrzne napięcie Merina, pełne paradoksów, Reńca wydobywa z dużą przenikliwością. Momentami „król Zagłębia” w swoich dylematach moralnych i fatalizmie przypomina postać z greckich tragedii.
Książka zbiera pochwały za warsztat historyczny i zacięcie reporterskie autora. I słusznie. Sebastian Reńca, historyk z Zagłębia, nosi tę historię w sobie, przeżywa ją, zna z opowieści babci i naocznych świadków. Z lektury książki wyłaniają się godna uznania ogromna kwerenda, lata spędzone w bibliotekach, archiwach, na korespondencji ze znawcami tematu. Autor operuje jednak faktami bez popadania w akademicki chłód. Nie zasypuje czytelnika datami ani przypisami. Buduje za to atmosferę epoki, rekonstruuje emocje, oddaje napięcia społeczne. To żywy styl, obrazowy, chwilami wręcz filmowy.
Na koniec warto podkreślić, że książkę uznać można za pozycję ważną dla budowania pamięci o tożsamości Zagłębia Dąbrowskiego i okolic. Dla lokalnych regionalistów powinna to być lektura obowiązkowa w domowej biblioteczce.
Sebastian Reńca, „Szuler. Opowieść o królu Mońku Merinie i jego poddanych”, Wydawnictwo Arcana, Kraków 2025.
[Tytuł, śródtytuł i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]
Komentarze
Grafzero: "Agla. Abraxas" Radek Rak | Recenzje

Komunikat dla mieszkańców woj. śląskiego
Grafzero: "Kiedy będziesz gotowy, idź" Wojciech Gunia - recenzja
120 lat doszło do masakry w hucie "Katarzyna"

Sosnowiec: 36-latek wtargnął do szpitala i zdemolował izbę przyjęć









