Szukaj
Konto

Szanty krótkowłosych Piratów. Recenzja płyty "Na setkę" grupy Pirates of Rock'n'Roll

Szanty krótkowłosych Piratów. Recenzja płyty "Na setkę" grupy Pirates of Rock'n'Roll
Źródło: facebook | Autor: Pirates of Rock'n'Roll | Licencja: Pirates of Rock'n'Roll | Gitary, statek, trupia czaszka na żaglu
W listopadzie przyszłego roku obchodzić będziemy czterechsetlecie bitwy pod Oliwą – morskiego starcia, które na redzie Bałtyku stoczyła polska marynarka dowodzona przez admirała Arenda Dickmanna z nacierającymi okrętami szwedzkimi. Polacy bitwę wygrali, jednak Dickmann zginął. Za to pogrzeb holenderski marynarz w polskiej służbie miał piękny, przed jego trumną pędzono 33 pary powiązanych ze sobą szwedzkich jeńców. Nie przypadkiem swoją opowieść zaczynam od tej historii. Bitwa pod Oliwą przewija się przez płytę gdańskiej kapeli Pirates of Rock’n’roll, której album „Na setkę” wydało niedawno wydawnictwo Olifant.
Co musisz wiedzieć:
  • Pirates of Rock’n’roll na albumie „Na setkę” łączy szanty, punk i rock’n’roll.
  • Zespół ma silne powiązania ze sceną trójmiejską.
  • Płyta zawiera zarówno autorskie kompozycje, jak i przeróbki klasyków oraz muzyczne mashupy.

Wspomnianej bitwie kapela poświęciła dwa utwory. Autorski, zatytułowany po prostu „Bitwa pod Oliwą”, to energetyczna mieszanka szanty, wiking rocka i punka. Taki jest zresztą ogólny kierunek muzyczny grupy, choć zdarzają im się skoki w bok. O dzielnym dowódcy z listopadowej potyczki sprzed czterech wieków opowiada „Dickmann”. Utwór, który przewijał się już przez rozmaite wykonania, pod tytułem „Szanta Oliwska”, grały go choćby Cztery Refy, tekst zaś napisany został w latach 80. przez Tomasza Piórskiego, rybaka ze Świnoujścia.

Zanim wsłuchamy się, co jeszcze znalazło się na płycie, kilka słów o samym zespole. Muzycy, działający jako Pirates of Rock’n’Roll, czyli gitarzysta i wokalista Marcin Nawrocki, gitarzysta Piotr Lewicki, basista Marcin Dutkiewicz i perkusista Michał Skuza, równolegle tworzą grupę Lamia Reno. Zespół ten wydał dotąd dwie płyty wypełnione muzyką punkową w jej bardziej zadziornym, rockandrollowym i imprezowym wydaniu. Z repertuaru Lamii Piraci wypożyczyli sobie zresztą jeden kawałek, dość przewrotny erotyk, zatytułowany „Szanty a’La La”, w którym sporo jest całkiem ciekawych skojarzeń i gier słownych. Nawrocki równocześnie gra też w opisywanym nie tak dawno na naszych łamach Lumpex’75, a wszyscy muzycy przewijają się przez rozmaite okazyjne projekty trójmiejskiej sceny skinowsko-punkowej. Piraci jednak projektem okazyjnym nie są, ostatnio koncertów grają nawet więcej niż macierzysta kapela muzyków.

 

Na płycie znajdziemy kilka autorskich kompozycji, kilka zaskakujących mieszanek – na przykład „Morskie opowieści” dostają tu autorski tekst o samym zespole, w który ni stąd, ni zowąd wkracza nagle Sabbathowy „Paranoid”, a „Eyes of the Beholder” Metalliki stają się oczami Wellermanna z nowozelandzkiej pieśni. Dostajemy tu kilka klasyków zagranych z punkowych kopem (kopa tego zdecydowanie brakuje wykonanym trochę bez emocji „Hiszpańskim dziewczynom”), a także „Victory”, utwór znany z czołówki programu „Morze” czy chyba najbardziej zaskakującego w tym zestawie „Latającego Holendra”, piosenkę, którą w „Podróżach Pana Kleksa” śpiewał Janusz Rewiński.

Na materiał składa się 12 piosenek, na różny sposób związanych z wodą i życiem ludzi morza. Połączenie szant z punkiem wypada bardzo naturalnie, gatunki te niosą przecież dość pokrewne emocje, dlatego po płytę sięgnąć mogą spokojnie słuchacze jednego i drugiego typu muzyki.

Pitates of Rock’n’Roll, „Na setkę”, wyd. Olifant 2026.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 29.06.2026 12:27
Źródło: Tygodnik Solidarność nr. 25/2026, oprac. Ludwik Pęzioł